Category Archives: varia

Whatever fits nowhere else

Rebuilding my equipment

tl;dr.

Someone stole my backpack with most of my electronics. Good people promised me help to let me buy the replacement  (hopefully slightly better than the lost one). If you can give me bargain sale (or maybe even donate) on something listed below, I will be deeply obliged and my work for humanity will restart faster.

Preferred payment options:

  1. FairCoin
  2. BitCoin
  3. Bank transfer (Eur)
  4. Anything else

Delivery/pickup: Athens, Greece.

A. Essentials (time critical):

  • Laptop: Lenoxo Thinkpad x230 or better. Up to 400 Eur budget. (at the maximum budget I expect big battery, 8 G RAM and no less than 160 SSD). EXAMPLE.
  • 8″ Octa-core Android tablet. Up to 120 Eur budget. EXAMPLE

B. Essentials (non-time critical).

  • Digital camera for documentation. Example.
  • Petzl headlamp. EXAMPLE
  • Multitool. EXAMPLE
  • Accessories for GitUp Git2P action camera. (Camera luckily was in my pocket, but I lost all brackets etc.). EXAMPLE
  • Backpack itself. EXAMPLE.

If you feel like helping me to rebuild the equipment pool, please let me know.

Rebuilding my network identity

Dear readers,

Few days ago somebody stole my backpack with most of my electronic and other equipment. Apart from the material damage (over 700 euro) it contained some backup media.
It means that I lost access to certain identities (online accounts) and I have to recreate my identity (except for few most secure channels) from scratch.

Those identities are no longer available:

It also concerns all derived identities (mostly twitter, but also my memberships in mailing lists and other online communities). I will do my best to rebuild my presence, whenever it is practical and needed, but it will take time.

But, the rumours about my death were clearly exaggerated!

  • Please consult the contact page for newest contact options.
  • My new PGP key will soon be published.
  • If you feel like helping me recover, by donating some equipment or money, use channels provided on the support page.

Stay tuned for the news in comments below!

Next step ahead

Last week, thanks to our friends from LibreMesh team, we were able to implement our Master Router software on a almost-final platform, being TP-Link WDR 4310, running OpenWRT system.

We had the Master Router for several weeks, but it was running on an ancient, literally dumpster-dived PC. Every week or so, I had to restart it. Every night I was having nightmares about this zombie contraption crashing, with nothing to replace it.

Nevertheless, it persevered. :-) Couple weeks ago, when I finally got the TP-Link delivered, I immediately made a quick configuration, planning to make a switch-over properly, Sunday early morning. As it usually is, Friday evening the old box kissed us good-bye and gave the ghost. Luckily my intuitive configuration was good enough, so after half an hour and a bit of stress the network was up again.

Last weekend we completed another milestone: I mounted the router in a dedicated case, added CYTA (local ISP) routers to it and made it a new central node for our network.

While our ultimate goal is a full mesh, now, for a while we will be working on current topology improvements, which include:

— introduction of the ring topology

— adding the unique login feature (to mitigate free-riding)

— creating a virtual network available for everyone.

Now, while overloaded, the network seems to be much more stable. I am going to notify CYTA about some problems with DLC loop and let them solve it. After that, we go serious!

Ciao!

The beginning in Chania

afisa_xania_web_en_smallMy trip to Crete was building slowly. George from Rethymno, who is politically almost as far from me as it is possible, claimed that he absolutely must see me and talk about some important things. Then I started getting hints from various people, that Crete “is another country” and even anarchists there are different.

A comrade from far away convinced me that the best place to meet face-to-face would be anarchist gathering in Chania. Finally Tally :) decided that her little homeland, Ierapetra, needs me desperately. Resisting these strong currents was beyond my limits — and so 14th of October I landed in Chania.

During many discussions that filled the air in Rosa Nera, I tried to contribute with my musings about technology and broader, about the necessity of prefiguration, of building the infrastructure supporting social and political freedom. The answer was strong and positive, so I decided to improvise a talk about “Freedom Technology”. Despite an inhumanly early start (10:00 on Sunday!) about 20 people arrived to discuss the topic and to encourage me in my explorations.

The PDF copy of the presentation is available here: freedomtechchania

I left Chania with quite a big list of emails of people interested in following the topic up. I also got an impulse to put my thoughts about liberatory technology in a more structured form.

And this is how it all started…

Wojna i Pokój 101

Wychowałem się w mieście, w ktorym nie uczono nas ewakuacji. Baza dwóch flot wojennych, polskiej i radzieckiej; rejon koncentracji jednostek morsko-desantowych do uderzenia na Danię. Wiadomo było, że jak się zacznie, to dowiemy sie pierwsi, ginąc od uderzenia jądrowego. Dopiero następni będą mieli szansę. Więc nikt się nie wysilał.

Dorastałem, nieświadom jeszcze o co chodzi z wojną atomową, ale już bojąc się tylko jednego rodzaju śmierci — niewidzialnej, niespodziewanej, całkowicie obojętnej na próby stawienia jej czoła. Później dopiero dotarło do mnie, że wszyscy żyliśmy w jej cieniu. W każdej chwili, przez pięćdziesiąt lat — więcej niż dwa pokolenia — w każdej chwili niebo mogło zapalić się i pochłonąć tych szczęśliwszych z nas, pozostawiając pechowców, aby umierali powoli i w obrzydliwy sposób. W porównaniu z naszą bezradnością wyszydzane “szarże z szablami na czołgi” jawiły się jako podejście dość konstruktywne, choć może nieco zbyt optymistyczne.

Mnie osobiście nie tak poruszała perspektywa śmierci, co niemożność stawienia jej czoła, choćby w najbardziej symboliczny sposób. Poczucie, że byliśmy pionkami na planszy, manekinami na strzelnicy, zależnymi od wypadkowej decyzji ludzi, którzy nie tylko nie dbali o nas, ale wręcz nie wiedzieli o naszym istnieniu.

Po obu stronach żelaznej kurtyny ludzie dorastali w tym stanie wiecznego oczekiwania na śmierć, a zarazem poczucia całkowitej bezsilności. Od dawnego lęku przed bożym gniewem i “śmiercią nagłą i niespodziewaną” gorszy był lęk przed ludźmi, którzy dzierżyli klucze do atomowego piekła.

Po obu stronach władcy korzystali z tego lęku. Manifestacje i rytualne wezwania do walki o pokój po jednej, pompowanie pieniędzy w “Mutually Assured Destruction” po drugiej. Proxy wars, ustawki gladiatorów jednego imperium przeciw tym z drugiej strony. Tajne operacje zatruwające całe społeczeństwa. Morderczy wyścig zbrojeń, podcinający korzenie egzystencji całych narodów. Ekspedycje karne, dyscyplinujące tych, którzy nie chcieli oddać życia — codziennego, żmudnego życia — w służbę atomowych imperatorów.

A wszystko to w imię zapobieżenia wojnie. W imię pokoju. Bo wiadomo, jaka była JEDYNA alternatywa.

Słuchacze pytają: Czy będzie wojna?
Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie, ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

W prakseologicznej teorii walki istnieje pojęcie potencjalizacji. Polega ona na wywieraniu wpływu na przeciwnika poprzez groźbę wykonania działania. Nie jest bardzo ważne, czy działanie jest realne. Nie jest nawet ważne, aby to grożący owego czynu miał dokonać. Ważne jest, żeby ten, któremu się grozi, wierzył w realność zagrożenia i w to, że podporządkowanie się grożącemu owo zagrożenie odwróci. Na tym właśnie polegała strategia wzajemnego odstraszania między imperiami. Na tym polegała i polega strategia rządzenia ludźmi.

Globalna wojna atomowa przestała być realnym zagrożeniem. Ale sprawowanie władzy przez zastraszanie własnych poddanych ma się nadal znakomicie. Globalne ocieplenie, terroryści, muzułmanie, czarni, Rosja, faszyści, imigranci, komuniści, ludzkość, wirusy, demony, kosmici — ludzie są umiejętnie tresowani, aby zgadzali się na coraz okropniejsze rzeczy, w imię złagodzenia ich własnego lęku przed kolejnymi zagrożeniami.

Pytałeś mnie kiedyś, co jest w pokoju sto jeden. Powiedziałem ci, że sam wiesz najlepiej. Wszyscy wiedzą. Tutaj czeka cię to, co jest najstraszniejsze na świecie. […] Dla każdego człowieka co innego jest najstraszniejsze na świecie – dla jednego może to być pogrzebanie żywcem, dla drugiego spalenie, a dla trzeciego utonięcie, wbicie na pal lub dopiero pięćdziesiąty rodzaj śmierci. Czasami chodzi o coś bardzo trywialnego, co wcale nie powoduje zgonu. George Orwell, 1984

Ostatecznym celem tej tresury nie jest zaledwie uczynić z nas przelęknioną trzodę, chroniącą się w zagrodzie pasterza i wdzięczną zaganiającym ją psom. Celem jest uczynienie z nas wspólników władców. Abyśmy się sami — i nawzajem — zaganiali, strzygli, zabijali na mięso dla pasterza. Abyśmy wreszcie stali się wspólnikami władców: proszącymi, ŻĄDAJĄCYMI, żeby nasze najgorsze koszmary, najgorsze plagi spuścili na innych. W imię bezpieczeństwa. W imię pokoju.

Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak. Winston Churchill

Celem wojny nie jest wojna. Nie jest nim zniszczenie przeciwnika. Celem wojny jest władza. Władza nad populacją i zasobami przeciwnika. Władza nad populacją i zasobami sojuszników i stron neutralnych. Ale też umocnienie władzy nad własnymi poddanymi. Dlatego każde państwo jest gotowe użyć tego narzędzia. Najlepiej strasząc wojną. Prowadzenie wojny jest kosztowne, trudne i niepewne; w dodatku raczej trudno ją zakończyć w razie potrzeby (a dwa miesiące później zacząć na nowo). Znacznie taniej jest to wszystko rozegrać w wyobraźni zastraszonego i agresywnego ze strachu społeczeństwa.

Pokój był kiedyś wymarzonym stanem równowagi. Życiem bez uzbrojonych osiłków tratujących pola w imię tego czy innego pana. Jak grad, czy pożar, wojna przychodziła i odchodziła, pozostając obecna jedynie w modlitwach o ochronę od “powietrza, glodu, ognia i wojny”. Pokój niósł ze sobą tyle zajęć, tyle problemów i tyle radości, że nie było czasu rozpamiętywać tego, co i tak nie zależało od nas.

Dzisiaj pokój to jedynie poczekalnia wojny. Nie jest już żadną wartością konstruktywną. To zaledwie chwila przerwy miedzy jedną wyobrażoną śmiercią a drugą. Zwiędła marchewka zaledwie podkreślająca tęgość kija w procesie przekształcania nas wszystkich w ochocze mieso armatnie. Przerwa w torturach, abyśmy mogli w pełni sobie wyobrazić nasze cierpienie, gdy znów nam przystawią do twarzy klatkę pełną szczurów. Pokój naszych władców stał się narzędziem władzy, narzędziem upodlenia nas, narzędziem zabijania tych, którym pokoju odmówiono.

Są areny działań tak skorumpowane, że jedyną czystą postawą pozostaje na nich nihilizm. Takeshi Kovacs.

Nasze marzenie o pokoju zmieniono w narzędzie korupcji; narzędzie, ktore ma nas skłonić, abyśmy krzyczeli “zabijcie ICH, nie nas”. Narzędzie tak wyrafinowane i dopracowane, że prawie niemożliwe jest się mu przeciwstawić inaczej, niż poprzez odrzucenie samej przynęty — mirażu pokoju.

Dlatego odrzucam pokój jako najwyższą wartość. Pokój może być dobrem, ale bez wolności, bez moralności i bez miłości staje się pokojem 101, z którego wychodzimy kochając jedynie Wielkiego Brata. To nie jest pokój do życia.

room101
Pokój 101 w gmachu Ministerstwa Miłości. George Orwell “1984”

EZLN movement as an example to follow for Rojava supporters.

I am just now reading some analysis of EZLN “social netwar” — the way Zapatistas and their allies built global support and protection network for the indigenous struggle in Chiapas. See the PDF here.

Although the pressure and level of threats is much bigger for Rojava than for Chiapas, there are many similarities and I believe we may and should learn from their 20-years-long experiences.

I also hope that one day Amargi would become a part of the global network of grassroot international recognition for EZLN, Rojava and every similar stateless political project. Meanwhile, I will continue my research and share results here. Your contribution is more than welcome, too.

Read also “Zapatistas social netwar“, 1998, commisioned by the US Army.

Nazan Ustundag: Rodzina jako narzędzie opresji

Jednym z kluczowych elementów rozważań Öcalana na temat kapitalistycznej nowoczesności i cywilizacji, jest krytyczna analiza współczesnej rodziny i jej stosunku do kapitalizmu oraz państwa narodowego. Moim celem podczas tej dyskusji będzie po pierwsze podsumowanie podejścia i przemyśleń Öcalana na temat rodziny, po drugie omówienie praktycznych aspektów Kurdyjskiego Ruchu Wolnościowego i jego wpływu na instytucję rodziny i na koniec postawienie pewnych pytań o status rodziny w politycznie moralnym społeczeństwie. Takim społeczeństwie, jakie powinno rozkwitać wraz z budową demokratycznej nowoczesności. Na wiele z tych pytań odpowiedzi znajdziemy w praktyce. Mimo to nadal sądzę, że musimy postawić je również w obszarze rozważań intelektualnych, tworząc tym samym przyczynek do toczących się międzynarodowych debat na tematy takie, jak organizacja reprodukcji, miłości i opieki dla wszystkich tych, którzy są blisko związani z rodziną.
Patriarchalny charakter nowoczesnego państwa stanowi przedmiot szerokiej debaty w literaturze feministycznej. Idea, że nierówność płci jest składową zarówno nowoczesnego obywatelstwa, jak i wspólnoty narodowej oraz wczesnego i późnego kapitalizmu stała się wspólnym gruntem, na którym socjalistyczne, radykalne i postkolonialne feministki angażują się w różnych kontekstach w dialog i kontestację. Badania historyczne pokazują, że nowoczesność chociaż nie intensyfikuje wyzwolenia kobiet, to jednak w pewnym stopniu zmieniła znaczenie tożsamości płciowej i hierarchii. Z kolei badania socjologiczne i antropologiczne ujawniają, że te hierarchie pełnią kluczowe role w ustalaniu granic społecznych, gospodarczych i politycznych, zarówno w sferze materialnej, jak i symbolicznej. Natomiast badania nad kobiecymi ciałami dokumentują, w jaki sposób prezentacja i reprezentacja; włączenia i wyłączenia; opieka nad kobiecymi ciałami, ich dyscyplinowanie i naruszanie stanowią składową nowoczesnej władzy i państwowej suwerenności.
W pismach Öcalana znajdujemy podobne obserwacje. Według niego kobiety tworzą najstarszą kolonię, nie posiadającej jednak określonych granic. Co więcej, Öcalan twierdzi, że chociaż kolonizacja kobiet rozpoczęła się dawno temu, kiedy to patrylinearny systemem pokrewieństwa i patriarchat zastąpiły matrylinearny system pokrewieństwa, i że to właśnie w kapitalistycznej nowoczesności osiągnęła ona formę największego wyzysku. Instytucja rodziny odgrywa w tym procesie główną rolę: rodzina jest tą instytucją, w której ma miejsce seksualny i pracowniczy wyzysk ukrywany za pozorami miłości, intymności, macierzyństwa i kobiecości. To właśnie struktury rodzinne stwarzają i powielają państwo i kapitalizm. Omawiając rolę jaką odgrywa rodzina w kolonizacji kobiet, Öcalan odwołuje się do trzech sposobów, za pomocą których rodzina jest związana z władzą, akumulacją i monopolizacją kapitału:
Rodzina stanowi mikropaństwo, w którym mężczyźni, którzy zmonopolizowali środki przemocy i podejmowanie decyzji, panują nad kobietami. Jako taka, rodzina jest miejscem, w którym władza zakotwicza się w społeczeństwie.
To właśnie w rodzinie kobiety są najbardziej wyzyskiwane, pracując i wykonując funkcje rozrodcze bez wynagrodzenia. Rodzina pojawia się tam, gdzie praca kobiet jest wykorzystywana i gdzie kobiety pełnią funkcje rozrodcze nie otrzymując nic w zamian.
Poprzez instytucję rodziny państwo narzuca kobietom odpowiedzialność za rodzenie dzieci i ich wychowanie, innymi słowy za wzrost populacji.
Wreszcie rodzina, poprzez takie traktowanie kobiet, upowszechnia i normalizuje ucisk i niewolę w społeczeństwie.
Podsumowując, Öcalan twierdzi, że rodzina jest ideologią, która stanowi kulturę i tkankę kapitalistycznej nowoczesności. Rodzina jest również miejscem, gdzie toczy się wojna przeciwko kobietom. Zamknięte w rodzinie kobiety są zarówno narzędziami nieograniczonej przyjemności poprzez wykorzystywanie seksualne, jak i wykonawczyniami niewolniczej pracy poprzez pełnienie ról matek i gospodyń domowych. Również moralność w obrębie rodziny zastępują prawo i polityka państwa; co jednak ukryte za zasłoną słów o miłości, bliskości i liberalizmie staje się niewidoczne. To właśnie rodzina kształtuje nowoczesnego obywatela, funkcjonującego we współczesnym kapitalistycznym państwie i jednocześnie naturalizując opresję.
Oprócz ogólnych uwag na temat współczesnej rodziny, Öcalan prezentuje bardziej konkretne spostrzeżenia dotyczące rodziny kurdyjskiej, oparte na jego własnych doświadczeniach i działalności etnograficznej.
Wiemy, że wiele spośród postkolonialnych feministek krytykuje sprzeciw białego feminizmu wobec rodziny, stwierdzając, że w kontekście kolonializmu i rasizmu rodzina może spełniać ważną rolę zapewniając swoim członkom wsparcie i bezpieczeństwo. Öcalan natomiast uważa, że aby uzyskać wolność i wolną wolę, kurdyjska młodzież musi oddzielić się od swoich rodzin. Jego zdaniem kurdyjska rodzina cierpi nie tylko z powodu tych wszystkich problemów z jakimi przychodzi się mierzyć współczesnej rodzinie, ale to właśnie w Kurdystanie rodzina stanowi obszar, w którym ma miejsce kolonizacja oraz współpraca z państwem. Rodziny ułatwiają asymilację i internalizację skolonizowanych osobowości.
Udział w kurdyjskim ruchu wolnościowym, a przede wszystkim w partyzantce, oznacza opór nie tylko wobec państwa i kapitalizmu, ale również wobec ideologii rodziny. Dodam tu, że według Öcalana, rodzina nie jest instytucją, którą należy zlikwidować, lecz instytucją potrzebującą wielkiej transformacji. Dopiero po tej transformacji będzie ona w stanie realizować swoją reprodukcyjną funkcję w sposób moralny i polityczny. Dopóki kobiety się nie wyzwolą i nie staną się równe mężczyznom, to – zdaniem Öcalana – seksualność i miłość będą relacją dominacji. To właśnie dlatego, kontynuuje swój wywód Öcalan, partyzanci i członkowie ruchu wolnościowego nie angażują się w związki seksualne.
Choć celibat nie jest postrzegany jako poświęcenie, lecz traktowany raczej jako ćwiczenie politycznej i moralnej tożsamości, nie oczekuje się go od całego społeczeństwa. Niemniej jednak, doświadczenie ruchu kurdyjskiego pokazuje, że pionierska rola partyzantki, jej idee i praktyki bezpośrednio i pośrednio zmieniają rodziny.
Bezpośrednio ruch wprowadza zmiany w świadomości i relacjach genderowych poprzez liczne polityczne i pedagogiczne działania. Pośrednio, zmiana następuje poprzez synów, córki, braci i siostry, którzy dołączają do partyzantki, oddzielając się tym samym od swych rodzin. Ponieważ w tej sytuacji nie uczestniczą w biologicznej reprodukcji, zadaniem ich rodzin i przyjaciół staje się ich “rozmnażanie” poprzez rozpowszechnianie ich idei, czynów i wspomnień oraz wysyłanie w góry kolejnych partyzantów. A to z kolei powoduje dalszą zmianę struktury rodziny.
Najnowsze badania etnograficzne w Kurdystanie ujawniają, że ruch partyzancki również w inny sposób destabilizuje instytucję rodziny. Kobiety ogólnie, a wśród nich krewne tych, którzy zginęli, zwłaszcza w walce z państwem, stają się politycznie aktywne. Uczestniczą w społeczeństwie obywatelskim i zajmują publiczne stanowiska w gminach i parlamentach, pozostawiając swoich mężów i synów w domu, co zmienia dotychczasowy podział pracy w ich domach. Z drugiej strony, kampania na rzecz edukacji w języku ojczystym wzmocniła rolę kobiet w domu, ponieważ to głównie kobiety mówią wyłącznie po kurdyjsku z racji tego, że nie posłano ich do szkoły, a tym samym słabiej zasymilowały się językowo i kulturowo. W tym sensie pozycja kobiet w rodzinie i w społeczeństwie nabrała nowego znaczenia stając się czynnikiem uniemożliwiającym państwu i etnicznemu kolonializmowi osiągnięcie w pełni swego celu. Oprócz zmiany statusu kobiet w rodzinie, w Kurdystanie pojawiło się nowe pokolenie młodych ludzi mieszkujących w miastach, z których w 1990 roku armia turecka wysiedliła ich rodziny. To pokolenie tworzy własne społeczności polityczne, które są głównymi uczestnikami serhildanów (demonstracji przeciwko państwu tureckiemu organizowanych 15 lutego i 21 marca) oraz powstań antypaństwowych. W efekcie młodzież ta stworzyła własny stan polityczny, w którym różne grupy wiekowe upatrują źródło wolności politycznej i indywidualnej.
Niezależnie od wszystkich jej negatywnych skutków, możemy stwierdzić, że wojna w Kurdystanie uniemożliwiła dalsze odtwarzanie struktur nacjonalizmu, kapitalizmu i rodziny w tym regionie. Nie może więc nas zaskoczyć fakt, że, jak wszędzie indziej, od początku 2000 roku państwo tureckie obrało za cel rodziny kurdyjskie uznając je za podstawowe jednostki polityki społecznej i karząc przy tym najbardziej dotkliwie kobiety i dzieci. Programy pomocy społecznej, warunkowe systemy transferu środków pieniężnych, reformy służby zdrowia, ośrodki społeczne, kampanie prowadzone w szkołach oraz niski koszt mieszkań socjalnych, miały na celu osaczenie rodzin kurdyjskich i stworzenie ich ścisłej więzi z państwem. Ówczesny premier Erdogan wezwał matki do właściwego wychowywania swoich dzieci, a jego sojusznik w tamtym czasie, Fetullah Gülen, przyozdobił Kurdystan prywatnymi szkołami i stypendiami, które przygotowując uczniów do centralnych egzaminów uniwersyteckich, kształtują jednocześnie ich zachowanie. Tymczasem, wskutek ustaw antyterrorystycznych, dzieci biorące udział w protestach publicznych i kobiety należące do ruchu wolnościowego aresztowano i skazywano na długie lata więzienia.
Nie mogło więc nikogo zaskoczyć, że kiedy Partia Sprawiedliwości i Rozwoju rozpoczęła proces pokojowy, pierwszymi męczennikami pokoju zostali Sakine Cansız i jej dwóch przyjaciół. Cansız była współzałożycielką PKK (Partii Pracujących Kurdystanu) i liderką ruchu kobiecego na rzecz wyzwolenia. Kolejną męczenniczką była Stan Yıldırm, nastolatka protestująca przeciw budowie posterunku wojskowego w swoim rodzinnym mieście.
Podczas procesu pokojowego premier wiele razy oświadczał, że pokój otworzy Kurdystan na inwestycje kapitałowe i akumulację, podczas gdy wojna była dla kapitału okresem niesprzyjającym. Przyznał się również do błędów popełnionych w przeszłości przez państwo i zadeklarował gotowość włączenia kurdyjskiej historii do narracji narodowej, poprzez odniesienia do takich historycznych postaci kurdyjskich jak Ahmede Xani, Sivan Perwer i Said Nursi. Wreszcie, powtarzając slogan: “Matki nie powinny już więcej płakać”, wciąż na nowo podkreślał znaczenie relacji intymnych, próbując zredukować ruch partyzancki do poziomu prywatnych, rodzinnych tragedii.
Warunkiem pokoju w państwie jest bezpieczeństwo jego terytorium, wspólna narracja historyczna, i ujednolicenie społeczeństwa. Moralne i polityczne społeczeństwo, które zyskało szansę na samodzielność, gdy państwo utraciło władzę, szuka nowych form organizacji i wyrażenia siebie. Rzeczywiście, tuż po tym jak zadeklarowano rozpoczęcie procesu pokojowego, JDP (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) rozpoczęła budowę dróg, zapór oraz innych projektów budowlanych aby sprywatyzować dobra wspólne Kurdystanu; stawiała nowe posterunki wojskowe w celu znacjonalizowania go i próbowała za pomocą polityki społecznej ponownie uczynić rodzinę tym, co Öcalan określa jako małe komórki państwowe.
Ruch kurdyjski był jednak przygotowany, a Öcalan opracował samodzielnie nowy paradygmat walki, mobilizując ruch w kierunku tego, co nazywamy procesem konstruktywnym. To budowa demokratycznych instytucji autonomii i nowoczesności obok istniejącego państwa. Öcalan twierdzi, że rodzina jest kluczem do budowania społeczeństwa moralnego i politycznego, które rozkwitnie w wyniku konstruktywnych procesów demokratycznej autonomii.
Mam nadzieję, że do tego momentu różnica między myśleniem Öcalana, a feministyczną krytyką rodziny stała się jasna.
Dla Öcalana wyzwolenie kobiet oraz przemiana rodziny we wspólnotę opartą na wolnej woli i równości są niezbędne dla politycznego i moralnego społeczeństwa – i odwrotnie. Stąd wzajemna zależność dobrobytu kobiet, rodziny i społeczeństwa. W tym sensie Öcalan odrzuca liberalny indywidualizm, na pierwszy plan wysuwając jednostkę głęboko osadzoną i powiązaną ze społecznością. Wyzwolenie to nie jest “Róbta co chceta”; to etyczne kształtowanie indywidualności głeboko zaangażowanej w budowę nowego, demokratycznego społeczeństwa.
Ponadto, w myśl Öcalana, krytyka jest praktyką, która natychmiast nawołuje do wspólnych działań. Jego rozumienie historii, które jest sprzeczne zarówno z pozytywizmem jak i genealogią, znajduje się pod bardzo silnym wpływem Engelsa. I powiedziałabym, że Claseteresa. Walka między społeczeństwem i władzą oraz walka mężczyzn przeciwko kobietom jest tym samym, co wojna państwa i kapitału przeciwko społeczeństwu.
W myśleniu Öcalana, krytyka ma na celu mobilizację i ta mobilizacja musi dysponować odpowiednimi strategiami i taktykami prowadzącymi do określonego celu. Możemy powiedzieć, że to połączenie krytyki i praktyki, ideologii i masowej mobilności; wolności i budowy stanowi epistemologię jego myśli, którą możemy najlepiej określić jako postkolonialną, ze względu na zakorzenienie w walce przeciwko kolonializmowi.
Na koniec najczęściej zadawane przez feministki pytanie: jeśli rodzina jest tak zła, jeśli kobiety są w rodzinie uciskane, to dlaczego wzrost wskaźnika rozwodów jest postrzegany w Rojavie i Bakur jako problem? Dlaczego gospodynie domowe w Rojavie zachęcają kobiety do pozostania w małżeństwie, walczą z poligamią lub potępiają prostytucję? Jedną z odpowiedzi będzie, że po to, aby nie zrażać do siebie ludzi lub że traktują to rozwiązanie jako przejściowe. Inną, że dla Ruchu polityka przeciwko rodzinie może oznaczać ryzyko coraz większego ulegania wpływom kultury zachodniej i oderwania od ludzi. Można by też argumentować, że rodzina jest nadal postrzegana jako jedyna realna instytucja reprodukcyjna. Albo, że rodzina w Kurdystanie jest jedynym miejscem do czasu zbudowania właściwych instytucji, które chroni ludzi przed liberalnym indywidualizmem. Gdy nowe instytucje te zaczną działać, rozwiną się nowe formy intymności w oparciu o własne partyzanckie doświadczenia przyjaźni. Nowe, nieznane jeszcze modele relacji intymnych rozsadzą instytucję rodziny. Jest to jednak wciąż pieśń przyszłości.


Tłumaczenie: Dominik M.
Redakcja: Klabauterfrau