Tag Archives: Feminizm

Nazan Ustundag: Rodzina jako narzędzie opresji

Jednym z kluczowych elementów rozważań Öcalana na temat kapitalistycznej nowoczesności i cywilizacji, jest krytyczna analiza współczesnej rodziny i jej stosunku do kapitalizmu oraz państwa narodowego. Moim celem podczas tej dyskusji będzie po pierwsze podsumowanie podejścia i przemyśleń Öcalana na temat rodziny, po drugie omówienie praktycznych aspektów Kurdyjskiego Ruchu Wolnościowego i jego wpływu na instytucję rodziny i na koniec postawienie pewnych pytań o status rodziny w politycznie moralnym społeczeństwie. Takim społeczeństwie, jakie powinno rozkwitać wraz z budową demokratycznej nowoczesności. Na wiele z tych pytań odpowiedzi znajdziemy w praktyce. Mimo to nadal sądzę, że musimy postawić je również w obszarze rozważań intelektualnych, tworząc tym samym przyczynek do toczących się międzynarodowych debat na tematy takie, jak organizacja reprodukcji, miłości i opieki dla wszystkich tych, którzy są blisko związani z rodziną.
Patriarchalny charakter nowoczesnego państwa stanowi przedmiot szerokiej debaty w literaturze feministycznej. Idea, że nierówność płci jest składową zarówno nowoczesnego obywatelstwa, jak i wspólnoty narodowej oraz wczesnego i późnego kapitalizmu stała się wspólnym gruntem, na którym socjalistyczne, radykalne i postkolonialne feministki angażują się w różnych kontekstach w dialog i kontestację. Badania historyczne pokazują, że nowoczesność chociaż nie intensyfikuje wyzwolenia kobiet, to jednak w pewnym stopniu zmieniła znaczenie tożsamości płciowej i hierarchii. Z kolei badania socjologiczne i antropologiczne ujawniają, że te hierarchie pełnią kluczowe role w ustalaniu granic społecznych, gospodarczych i politycznych, zarówno w sferze materialnej, jak i symbolicznej. Natomiast badania nad kobiecymi ciałami dokumentują, w jaki sposób prezentacja i reprezentacja; włączenia i wyłączenia; opieka nad kobiecymi ciałami, ich dyscyplinowanie i naruszanie stanowią składową nowoczesnej władzy i państwowej suwerenności.
W pismach Öcalana znajdujemy podobne obserwacje. Według niego kobiety tworzą najstarszą kolonię, nie posiadającej jednak określonych granic. Co więcej, Öcalan twierdzi, że chociaż kolonizacja kobiet rozpoczęła się dawno temu, kiedy to patrylinearny systemem pokrewieństwa i patriarchat zastąpiły matrylinearny system pokrewieństwa, i że to właśnie w kapitalistycznej nowoczesności osiągnęła ona formę największego wyzysku. Instytucja rodziny odgrywa w tym procesie główną rolę: rodzina jest tą instytucją, w której ma miejsce seksualny i pracowniczy wyzysk ukrywany za pozorami miłości, intymności, macierzyństwa i kobiecości. To właśnie struktury rodzinne stwarzają i powielają państwo i kapitalizm. Omawiając rolę jaką odgrywa rodzina w kolonizacji kobiet, Öcalan odwołuje się do trzech sposobów, za pomocą których rodzina jest związana z władzą, akumulacją i monopolizacją kapitału:
Rodzina stanowi mikropaństwo, w którym mężczyźni, którzy zmonopolizowali środki przemocy i podejmowanie decyzji, panują nad kobietami. Jako taka, rodzina jest miejscem, w którym władza zakotwicza się w społeczeństwie.
To właśnie w rodzinie kobiety są najbardziej wyzyskiwane, pracując i wykonując funkcje rozrodcze bez wynagrodzenia. Rodzina pojawia się tam, gdzie praca kobiet jest wykorzystywana i gdzie kobiety pełnią funkcje rozrodcze nie otrzymując nic w zamian.
Poprzez instytucję rodziny państwo narzuca kobietom odpowiedzialność za rodzenie dzieci i ich wychowanie, innymi słowy za wzrost populacji.
Wreszcie rodzina, poprzez takie traktowanie kobiet, upowszechnia i normalizuje ucisk i niewolę w społeczeństwie.
Podsumowując, Öcalan twierdzi, że rodzina jest ideologią, która stanowi kulturę i tkankę kapitalistycznej nowoczesności. Rodzina jest również miejscem, gdzie toczy się wojna przeciwko kobietom. Zamknięte w rodzinie kobiety są zarówno narzędziami nieograniczonej przyjemności poprzez wykorzystywanie seksualne, jak i wykonawczyniami niewolniczej pracy poprzez pełnienie ról matek i gospodyń domowych. Również moralność w obrębie rodziny zastępują prawo i polityka państwa; co jednak ukryte za zasłoną słów o miłości, bliskości i liberalizmie staje się niewidoczne. To właśnie rodzina kształtuje nowoczesnego obywatela, funkcjonującego we współczesnym kapitalistycznym państwie i jednocześnie naturalizując opresję.
Oprócz ogólnych uwag na temat współczesnej rodziny, Öcalan prezentuje bardziej konkretne spostrzeżenia dotyczące rodziny kurdyjskiej, oparte na jego własnych doświadczeniach i działalności etnograficznej.
Wiemy, że wiele spośród postkolonialnych feministek krytykuje sprzeciw białego feminizmu wobec rodziny, stwierdzając, że w kontekście kolonializmu i rasizmu rodzina może spełniać ważną rolę zapewniając swoim członkom wsparcie i bezpieczeństwo. Öcalan natomiast uważa, że aby uzyskać wolność i wolną wolę, kurdyjska młodzież musi oddzielić się od swoich rodzin. Jego zdaniem kurdyjska rodzina cierpi nie tylko z powodu tych wszystkich problemów z jakimi przychodzi się mierzyć współczesnej rodzinie, ale to właśnie w Kurdystanie rodzina stanowi obszar, w którym ma miejsce kolonizacja oraz współpraca z państwem. Rodziny ułatwiają asymilację i internalizację skolonizowanych osobowości.
Udział w kurdyjskim ruchu wolnościowym, a przede wszystkim w partyzantce, oznacza opór nie tylko wobec państwa i kapitalizmu, ale również wobec ideologii rodziny. Dodam tu, że według Öcalana, rodzina nie jest instytucją, którą należy zlikwidować, lecz instytucją potrzebującą wielkiej transformacji. Dopiero po tej transformacji będzie ona w stanie realizować swoją reprodukcyjną funkcję w sposób moralny i polityczny. Dopóki kobiety się nie wyzwolą i nie staną się równe mężczyznom, to – zdaniem Öcalana – seksualność i miłość będą relacją dominacji. To właśnie dlatego, kontynuuje swój wywód Öcalan, partyzanci i członkowie ruchu wolnościowego nie angażują się w związki seksualne.
Choć celibat nie jest postrzegany jako poświęcenie, lecz traktowany raczej jako ćwiczenie politycznej i moralnej tożsamości, nie oczekuje się go od całego społeczeństwa. Niemniej jednak, doświadczenie ruchu kurdyjskiego pokazuje, że pionierska rola partyzantki, jej idee i praktyki bezpośrednio i pośrednio zmieniają rodziny.
Bezpośrednio ruch wprowadza zmiany w świadomości i relacjach genderowych poprzez liczne polityczne i pedagogiczne działania. Pośrednio, zmiana następuje poprzez synów, córki, braci i siostry, którzy dołączają do partyzantki, oddzielając się tym samym od swych rodzin. Ponieważ w tej sytuacji nie uczestniczą w biologicznej reprodukcji, zadaniem ich rodzin i przyjaciół staje się ich “rozmnażanie” poprzez rozpowszechnianie ich idei, czynów i wspomnień oraz wysyłanie w góry kolejnych partyzantów. A to z kolei powoduje dalszą zmianę struktury rodziny.
Najnowsze badania etnograficzne w Kurdystanie ujawniają, że ruch partyzancki również w inny sposób destabilizuje instytucję rodziny. Kobiety ogólnie, a wśród nich krewne tych, którzy zginęli, zwłaszcza w walce z państwem, stają się politycznie aktywne. Uczestniczą w społeczeństwie obywatelskim i zajmują publiczne stanowiska w gminach i parlamentach, pozostawiając swoich mężów i synów w domu, co zmienia dotychczasowy podział pracy w ich domach. Z drugiej strony, kampania na rzecz edukacji w języku ojczystym wzmocniła rolę kobiet w domu, ponieważ to głównie kobiety mówią wyłącznie po kurdyjsku z racji tego, że nie posłano ich do szkoły, a tym samym słabiej zasymilowały się językowo i kulturowo. W tym sensie pozycja kobiet w rodzinie i w społeczeństwie nabrała nowego znaczenia stając się czynnikiem uniemożliwiającym państwu i etnicznemu kolonializmowi osiągnięcie w pełni swego celu. Oprócz zmiany statusu kobiet w rodzinie, w Kurdystanie pojawiło się nowe pokolenie młodych ludzi mieszkujących w miastach, z których w 1990 roku armia turecka wysiedliła ich rodziny. To pokolenie tworzy własne społeczności polityczne, które są głównymi uczestnikami serhildanów (demonstracji przeciwko państwu tureckiemu organizowanych 15 lutego i 21 marca) oraz powstań antypaństwowych. W efekcie młodzież ta stworzyła własny stan polityczny, w którym różne grupy wiekowe upatrują źródło wolności politycznej i indywidualnej.
Niezależnie od wszystkich jej negatywnych skutków, możemy stwierdzić, że wojna w Kurdystanie uniemożliwiła dalsze odtwarzanie struktur nacjonalizmu, kapitalizmu i rodziny w tym regionie. Nie może więc nas zaskoczyć fakt, że, jak wszędzie indziej, od początku 2000 roku państwo tureckie obrało za cel rodziny kurdyjskie uznając je za podstawowe jednostki polityki społecznej i karząc przy tym najbardziej dotkliwie kobiety i dzieci. Programy pomocy społecznej, warunkowe systemy transferu środków pieniężnych, reformy służby zdrowia, ośrodki społeczne, kampanie prowadzone w szkołach oraz niski koszt mieszkań socjalnych, miały na celu osaczenie rodzin kurdyjskich i stworzenie ich ścisłej więzi z państwem. Ówczesny premier Erdogan wezwał matki do właściwego wychowywania swoich dzieci, a jego sojusznik w tamtym czasie, Fetullah Gülen, przyozdobił Kurdystan prywatnymi szkołami i stypendiami, które przygotowując uczniów do centralnych egzaminów uniwersyteckich, kształtują jednocześnie ich zachowanie. Tymczasem, wskutek ustaw antyterrorystycznych, dzieci biorące udział w protestach publicznych i kobiety należące do ruchu wolnościowego aresztowano i skazywano na długie lata więzienia.
Nie mogło więc nikogo zaskoczyć, że kiedy Partia Sprawiedliwości i Rozwoju rozpoczęła proces pokojowy, pierwszymi męczennikami pokoju zostali Sakine Cansız i jej dwóch przyjaciół. Cansız była współzałożycielką PKK (Partii Pracujących Kurdystanu) i liderką ruchu kobiecego na rzecz wyzwolenia. Kolejną męczenniczką była Stan Yıldırm, nastolatka protestująca przeciw budowie posterunku wojskowego w swoim rodzinnym mieście.
Podczas procesu pokojowego premier wiele razy oświadczał, że pokój otworzy Kurdystan na inwestycje kapitałowe i akumulację, podczas gdy wojna była dla kapitału okresem niesprzyjającym. Przyznał się również do błędów popełnionych w przeszłości przez państwo i zadeklarował gotowość włączenia kurdyjskiej historii do narracji narodowej, poprzez odniesienia do takich historycznych postaci kurdyjskich jak Ahmede Xani, Sivan Perwer i Said Nursi. Wreszcie, powtarzając slogan: “Matki nie powinny już więcej płakać”, wciąż na nowo podkreślał znaczenie relacji intymnych, próbując zredukować ruch partyzancki do poziomu prywatnych, rodzinnych tragedii.
Warunkiem pokoju w państwie jest bezpieczeństwo jego terytorium, wspólna narracja historyczna, i ujednolicenie społeczeństwa. Moralne i polityczne społeczeństwo, które zyskało szansę na samodzielność, gdy państwo utraciło władzę, szuka nowych form organizacji i wyrażenia siebie. Rzeczywiście, tuż po tym jak zadeklarowano rozpoczęcie procesu pokojowego, JDP (Partia Sprawiedliwości i Rozwoju) rozpoczęła budowę dróg, zapór oraz innych projektów budowlanych aby sprywatyzować dobra wspólne Kurdystanu; stawiała nowe posterunki wojskowe w celu znacjonalizowania go i próbowała za pomocą polityki społecznej ponownie uczynić rodzinę tym, co Öcalan określa jako małe komórki państwowe.
Ruch kurdyjski był jednak przygotowany, a Öcalan opracował samodzielnie nowy paradygmat walki, mobilizując ruch w kierunku tego, co nazywamy procesem konstruktywnym. To budowa demokratycznych instytucji autonomii i nowoczesności obok istniejącego państwa. Öcalan twierdzi, że rodzina jest kluczem do budowania społeczeństwa moralnego i politycznego, które rozkwitnie w wyniku konstruktywnych procesów demokratycznej autonomii.
Mam nadzieję, że do tego momentu różnica między myśleniem Öcalana, a feministyczną krytyką rodziny stała się jasna.
Dla Öcalana wyzwolenie kobiet oraz przemiana rodziny we wspólnotę opartą na wolnej woli i równości są niezbędne dla politycznego i moralnego społeczeństwa – i odwrotnie. Stąd wzajemna zależność dobrobytu kobiet, rodziny i społeczeństwa. W tym sensie Öcalan odrzuca liberalny indywidualizm, na pierwszy plan wysuwając jednostkę głęboko osadzoną i powiązaną ze społecznością. Wyzwolenie to nie jest “Róbta co chceta”; to etyczne kształtowanie indywidualności głeboko zaangażowanej w budowę nowego, demokratycznego społeczeństwa.
Ponadto, w myśl Öcalana, krytyka jest praktyką, która natychmiast nawołuje do wspólnych działań. Jego rozumienie historii, które jest sprzeczne zarówno z pozytywizmem jak i genealogią, znajduje się pod bardzo silnym wpływem Engelsa. I powiedziałabym, że Claseteresa. Walka między społeczeństwem i władzą oraz walka mężczyzn przeciwko kobietom jest tym samym, co wojna państwa i kapitału przeciwko społeczeństwu.
W myśleniu Öcalana, krytyka ma na celu mobilizację i ta mobilizacja musi dysponować odpowiednimi strategiami i taktykami prowadzącymi do określonego celu. Możemy powiedzieć, że to połączenie krytyki i praktyki, ideologii i masowej mobilności; wolności i budowy stanowi epistemologię jego myśli, którą możemy najlepiej określić jako postkolonialną, ze względu na zakorzenienie w walce przeciwko kolonializmowi.
Na koniec najczęściej zadawane przez feministki pytanie: jeśli rodzina jest tak zła, jeśli kobiety są w rodzinie uciskane, to dlaczego wzrost wskaźnika rozwodów jest postrzegany w Rojavie i Bakur jako problem? Dlaczego gospodynie domowe w Rojavie zachęcają kobiety do pozostania w małżeństwie, walczą z poligamią lub potępiają prostytucję? Jedną z odpowiedzi będzie, że po to, aby nie zrażać do siebie ludzi lub że traktują to rozwiązanie jako przejściowe. Inną, że dla Ruchu polityka przeciwko rodzinie może oznaczać ryzyko coraz większego ulegania wpływom kultury zachodniej i oderwania od ludzi. Można by też argumentować, że rodzina jest nadal postrzegana jako jedyna realna instytucja reprodukcyjna. Albo, że rodzina w Kurdystanie jest jedynym miejscem do czasu zbudowania właściwych instytucji, które chroni ludzi przed liberalnym indywidualizmem. Gdy nowe instytucje te zaczną działać, rozwiną się nowe formy intymności w oparciu o własne partyzanckie doświadczenia przyjaźni. Nowe, nieznane jeszcze modele relacji intymnych rozsadzą instytucję rodziny. Jest to jednak wciąż pieśń przyszłości.


Tłumaczenie: Dominik M.
Redakcja: Klabauterfrau

Feminizm po kurdyjsku

Tłumaczenie wystąpienia Dilar Dirik, aktywistki Kurdyjskiego Ruchu Kobiet, na konferencji w Brukseli. Wideo można obejrzeć poniżej tekstu.

„Demokracja Bezpaństwowa:
jak Kurdyjski Ruch Kobiet uwolnił demokrację od państwa.”

[Moderatorka forum]

Dilar Dirik, doktorantka i aktywistka Kurdyjskiego Ruchu Kobiet.

Kobiety odegrały postawową rolę w kurdyjskim ruchu oporu. W roku 1997 Związek Kurdyjskich Patriotek wszedł w sojusz z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). To wystąpienie przybliży nam rolę Kurdyjskiego Ruchu Kobiet w emancypacji projektu wyzwolenia narodowego w Kurdystanie.

Dirik opowie, jak ruch kobiecy przeciwstawia się przemocy państwa, a także dominacji mężczyzn.

Uznanie wszechogarniającego systemowego ucisku społecznego za efekt kapitalistycznego, narodowo-państwowego systemu dominacji, doprowadziło Kurdyjski Ruch Kobiet do sprzeciwu wobec istnienia państwa.

Państwo jest tu postrzegane jako kopia relacji patriarchalnych, które można podważyć jedynie poprzez zasadniczą równość płci i radykalny konfederalizm demokratyczny.

Tytuł wykładu: „Demokracja Bezpaństwowa: jak Kurdyjski Ruch Kobiet uwolnił demokrację od państwa.”

[Dilar Dirik]

Zanim zacznę, chcę powiedzieć, że dedykuję to wystąpienie wszystkim rewolucjonistkom świata; szczególnie zaś tym, które w tej chwili walczą przeciwko obrzydliwej mentalności, zwącej siebie Państwem Islamskim. Jak wiecie, Kurdyjki są w tej chwili na pierwszej linii frontu walki zbrojnej z Państwem Islamskim.

Chcę też zadedykować moje wystąpienie trzem kurdyjskim rewolucjonistkom, zamordowanym brutalnie w zeszłym roku, w sercu Paryża. Już rok, osiem miesięcy i 12 dni czekamy na sprawiedliwość dla zamordowanych Sakine Canzis, Fidan Dogan i Leyli Saylemez.

Zabito je brutalnie w centrum Paryża.

Chciałabym zacząć to wystąpienie w szczęśliwszych i bardziej pełnych nadziei czasach, ale jak wiecie z wczorajszego wystąpienia Adem Uzun, ludzie w Kurdystanie, Iraku i Syrii stoją dziś w obliczu masakry.

Właśnie w tej chwili, w ciągu ostatnich 24 godzin, ponad 70 tysięcy ludzi zostało przesiedlonych. W ciągu doby. Ponieważ zostali otoczeni przez siły Państwa Islamskiego w granicach Syrii, na terenie kurdyjskich rejonów w Syrii. ISIS (Państwo Islamskie) atakuje na wielu frontach, zaledwie miesiąc po tym, jak zaatakowało Jazydyjskie społeczności Kurdów w Shengai i Sinjar.

Dzieje się to na oczach społeczności międzynarodowej.

Wiedzcie więc, że kiedy mówię o Kurdyjskim Ruchu Kobiet, ma to właśnie takie podłoże polityczne. Może właśnie obecne zagrożenie, któremu stawia czoła Ruch, pozwoli nam zrozumieć go lepiej.

Jak widzicie w mediach głównego nurtu, który właśnie zauważył istnienie Państwa Islamskiego… Przede wszystkim, Państwo Islamskie istnieje od lat. A Kurdowie w Syrii walczą z nim już od dwóch lat. Ale nikt się tym dotychczas nie przejął, no nie?

Dopiero w ostatnim miesiącu (sierpień 2014) świat zwrócił uwagę na to, co się tam dzieje – bo zaatakowano strategiczne miejsca w Iraku. I w tym kontekście zauważa się nagle rolę Kurdyjek, jak gdyby dopiero wczoraj zaczęły walkę.

Nie. Kurdyjki walczyły przeciw wielu reżimom. Przeciw Iranowi; przeciw drugiej największej armii NATO – Turcji; przeciw Saddamowi Husseinowi; a teraz przeciwko obu naraz: reżimowi syryjskiemu i Państwu Islamskiemu. Ale ludzie dopiero teraz zwrócili na to uwagę, bo wiecie… „One walczą z Państwem Islamskim. Jak to może być, że kobiety z takiego zacofanego rejonu świata walczą z Państwem Islamskim?”

Ale nikt nie zapyta „Jakie są ich motywacje? Jaki projekt polityczny za tym stoi? Jakie wsparcie mają te kobiety, że odważnie stawiają czoła Państwu Islamskiemu, gdy cały świat tylko dyskutuje, co z nim zrobić?”

Kurdyjki tymczasem walczą z nim twarzą w twarz. Ale nie dlatego, że są tak dobrze uzbrojone. Dlatego, że mają za sobą ideologię i nadzieję na lepszą przyszłość.

Więc chociaż sytuacja jest skrajnie napięta – a ja postaram się nie być zbyt gniewną w swoich słowach, choć to niemożliwe, biorąc pod uwagę sytuację – postaram się zakończyć nutą nadziei.

Dlaczego więc mówię o Kurdyjskim Ruchu Kobiet, kiedy zebraliśmy się tu, aby mówić o pństwie? O niepodległości narodowej? Co z tym ma wspólnego wyzwolenie kobiet?

Zacznijmy od zgrubnego opisu Kurdyjskiego Ruchu Kobiet. Jak pojawił się w kontekście wyzwolenia narodowego i jak ostatecznie odciął się od nacjonalizmu, uświadamiając sobie wstecznictwo i prymitywizm nacjonalizmu, z jego patriarchalnymi implikacjami.

Bowiem, jak wiemy, nacjonalizm zawsze wspiera patriarchat. Kobiety postrzegane są jako biologiczne i kulturowe replikatory tak zwanego narodu – co jest bardzo samczą koncepcją.

Kurdyjki zakwestionowały więc samą idę państwa. Jak więc ruch wyzwoleńczy, którego celem był początkowo niepodległy Kurdystan, doszedł do odrzucenia państwa, jako immanentnie opresywnego, immanentnie hegemonistycznego, niezgodnego z prawdziwymi wartościami demokracji i wolności? To jest właśnie ważne, jak sądzę.

Przedstawię więc koncepcję „konfederalizmu demokratycznego”, jako alternatywy dla państwa, opartej na zasadach równości płci, ekologii i radykalnej demokracji bezpośredniej.

Postaram się to rozwinąć, zgodnie z tą piękną mapą. Podziękowania dla jej projektantów.

Jak więc mówiłam, jednym z podstawowych celów ruchu jest konfrontacja z państwem; z wszystkimi jego kapitalistycznymi, patriarchalnymi i szowinistycznymi implikacjami.

Oczywiście jesteśmy tu wraz z przedstawicielkami wielu narodowości bezpaństwowych. Wiemy wszyscy, że być bezpaństwowym a tym systemie państw narodowych czyni nas wyjątkowo narażonymi. To jest bezdyskusyjne. Jeśli konfrontujemy się z państwem, musimy pamiętać, co oznacza bezpaństwowość.

Ale to nie oznacza, że państwo jest dobrym rozwiązaniem. Być może właśnie to państwo jest problemem. Jak mówiłam, bezpaństwowość naraża nas na ludobójstwo, na wymazanie ze społeczeństwa, na ucisk i asymilację. Nie muszę tego rozwijać. Wiedzą to też dobrze Kurdowie i Kurdyjki, często określani jako największy naród bez państwa, rozdzieleni pomiędzy cztery obce państwa: Iran, Irak, Syrię i Turcję.

Wiedzą jak cierpi bezpaństwowa społeczność. A szczególnie dotknięte tym cierpieniem są kobiety. Bowiem oprócz ucisku narodowościowego, cierpią tez dyskryminację społeczno-ekonomiczną, nie tylko ze strony patriarchalnego państwa, ale też własnej społeczności.

I to są właśnie ci ludzie, mężczyźni i kobiety, którzy pomysleli, że skoro państwo wywołuje tyle problemów, to może państwo nie jest najlepszym rozwiązaniem. Czy powinniśmy dążyć do ustanowienia dokładnie takiego systemu, jaki powoduje tyle problemów, tyle ucisku? Może nie przyniesie nam on sensownej wolności? Może da nam tylko to, co daje innym? Flagę i coś tam jeszcze.

Ale czyż może być wolność bez przemian społecznych? Kobiety szczególnie dobrze wiedzą – bowiem doświadczyły tego we własnych zmaganiach, wewnątrz ruchu narodowowyzwoleńczego – jak nasza własna społeczność, wciąż pod hasłem równości i wolności, potrafi całkowicie odmówić nam naszych praw. I musimy zapytać same siebie „Jaki to rodzaj wyzwolenia, który nie dba o prawa połowy własnej społeczności?”

Widząc kompromisy, do jakich dochodzi w ruchach narodowowyzwoleńczych, Kurdyjski Ruch Kobiet zdecydował się zorganizować w sposób niezależny. Wciąż jest powiązany z ogólnym ruchem narodowowyzwoleńczym, ale – aby zapewnić respektowanie praw kobiet – pozostaje wewnętrznie autonomiczny.

A to właśnie jest problem, z którym mierzą się kobiety w wielu różnych ruchach wyzwoleńczych, rewolucyjnych i socjalistycznych. Zawsze słyszą obietnice: „Gdy nadejdzie wolność, gdy będziemy mieć własne państwo, gdy przegnamy kolonizatorów, wtedy wszyscy będziemy wolni. Bo przecież jesteśmy o wiele lepsi niż oni. Byliśmy uciskani i nie będziemy tego robić sami.”

Ale tak się nie dzieje. W każdym miejscu świata, gdy już przegnano wroga, kobiety nagle miały mniej praw, niż przedtem.

Kurdyjki doświadczyły tego samego. Nie miałyśmy złudzeń. To właśnie doświadczenie tej opresji spowodowało, że kurdyjskie kobiety postanowiły się zorganizować w sposób niezależny.

Jednym z celów było także, aby ludzie na pewno zrozumieli, że wyzwolenie kobiet to nie tylko kwestia praw. Nie chodzi o papierowe prawa, bez zmiany myślenia całej społeczności. Żeby zmienić myślenie społeczności, nie można zrzucić tego jedynie na barki kobiet. „Kobiety, twórzcie własne społeczności i wtedy zdobędziecie prawa.” Tak to nie działa.

Wyzwolenie kobiet jest niezbędne dla prawdziwego zrozumienia demokracji i wolności. Słyszeliśmy tu wypowiedzi, które opisywały problemy kobiet w kategorii gwałtu. „Kobiety są gwałcone”. Ale to nie jest jedyny problem, jakiemu muszą stawić czoła. Jest ich znacznie więcej.

Więc, autonomiczne zorganizowanie się kobiet nadeszło wraz z ogólną zmianą wewnątrz ruchu kurdyjskiego. Ruch odszedł od koncepcji niepodległego państwa kurdyjskiego, z jasno okreslonymi granicami, na rzecz tego, co Abdullah Ocalan, ideologiczny przedstawiciel PKK, uwięziny od 15 w Turcji, zaproponował pod nazwą „Demokratycznego Konfederalizmu”.

W tym miejscu widzicie dość skomplikowaną mapę (raz jeszcze podziękowania dla projektantki).

Czym więc jest Demokratyczny Konfederalizm”? Przede wszystkim alternatywą dla państwa. I jest to projekt nie tylko dla Kurdów, ale dla wszystkich ludów w tym regionie. Albowiem uznaje on, że nie tylko Kurdowie zamieszkują Kurdystan.

Co więc możemy zrobić? Jak możemy żyć razem w pokoju i demokracji? Nie tylko na papierze, ale tak naprawdę?

Kobiety zastanawiały się, jakie są ich problemy. Patriarchat, kapitalizm, państwo narodowe. Musimy znaleźć sposoby, aby przeciwdziałać tym szalenie opresywnym siłom. Podstawami będą więc: równość płci – i aktywna walka o nią – ekologia i demokracja bezpośrednia.

Jest tu wiele elementów: wspólne uprawianie ziemi, kooperatywy pracownicze i – szczególnie ważny – system rad (zgromadzeń).

Ponieważ podstawową zasadą systemu rad jest, że to my, ludzie, decydujemy w naszych sprawach. I że rady są bardzo lokalne. Podjęte decyzje są potem koordynowane poprzez różne komitety, a wreszcie egzekwowane.

Ale jak to zrobić, mając dookoła siebie te cztery państwa?

Pomysł jest, żeby to zrobić pomimo istnienia tych państw. Ważna jest tu też sama organizacja konfederalizmu. Konfederalizm jest nazwą dla całości idei, całego projektu. Pierwsze praktyczne kroki w tym kierunku nazywamy „demokratyczną autonomią”.

Tworzymy więc demokratyczną autonomię pomimo dominujących wokół struktur. Jedną z interesujących rzeczy jest zasada obowiązkowego współprzewodniczenia, co oznacza, że niezależnie od stanowiska – czy to przewodniczenie partii, czy małej wiosce, czy komitetowi – zawsze przewodzą wspólnie jeden mężczyzna i jedna kobieta. Ta sama zasada jest dziś wprowadzona w parlamencie tureckim. Partia, którą nazywają „partią kurdyjską” – ale która siebie tak nie określa – ma na każdym poziomie, od góry do dołu, współprzewodniczących. Mimo, że państwo tureckie tego nie uznaje, stosują to, bez względu na życzenia państwa.

Chcę Wam pokazać, że ruch kobiecy jest jednocześnie aktywną częścią ruchu autonomii demokratycznej, ale też częścią wewnętrznie niezależną. Dlaczego?

Na przykład, przy głosowaniu na współprzewodniczących gminy, aby zapewnić, że wspólprzewodnicząca nie będzie tylko marionetką, manipulowana przez mężczyzn, Ruch Kobiet decyduje, kogo wystawić jako kandydatkę.

W Turcji, z racji ucisku przez państwo, jest to bardzo trudne do realizacji. Właśnie z powodu autonomii demokratycznej, za zadeklarownie tej autonomii, 10 tysięcy ludzi poszło do więzienia pod zarzutem terroryzmu i „zachwalania oddzielenia się od państwa”.

Za organizowanie własnych szkół, własnych rad ludowych, własnych autonomicznych struktur, równoległych do państwa i samowystarczalnych, ludzie są zamykani w więzieniach i kryminalizowani.

Spójrzmy teraz na syryjską część Kurdystanu, zwaną Rojava. Rojava po kurdyjsku znaczy „Zachód”, a więc mówimy o „Zachodnim Kurdystanie” – syryjskiej części Kurdystanu.

W 2012 roku… Nie będę Was zanudzać szczegółami wojny, ale w 2012 roku reżim syryjski wycofał się z tego rejonu, co stworzyło przestrzeń, przejętą przez Kurdów. Tak więc w zasadzie północna Syria, regiony kurdyjskie, są teraz w pełni kontrolowane przez Kurdów. I co tam uczynili? Uruchomili właśnie system demokratycznego konfederalizmu. Mogli go tak wprowadzić w czyn łatwiej niż w Turcji, bo nie było tam żadnego państwa, które mogłoby im w tym przeszkodzić.

Co to oznacza? Oznacza współprzewodniczenie na wszystkich poziomach. Oznacza 40% parytet kobiet. Pierwsze wprowadzone prawa zakazują „zabójstw honorowych”, poligamii, małżeństw dzieci, małżeństw wymuszonych, przemocy domowej – i nie tylko jest to nielegalne, ale jest to zbrodnia. Mężczyzna, który dopuści się przemocy domowej nie może zajmować stanowisk publicznych. I temu podobne. Wiele ciekawych rzeczy tam się rozwija.

Spisano statut dla trzech autonomicznych kantonów, które ostatecznie ogłoszono w poczatkach 2014 roku. W nich – nie chcę mówić, że integrują – współpracują różne grupy etniczne i religijne regionu. Nie ma już mowy o Kurdystanie. Używa się nazw kantonów – kanton Cezire i tp.

Na przykład w kantonie Cezire, który jest najbardziej wielokulturowy z nich trzech, 30% miejsc w parlamentach przeznaczone jest dla Arabów, 30% dla Asyryjczyków, 30% dla Kurdów i 10% dla innych grup mniejszościowych. W każdej z tych części 40% mają stanowić kobiety. To, co się tam dzieje jest bardzo interesujące i wielu Arabów, wielu Asyryjczyków dołaczyło do nich. To już nie chodzi o enklawę dominowana przez Kurdów. Ludzie starają się pracować razem z innymi, w pokoju.

W ostatnim miesiącu, w sierpniu – na pewno słyszeliście o atakach Państwa Islamskiego w Iraku, gdzie kurdyjska społecznośc Jezydów, która doświadczyła 72 masakr w swojej historii, znów została zmasakrowana, przez Państwo Islamskie. Gdy się to stało, oddziały Kurdów syryjskich przeszły przez granicę do Iraku i uratowały 10 tysięcy ludzi.

Dlaczego Kurdowie z Syrii, a nie Kurdowie z Iraku?

Dla Kurdów w Iraku ważne jest, aby pewne ruchy polityczne zyskały uznanie większych sił. Kurdystan iracki, który ma wielką historię ucisku i walki z reżimem Saddama Husseina, został przygarnięty przez międzynarodowe mcarstwa. Jeste teraz kwitnącą gospodarka kapitalistyczną. Jest wybitnie patriarchalny i feudalny – i jest jedynym rejonem kurdyjskim, który nazywa siebie państwem. Jest to bardzo interesujące.

Pomimo, że [Kurdystan iracki] ogłasza niepodległość, a ruchowi związanemu z PKK zarzuca rezygnację z niepodległości, siły zbrojne irackiego rządu kurdyjskiego wycofały się. Nie były w stanie się utrzymać, bo zbyt polegają na międzynarodowym wsparciu politycznym i militarnym, aby mogły samodzielnie ochronić rodaków.

To właśnie Kurdowie z Syrii, politycznie i gospodarczo marginalizowani, uciskani przez społeczność międzynarodową, izolowani politycznie i gospodarczo, wykluczeni z Konferencji Pokojowej Genewa II – to oni i one właśnie przekroczyli granicę i uratowali ludzi.

To jest odpowiedź na pytanie, co jak wiele niepodległości może dać dążenie do własnego państwa, jeśli sam system państwowy nie pozwala być niepodległymi.

Jeśli państwo jest dla nas wyzwolicielem, jeśli wierzymy w paradygmat, że tylko państwo może nas wyzwolić, skończymy w systemie, który czyni nas kompletnie zaleznymi od status quo.

Dlaczego? Ludzie zależą w nim od państwa, a państwo zależy od uznania innych państw narodowych. A system tych państw, „społeczność międzynarodowa” jest w rękach kilku najsilniejszych państw. Wiemy to wszyscy bardzo dobrze.

Jak wiele z państw Bliskiego Wschodu, niepodległych na papierze, jest tak naprawdę niepodległe w praktyce? Zapytajmy nas samych o to.

Przykład ataku na Jezydów pokazuje, że nie kwitnąca gospodarka, czy miedzynarodowe uznanie czynią nas w istocie niepodległymi. To samowystarczalność, oddolna organizacja, wsparcie dla w społeczności, współpraca z innymi – a nie izolowanie się w granicach państwowych – to daje nam istotne podstawy niepodległości, autonomii i samostanowienia.

W pewnym sensie operacja w Shengal (Sinjar) była praktykowaniem demokratycznego konfederalizmu. Ponieważ ludzie nie uznają tych granic [państwowych]. Stwierdzili „przejdziemy przez granicę, aby uratować tamtych”. W tym sensie nie jest to odwrót od niepodległości. To jest głębsza forma niepodległości.

Będę powoli kończyć. Uważam, że przykład Rojawy, zachodniego, czy syryjskiego Kurdystanu (żałuję, że nie mam więcej czasu, aby to rozwinąć), pokazuje nam w praktyce, że mimo politycznego i gospodarczego embargo, mimo ataków Państwa Islamskiego, ludzie tamtejsi, Kurdowie, Asyryjczycy, Arabowie, wspólpracują ze sobą. Mówi nam „tak, oczywiście, to jest możliwe”. Ludzie, równolegle do walki o życie, przeciwko ISIS, w tym samym czasie tworzyli kobiece akademia, szkoły. Kooperatywy.

To nie jest utopia. Ludzie w Rojavie starają się tak żyć. Ten system jest właśnie teraz atakowany przez Państwo Islamskie, Ale przedtem był atakowany przez marginalizację w społeczności międzynarodowej. Czemu na rokowania pokojowe Genewa II nie wpuszczono nawet małej delegacji z Rojavy? Dlaczego?

Dlaczego utrzymuje się polityczną i gospodarczą blokadę Zachodniego Kurdystanu, gdzie ludzie współpracują, a kobiety są na pierwszej linii?

Myślę, że powinniśmy zadać sobie pytanie, jak rozumiemy niepodległość i samostanowienie. Czy są one możliwe w ramach państwa? Czy są możliwe, jeśli system państwowy zakłada tak wielka zależnośc od status quo, które wywołało trzecią wojnę światową – bo to jest trzecia wojna światowa we wszystkim, oprócz nazwy – poprzez globalny handel bronią, politykę kierowaną zyskami, wspieraną przez struktury państwa, system miedzynarodowy działający poprzez państwo. Bo wiecie, tylko państwo ma prawo decydować. Ale pytam was tu, w tym pokoju, kto „ma państwo”?

Jak bardzo niepodlegli jesteście? Czy wasz rząd pytał was, czy ma rozpocząć wojnę gdzieś na Bliskim Wschodzie, albo w Afryce? Czy to była wasza decyzja? Nie sądzę.

Co więc oznacza niepodległość? Czy naprawdę możemy ją osiągnąć poprzez państwo?

Czy nie powinniśmy raczej pracować nad oddolnym zorganizowaniem nas samych?

Wiem, to brzmi utopijnie, ale to właśnie się dzieje. Gdy „społeczność” miedzynarodowa wciąż dyskutuje, co zrobić z Państwaem Islamskim, to właśnie Kurdyjki walczą przeciw niemu na froncie. To Kurdyjki i Kurdowie uratowali Jezydów, gdy dwa dni później Amerykanie wysłali pomoc [humanitarną], która nawet nie dotarła do wszystkich potrzebujących.

Syryjscy Kurdowie dali społeczności międzynarodowej lekcję pomocy humanitarnej i pokazali systemowi państw narodowych, co naprawdę oznacza niepodległość.

Oznacza ona, że nie potrzebujesz czyjejś zgody, aby ratować ludzi.

Nie potrzebujesz starać się o cudzą pomoc, czy cokolwiek, jeśli chcesz coś zrobić, zwłaszcza jak masz ISIS przed nosem. Jeśli jesteś naprawdę niepodległa, nie potrzebujesz niczyjej biurokratycznej zgody.

Zapytajmy więc siebie, czy to [państwo] jest własciwą drogą? Czy właśnie struktura państwa jest miejscem, gdzie powinniśmy szukać idei niepodległości? Czy może powinniśmy próbować zmienić system?

Tak, bezpaństwowość stawia nas w zagrożeniu, ale to państwo jest problemem. Nie możemy czekać na wyzwolenie, które może nigdy nie nadejdzie. Musimy działać tu i teraz. I to jest właśnie – jak sądzę – siłą Kurdyjskiego Ruchu Kobiet. Bo to, co robią za każdym razem, to nie czekanie, aż meżczyźni zaakceptują cokolwiek w strukturach partyjnych. Nie, one wychodzą przed szereg. Nie czekały, aż państwo tureckie zaakceptuje ideę współprzewodniczenia. Wprowadziły ją tak czy owak. Nie czekały na nic – po prostu stworzyły to tu i teraz.

Kiedu ISIS zaatakowało Kobane, które wciąż jest atakowane, kilka miesięcy temu, kobiety nie czekały na dostawy broni. Kobiety, 50-60-letnie, sformowały własny batalion. Uzbroiły się same, stare babcie, aby walczyć z Państwem Islamskim.

Kiedy w Genewie zaczynały się negocjacje. Kurdowie z Rojavy nie zostali zaproszeni. Tego samego dnia, co zrobili? Ogłosili powstanie 3 autonomicznych kantonów, podczas gdy „społeczność międzynarodowa” wciąż – zapewne – próbowała wymyślić rozwiązanie kryzysu.

Kiedy więc świat dyskutuje co zrobić z ISIS, Kurdyjki po prostu robią to. I robią nie same, a we współpracy z innymi ludźmi.

Kiedy więc myślimy o państwie, jeśli myślimy tylko o własnej niepodległości, o tym, jakie granice możemy stworzyć – sami się izolujemy.

Jeśli cały system wokół nas jest wadliwy, jeśli jest strefą wojny, nie będziemy wolni w izolacji. To nie będzie wolność. To będzie totalna niestabilność.

Trzeba współpracować z ludźmi, w całym regionie. Trzeba przekroczyć granice państwowe, które przede wszystkim nam narzucono. I z tego czerpać legitymizację. Można czekać i czekać i czekać ale to samo nigdy nie nadejdzie. Trzeba działać teraz i zacząć teraz. Uważam, że ludzie zasługują na coś lepszego [niż jest teraz].

Jak powiedziałam, niepodległość to bardzo szeroka koncepcja. Musimy się upewnić, że to [do czego dążymy, to] jest istotna niepodległość.

Ostatnio Pństwo Islamskie wydało otwartą wojnę kobietom. Trzeba to wyraźnie zauważyć. Systematycznie używają przemocy seksualnej jako narzędzia wojny. A ludzie to ignorują. Mówia „O, te kobiety zostały zgwałcone”. A ISIS czyni to celowo. Wykorzystują istniejące w tym regione koncepcje honoru, istniejące struktury patriarchalne, aby wywoływać ataki na kobiety.

Właśnie dzięki autonomicznej organizacji Kurdyjski Ruch Kobiet ma możliwość przeciwstawienia się tej mentalności. Ponieważ ISIS jest kompletnym przeciwieństwem. Jest tym wszystkim, przeciwko czemu ruch kobiet walczy. To jest wojna z kobietami. Kobietobójstwo.

Kończąc, chcę powiedzieć, że największym zagrożeniem dla status quo nie jest kolejne państwo. Jest nim oddolna, samorządna, aktywna organizacja pomiędzy ludźmi z w tych regionach, które są tak bardzo uciskane przez dominujący porządek. To jest znacznie bardziej niebezpieczne dla systemu.

A co jest jeszcze większym zagrożeniem? I to nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale na całym świecie?

To zorganizowane, zmobilizowane i świadome kobiety. Nie zapominajmy o tym, bo wyzwolenie kobiet jest niezbędne, aby odpowiedzieć na pytanie „o jakim rodzaju demokracji i wolności mówimy?”

Na koniec raz jeszcze chcę uczcić ludzi, którzy w tej chwili aktywnie walczą przeciw takiemu właśnie systemowi. Przeciwko ultrapatriarchanemu systemowi ISIS, który jest tylko ekstremalną formą tej samej przemocy, której doświadczają kobiety wszędzie indziej.

Kończę więc kurdyjskim zawołaniem. Brexwedan jian e! Czyli „opór to życie”.

Dziękuję bardzo.

Kobane, miasto walczące.

kobaniMiasto praży się w słońcu. Co chwila pociski artyleryjskie wybuchają wśród domów. Serie z broni maszynowej, wystrzały z granatników przeciwpancernych, granaty, pojedyncze strzały. Trwają walki.

Nad miastem krążą zwiadowcze drony i samoloty. Obserwują. Na wzgórzach od północy stoi kordon tureckich czołgów.  Obserwują. Za granicą, kilometr od miasta, dziesiątki tysięcy cywilów czekają na okazję przedarcia sie do miasta. Drut kolczasty, gaz łzawiący i policyjny kordon blokuje dostęp każdemu, kto chciałby pomóc. Świat patrzy, jak zbójecki islam dorzyna demokratyczną autonomię.

kobane-sitpicJesteśmy w Kobane (znanym też jako Ayn al-Arab), mieście leżącym w Syrii, w zasięgu strzału z granatnika od granicy tureckiej. W 2012 roku w całym regionie znanym jako Rojava, zaczęto tworzyć system autonomicznych kantonów kurdyjskich. Dzisiaj Kobane jest ostatnim ośrodkiem oporu Kurdów w tym regionie.

Po wielu tygodniach ataków, ISISmani, uzbrojeni w poradziecką i poamerykańską artylerię i czołgi, zajęli już resztę obszaru. Od 6 października 2014 trwaja już walki w samym miescie. Kilkutysięczne zgrupowanie kurdyjskie, mimo blokady tureckiej, dostało symboliczne uzupełnienia. Przez granicę przedarły się nie tylko grupy ochotników kurdyjskich, ale także tureccy i europejscy anarchiści i anarchofeministki z Istambułu.

anarfemturAtakuje ich “państwo islamskie” – ISIS, wyklęta przez samych muzułmanów, ale finansowana przez potęgi naftowe armia próbująca narzucić skrajnie zbójecką i centralistyczną odmianę islamu. Ich ulubione metody to publiczna dekapitacja tych, którzy się nie chcą dobrowolnie nawrócić i systematyczne gwałty na pojmanych kobietach, które traktowane są jako towar (ostatnie notowania na rynku w Syrii: 150-200 dolarów za sztukę).

Jak napisano w jednej z analiz sytuacji: “bitwa o Kobane to bitwa ideologii. “Projekt Kalifat”, który IS próbuje narzucić na terytorium Syrii, starł się z kurdyjskim lewicowym projektem samorządowych kantonów, które stworzyły “region autonomiczny”, zwalczany przez rząd turecki. To uczyniło walki w północnej Syrii fundamentalne starcie dwóch przeciwstawnych systemów politycznych

PKK_logoOto dlaczego świat Zachodu czeka. Oto dlaczego Turcja nie przepuszcza pomocy dla Kurdów. Granica turecka ma się stać kowadłem, na którym islamski młot zmiażdży zagrożenie dla europejskiego i światowego porządku: demokratyczną federację kantonów, opartą na idei Murraya Bookchina i na przykładzie meksykańskich neozapatystów.

Radykalna demokracja bezpośrednia, feminizm i ekologicznie zorientowane społeczności lokalne – to trzy filary kurdyjskiej autonomii, które czynią ją świertelnym zagrożeniem dla kapitalizmu i imperializmu Zachodu – większym niż islamskie państwo śmierci. Co można – z trudem – tolerować gdzieś na meksykańskiej prowincji, to na strategicznie ważnym Bliskim Wschodzie musi zostać zniszczone. Dlatego Kobane ma umrzeć. A świat ma patrzeć. Anarchiści, feministki, samorządowcy, mniejszości; niezadowoleni obywatele, przerażeni obywatele, posłuszni obywatele; niech wszyscy zobaczą, co spotyka tych, którzy skutecznie zagrozili Babilonowi. Patrzcie i zapamiętajcie. Podskakiwać wolno. Wzlatywać już nie.

Aktorzy na scenie i za kulisami

Skoro więc mamy patrzeć, dowiedzmy się na co i na kogo patrzymy.

376939_ISIL-beheadingISIS, znana też jako “państwo islamskie” lub “Kalifat” to silna armia, dowodzona w korporacyjnym stylu, z zapleczem finansowym i ideologicznym oparciem w arabskich potęgach naftowych. Powstała już w 2003 roku, jako reakcja na amerykańską interwencję w Iraku. Od tego czasu rosła w siłę, pozostając na marginesie uwagi publicznej poza światem arabskim. Od 2006 roku ISIS próbowała przejąć władzę w Iraku, ale bez powodzenia. Od 2013 roku aktywnie wywalczyło sobie poważne tereny i zaplecze roponośne w Syrii, korzystając z faktycznego rozpadu państwa. W połowie 2014, zmieniwszy nazwę na “Państwo Islamskie” – bez ograniczeń terytorialnych, ogłosiło plan ekspansji obejmującej cały świat arabski i część Europy. W swojej ekspansji na północ dociera właśnie do granic Turcji, w której ma wielu zwolenników i rekrutów.

turkish_tanksTurcja, druga co do wielkości armia NATO i do niedawna kraj aspirujący do Unii Europejskiej. W ostatnich latach Turcja (pod wodzą premiera Erdogana) radykalnie zaostrza politykę wenętrzną, w stronę autorytarną i nacjonalistyczną. Wywołuje to równie radykalny opór ze strony grup wolnościowych, feministycznych i zwykłych obywateli, ale wciąż dominujące są wpływy armii, policji i konserwatywnego duchowieństwa. W politycze zewnętrznej Turcja próbuje prowadzić własna grę na terenie Bliskiego Wschodu, szczególnie w Syrii. Jej cele nie są zgodne z deklarowanymi celami NATO i Stanów Zjednoczonych. Największym pojedynczym problemem rządu tureckiego, zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym, jest kurdyjskie dążenie do wolności. W obecnej kampanii przyjęła pozornie bierną postawę – w rzeczywistości po cichu wspiera ISIS a wszelkimi siłami blokuje pomoc dla wojowników kurdyjskich.

Kurdish-inhabited_areas_of_the_Middle_East_and_the_Soviet_Union_in_1986Kurdowie od setek lat żyją w ciągłej walce o wolność. Jak mówi ich przysłowie “Kurdowie nie mają przyjaciół, oprócz gór”. Zróżnicowani politycznie, w efekcie destabilizacji Bliskiego Wschodu skorzystali z różnych okazji.  W Iraku, Demokratyczna Partia Kurdystanu, dzięki wspólpracy z USA (oraz udzieleniu koncesji naftowych Chevronowi i innym amerykańskim firmom) zyskała wsparcie i dzisiaj tworzy silną autonomię typu zachodniego. Iraccy Kurdowie podjęli już starania o oficjalne uznanie ich państwowości. W Turcji i Syrii, dwa ugrupowania lewicowe – PKK i PYD – poszły inną drogą. Partia Pracujących Kurdystanu (PKK), kierowana od kilkunastu lat przez uwięzionego w Turcji Abdullaha Ocallana, poczatkowo walczyła zbrojnie z rządem tureckim, dążąc do utworzenia oddzielnego państwa o ustroju marksistowskim. Pod wpływem inspiracji ideami Murraya Bookchina i praktyką neozapatystowskiego EZLN, Ocallan ogłosił jednakże zmianę linii politycznej PKK w kierunku bezpaństwowej autonomii demokratycznej. W 2007 roku utworzono z jego inicjatywy Unię Wspólnot w Kurdystanie – organizację ponadpartyjną, którzej zadaniem jest wprowadzanie w życie zasad municypalizmu, który Ocallan nazywa “demokratycznym konfederacjonizmem“. To właśnie stało się początkiem budowy autonomii w okręgu Rojava. Tam właśnie dzisiaj toczy się walka o Kobane.

ypj-serekaniyeJednostki kurdyjskie w tej walce to przede wszystkim bliżniacze formacje sił samoobrony kurdyjskiej: YPG (męskie) i YPJ (kobiece). Powstały jako zbrojne ramię kurdyjskich partii lewicowych i wraz ze wchodniokurdyjską Peszmergą od lat stawiają czoła kolejnym wrogom Kurdów. W Kobane, uzbrojone w lekką broń, zatrzymały i do dzisiaj powstrzymują ofensywę ISIS. Wpisane, wraz z PKK, na międzynarodowe listy organizacji terrorystycznych, są prawdziwą armią ludową, walczacą dzisiaj nie tylko o swoją, ale i o naszą wolność.

YPG-YPJ-peopleWielki nieobecny na tej scenie – to Zachód. Teoretycznie, istnieje koalicja krajów NATO, zwalczająca ISIS (Turcja do niej nie przystąpiła). Teoretycznie, USA, Australia i Wielka Brytania przeprowadzają naloty na pozycje ISIS – im bliżej Kobane, tym mniej skuteczne. Działania przeciwko ISIS koncentrują się na obszarze Iraku – tam jest ropa i tam są ci “dobrzy” Kurdowie. Zachodni, “czerwony” Kurdystan Zachód pozostawia do zagospodarowania ISIS i Turcji.

Za kulisami – poza zasięgiem naszego wzroku – pozostaje wiele potęg, których milczenie w tej sprawie wprost bije w oczy: Rosja, Izrael, Chiny i państwa arabskie – oni wszyscy prawdopodobnie pilnie śledzą rozwój sytuacji, ale nie wiemy jakie są ich zamierzenia.

Co dalej?

Zarówno Zachód, jak i Turcja liczą na wzajemne wykrwawienie się ISIS i YPG/YPJ. Różnica jest taka, że Zachodowi bardziej zależy na osłabiemiu ISIS. Turcja natomiast wyraźnie uważa, że z ISIS da się dogadać, natomiast ważniejsze jest wykończenie Kurdów. Wybicie ich sił zbrojnych, rozbicie struktury społecznej przez wysiedlenia i wymieszanie społeczności w obozach uchodźców. W efekcie na kurdyjskich terenach “oczyszczonych” przez ISIS miałaby powstać turecka “strefa bezpieczeństwa”, izolująca Kurdów w Turcji od niedobitków w Syrii i “cywilizowanych” Kurdów irackich. To sprowadziłoby kwestię autonomii kurdyjskiej do poziomu wewnętrznego bezpieczeństwa Turcji. Mając ISIS stojące u bram, NATO ani Europa nie odważyłyby się zbytnio naciskać na rząd turecki, aby był łagodny wobec “separatystów”.

Jednak historia może się potoczyć inaczej. ISIS nie ma powodu, aby zatrzymywać się na granicy tureckiej. Nie ma też powodu, aby iść na bezpośrednie starcie. W Tureckim społeczeństwie rośnie poparcie dla agresywnej wersji Islamu, zaś armia turecka nie jest skora do bitki. W efekcie można się spodziewać “bratniej pomocy” ISIS dla Turcji w rozwiązywaniu kwestii kurdyjskiej już na terenach Turcji. A w dalszej perspektywie – infiltracji Turcji aż do chwili, gdy stanie się ona de facto bazą Kalifatu u bram Europy.

A może stać się jeszcze inaczej. Nie trzeba więcej niż 24 godziny, żeby drony, samoloty i pociski manewrujące wybiły artylerię i czołgi ISISmanów. Przy zerowym nasyceniu obroną przeciwlotniczą, zrzuty broni, amunicji i zapasów mogą docierać dzień i noc. Tuż za granicą turecką koczują tysiące ochotników, którzy potrzebują jedynie dziury w drutach, żeby dotrzeć do miasta i wzmocnić obronę.

Jedyna metoda, jaką mamy, aby to osiągnąć, to solidarność. Każdy z nas, na swoim własnym obszarze, własnymi metodami, powinien teraz dać znać światu – solidaryzujemy się z Kurdami i Kurdyjkami z Kobane. Żądamy, żeby im pomóc – nie żeby ich chronić. Oni dadzą sobie radę, potrzebują tylko wsparcia. Akcje solidarnościowe, demonstracje, takie jak w ostatnich dniach w Niemczech i reszcie Europy. Akcje medialne, polityczne, rezolucje i wywiady. Zanim wyruszymy osobiście na pomoc, to są nasze główne narzędzia. Turcja, NATO i Unia Europejska liczą na naszą bierność, na nasze zagubienie, na brak solidarności. Nie dajmy się wciągnąć we współudział w ludobójstwie. Protestujmy!

kurd_demo_London


Więcej o Kobane i sytuacji kurdyjskiej:
http://freelab2014.wordpress.com/category/slon-a-sprawa-polska/za-wolnosc-wasza-i-nasza/

https://www.facebook.com/wolnybliskiwschod

https://www.facebook.com/groups/PGI.Rojava

Żądamy amunicji!

Dopiero po 6 miesiącach niszczenia miasta przez Hitlera Stalin przestaje czekać. 17 stycznia 1945 r. żołnierze Wojska Polskiego na rynku Starego Miasta. W 1944 r. paryżanie czekali jednie 8 dni na pomoc dla swojego powstania i wyzwolenie.Przez pokolenia i tysiące kilometrów. Od Polaków, których już nie ma, dla Kurdów, którzy JESZCZE są.

“Tu zęby mamy wilcze, a czapki na bakier,
Tu nas nikt nie płacze w Walczącej Warszawie.
Tu się Prusakom siada na karku okrakiem
I wrogów gołą garścią za gardło się dławi.

A wy tam wciąż śpiewacie, że z kurzem krwi bratniej,
Że w dymie pożarów niszczeje Warszawa,
A my tu nagą piersią na strzały armatnie,
Na podziw wasz, na śpiewy i na wasze brawa.

biji-kobane-ypg-ypj2Czemu żałobny chorał śpiewacie wciąż w Londynie,
Gdy tu nadeszło wreszcie oczekiwane święto!
U boku swoich chłopców walczą tu dziewczęta
I małe dzieci walczą, i krew radośnie płynie.

Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla Was!
Oklasków nie trzeba! Żądamy amunicji!”

(Zbigniew Jasiński, 1944)

A świat czeka… aż Kobane upadnie.

Ten tekst dedykuję mojemu synowi.

Nie zawsze byłem anarchistą. Kiedy miałem 9 lat, ojciec, podczas spacerów, uczył mnie taktyki rozbrajania ulicznego, tak jak ją poznał w lwowskiej podchorążówce. Kiedy miałem lat 12, na wyrywki znałem mapki sytuacyjne z oprawnego w płótno tomu “Zośka i Parasol”. Kiedy miałem lat 15, dowiedziałem się – z ostrzeżeniem, żeby nie mówić nikomu – o ucieczce przed Gestapo ze Lwowa, o konspiracji w podradomskich lasach, o akcji na kolejowy posterunek sowiecki, o moim stryju, przeprowadzającym ludzi na Węgry, o Krzyżu Obrony Lwowa babci.

Continue reading A świat czeka… aż Kobane upadnie.

Feminizm, ekologia, demokracja – gorsze niż ISIS?

4-YPJportraits-HR-Trieb-9-marie-claire
fot: Marie Claire

To, jak wygląda i jak działa kurdyjski feminizm pozwala mi mieć nadzieję, że w Polsce i w świecie Zachodu zwycięstwo też jest możliwe. Potrzeba tylko dwóch rzeczy, które tam już są: porządnej wolnościowej ideologii i dostepu do broni. Bo gdy kobiety rozumieją, że KAŻDE państwo jest kotwicą patriarchatu i gdy dostaną do ręki narzędzia, aby zmienić ten stan, zmiany nadejdą szybko i nieubłaganie.
Posłuchajcie i popatrzcie: Dilar Dirik opowiada w Brukseli o tym, jak kurdyjski ruch kobiet ocalił demokrację przed państwem. Mój ulubiony kawałek: “Nie czekałyśmy na niczyją pomoc, ani pozwolenie. Po prostu poszłyśmy i zrobiłyśmy to.”
Ta opowieść pomoże Wam też zrozumieć dlaczego Zachód spokojnie czeka aż “państwo islamskie” skruszy kurdyjską autonomię. Autonomię zbudowaną na feminizmie, ekologii i demokracji bezpośredniej. Jej istnienie jest dla sytego Pierwszego Świata większym zagrożeniem, niż czołgi i pieniądze ISIS. Dlatego właśnie, rękami Turcji, Zachód nałożył blokadę na pomoc dla Kurdów. Dlatego Turcja zbiera siły, aby wejść na tereny kurdyjskie i utworzyć tam “strefy bezpieczeństwa” – ale nie wcześniej niż feministyczny pomysł na społeczeństwo zostanie rytualnie zgwałcony i zamordowany przez brodatych frustratów, tak bojowych w swoich wybuchowych pasach cnoty.
Wtedy przyjdzie czas na amerykańskie rakiety, brytyjskie samoloty szturmowe i tureckie czołgi. Oczywiście to wspaniali zachodni meżczyźni  wyswobodzą resztki Kurdyjek, będą oczekiwać wdzięczności i uwielbienia, a w końcu pokażą je światu jako dyskretną przestrogę przed nieodpowiedzialnymi działaniami społecznymi.

A może jest jeszcze szansa? A może właśnie kobiety Zachodu moga jeszcze odwrócić bieg zdarzeń? Czy jesteście tak słabe, jak Was widzą wasi fałszywi przyjaciele, czy raczej tak silne i niebezpieczne, jak malują wrogowie? Czy dojrzał czas, abyście pomogły swoim siostrom, które właśnie w tej chwili giną i zabijają – także w Waszej obronie – w Kobane i całym wolnym Kurdystanie? Czy zechcecie użyć waszych wpływów politycznych, waszego – wypracowanego przez dekady pokoju i dobrobytu – kapitału społecznego i finansowego, aby wesprzeć Kurdyjki, które tymczasem zdobyły to, o czym Wam wciąż przychodzi jedynie marzyć?

Dzisiaj rano przyszła wiadomość, że pierwsza grupa tureckich anarchofeministek dotarła do Kobane, aby wesprzeć obronę (https://www.facebook.com/themiddleeasternfeminist/posts/720394778037099). Nie proponuję, abyście je naśladowały. Ale – nawet w Polsce – macie dość siły politycznej i gospodarczej, aby wspomóc Wasze i moje siostry na wiele sposobów.

1. Natychmiast możecie podnieść alarm. Tam giną ludzie! I nie tylko kobiety! I to nie jest jakas zapomniana przez świat plemienna wojenka; świat – szczególnie Pierwszy Świat – dokładnie wie, co się dzieje, obserwuje i czeka, aż odpowiednio dużo krwi się poleje, aż wystarczająco wiele kobiet zostanie zgwałconych, aż feministki na całym świecie zrozumieją, co im grozi za nieposłuszeństwo. To już nie sa internetowe pogróżki, o jakich tyle hałasu robi sie na Zachodzie. To nie jest stalking, hejterstwo, naginanie prawa, czy zaczepki na ulicy. To są armaty, czołgi, karabiny i fiuty – cała broń, jaką pokręcone umysły Wschodu i Zachodu mogły zmobilizować przeciw kobietom. Może pora rozwrzeszczeć się na cały świat z wściekłością? Jeśli nic innego, to chociaż to?

2. Możecie wysyłać pomoc finansową. Nie tylko Duńczycy (http://politik.tv2.dk/2014-10-03-enhedslisten-sender-vaaben-penge-til-kurdere-i-syrien) ale i polscy samorządowcy (http://www.wprost.pl/ar/462999/Kurdowie-moga-liczyc-na-pomoc-z-Polski/) podjęli kokretne kroki. Czy Wy także zechcecie się zorganizować i pomóc?

3. Możecie wesprzeć Kurdyjki politycznie. Organizacje feministyczne maja silny głos. Możecie wezwać męski świat polityczny Zachodu do opamiętania. Nie pozwólcie im wystawiać wolnych kobiet na odstrzał tylko po to, żeby mogli dalej rozgrywać swoje gierki geopolityczne. ISIS  idzie ku Europie i nie jest jakąś-tam siatką terrorystyczną, którą można rozbić metodami państwa policyjnego. To armia, wspierana przez bliskowschodnie bogactwa naftowe i tolerowana przez tych samych graczy, którzy wyszkolili i zaopatrzyli talibów i Al-kaidę. Przez zachodnich  polityków, szpiegów i generałów. Ale kiedy sprawy znów wymkną im sie spod kontroli, to ISISman przyjdzie nie po nich, a po Was i po Wasze córki. A cena kobiet na syryjskich i irackich bazarach spadnie znacznie, z powodu wzrostu podaży.

Nie czekajcie na czyjąś pomoc, czy pozwolenie. Zacznijcie działać. Już, teraz. Jak Kurdyjki. Jak Lwice Kobane.

Tu się dowiecie więcej o sytuacji kobiet kurdyjskich:

https://www.facebook.com/groups/831376326896312 – grupa “Support the Kurds”

http://kurdishquestion.com/ – portal kurdyjski

http://www.marieclaire.com/world-reports/inspirational-women/these-are-the-women-battling-isis – Marie Claire o wojowniczkach

http://freelab2014.wordpress.com/category/za-wolnosc-wasza-i-nasza/ – artykuły i lini pod hasłem “Za wolnośc Waszą i naszą”. Bo to właśnie o to chodzi.

http://www.zyciekalisza.pl/?str=116&id=177915 – wywiad z Kurdem zamieszkałym w Kaliszu.

http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/archiwum/?f[0]=im_taxonomy_vocabulary_3%3A229 – Ośrodek Studiów Wschodnich o Turcji i jej postawie.

http://roarmag.org/2014/08/pkk-kurdish-struggle-autonomy/ – o rewolucji społecznej w Kurdystanie

https://www.facebook.com/groups/PGI.Rojava Kurdystan, Rojava, Kobane – polska grupa informacyjna na FB.