Tag Archives: Grecja

ERT Open. Wiadomości z 21 lutego 2015 – Grecja

Prezydium rządu obradowało dziś wieczorem do godziny 21, analizując wyniki ostatniego spotkania Eurogrupy.

Minister Finansów, Yanis Varoufakis przedstawił przebieg negocjacji w Brukseli. Rozpoczeto tez omawianie listy działań i reform strukturalnych, jakie rząd Grecji musi przedstawić wierzycielom, aby w poniedziałek doprowadzić do zawarccia oficjalnego porozumienia.

Lista działań będzie musiała być zatwierdzona przez UE, EBC i MFW. Po jej zatwierdzeniu, zgodnie z podpisanym wczoraj porozumieniem, Grecja uzyska czteromiesięczne przedłużenie obecnego programu finansowego. Decyzja ta musi być ratyfikowana przez Parlament, co nastąpić powinno po wtorku.

W telewizyjnym wystąpieniu premier Tsipras oświadczył, że “negocjacje wchodzą teraz w poważniejszą fazę, dążąc do zawarcia porozumienia tymczasowego, pozwalającego przejść od destrukcyjnej polityki narzuconej przez Memorandum, do polityki rozwoju, zatrudnienia i spójności społecznej.”

Premier stwierdził, że bitwa została wygrana, ale “do wygrania pozostaje jeszcze wojna”.

W wywiadzie prasowym, Minister Odbudowy, Środowiska i Energii, Panagiotis Lafazanis, stwierdził, że rząd nie zamierza rozszerzać prywatyzacji, a tym mniej wyprzedawać majątku państwowego lub przedsiębiorstw publicznych.


Protestujący przeciwko istnieniu obozu odosobnienia dla migrantów w Amygdaleza zostali dziś po południu zaatakowani przez policję. Uprzednio protestujący weszli na teren obozu i przemaszerowali w kierunku miejsc przetrzymywania migrantów. Co najmniej jedna osoba została aresztowana. Po incydencie demonstracja przed bramą obozu trwała jeszcze przez około godzinę.


Proces byłego ministra finansów, Giorgosa Papakonstadinou, w związku ze sprawą Listy Lagarde’a, rozpocznie się przed Sądem Nadzwyczajnym w środę, 25 lutego. Były minister jest oskarżony o fałszerstwo oficjalnych dokumentów, defraudację funduszy publicznych i usiłowanie zdrady państwa.


We wtorek, 24 lutego, Minister Stanu Nikos Pappas rozpocznie rozmowy z przedstawicielami  POSPERT, dziennikarzy kanału ERT i przedstawicielami ERT 3 na temat projektu reaktywacji publicznego kanału ERT. Nowy rząd potwierdził swój zamiar ponownego otwarcia kanału, zamkniętego niespodziewanie przez ówczesny rząd 11 czerwca 2013 roku.


Źródło: http://www.ertopen.com/news/news-in-other-languages/english/item/31044-news-in-english-21-02-2015

Grecja kontra globalne kasyno

Czytając program wyborczy Syrizy

Wieść gminna niesie, że kiedy Turcy najechali po raz pierwszy grecką wyspę Ikaria, pozostawili tam niewielki garnizon i poborcę podatków. Pewnej nocy mieszkańcy wyrżnęli żołnierzy co do jednego, poborcę obwiesili na miejskim placu, po czym urządzili wielki festyn z tańcami. Przez kolejne 200 lat noga turecka nie postała na Ikarii.

Przedstawiam Wam, drogie Czytelniczki i Czytelnicy program wyborczy koalicji Syriza, uchwalony we wrześniu 2014 roku w Tessalonikach1. To właśnie z tym programem Syriza poszła w styczniu 2015 do przedterminowych wyborów parlamentarnych i – z poparciem 36 procent wyborców – zdobyła władzę. Continue reading Grecja kontra globalne kasyno

Meltemi – skarb wspólnego dobra

 (tlumaczenie: Google + Natalia. Dzieki!)

W zasięgu miejskiego autobusu z Aten znajduje się wspólnota,  będąca żywym skarbem greckiego ruchu commons. Kierując się jedną wzmianką znalezioną w internecie, kilkoma zdjęciami okolicy i swoją intuicją, wyruszyłem do Meltemi i odkryłem skarb skrywany przez ponad pół wieku. Zaczynam dopiero poznawać przeszłość i teraźniejszość tego miejsca i być może będę uczestniczył w jego przyszłości. Teraz więc krótkie wprowadzenie do o wiele dłuższej opowieści.

Podążając za białym królikiem

W trakcie przygotowań do ekspedycji, przeglądałem rozliczne bazy danych poszukując alternatywnych wspólnot w Grecji. W jednej z nich znalazłem coś bardzo interesującego: w 1946 roku grupa pracowników jednej z kompanii naftowych (w większości robotnicy) założyła obóz letni w okolicy, w której lasy nie zostały jeszcze całkowicie wykarczowane (w większości na opał – wylesienie jest wciąż ogromnym problemem w Grecji). W ciągu kilku następnych lat letni obóz przekształcił się w stałe siedlisko oparte na zasadach dobra wspólnego. Obecnie – jak informowała notka – wspólnota jest zarejestrowana jako ekowioska i oficjalnie opiekuje się tym skrawkiem Grecji.

Zabawa w chowanego

 W sieci można znaleźć najróżniejsze rzeczy. Bez weryfikacji nie postawiłbym złamanego grosza na to, że takie miejsce może wciąż (po 60 latach!) istnieć; o ile w ogóle istniało. Rozpocząłem więc proces weryfikacji:

  •  wysłałem email na adres kontaktowy podany w bazie danych.
  • po tygodniu – wysłałem kolejny.
  • szukałem w rozlicznych innych wyszukiwarkach: w googlu zalogowany / wylogowany; samuru; 1st page itd. itd.
  • rozpytywałem o to miejsce każdego kogo tylko mogłem w Grecji, online i offline.

BEZ REZULTATU. Najwidoczniej nikt nigdy nie słyszał o miejscu zwanym Meltemi. No a kiedy wrzuciłem „Meltemi” do wyszukiwarki pojawiło się tyle nietrafnych  wskazań, że w końcu zrezygnowałem.

Pokazało się jednak światełko w tunelu: przeglądając zdjęcia satelitarne okolicy, zobaczyłem, że pewien fragment różni się od reszty. Drogi biegły w naturalny sposób wijąc się wśród drzew. Budynki były mniejsze i skromniejsze niż w sąsiednich miejscowościach. Nie było dużych parkingów. Wszystko wyglądało inaczej. Więc może jest tam jednak COŚ? Trzeba pojechać i zobaczyć.

Znów zadziałała magia. Wysiadłem z autobusu w złym miejscu, musiałem więc do celu dotrzeć autostopem. Podwiózł mnie kierowca, który nie tylko dopytał się dokładnie u miejscowych jak trafić do celu, ale powiózł mnie także kilka kilometrów z powrotem i wysadził prosto pod bramą Meltemi.

Prywatna wiadomość dla Pana Kiriakosa: chyba zostawiłem kurtkę w Pańskim samochodzie. Jeśli tak, proszę przyjąć ją jako prezent od wędrownego opowiadacza opowiesci. Niech dobrze służy.

Spotkanie z klejnotem

L. to wspaniała gospodyni i koleżanka. Należy do drugiej generacji osadników. Wygląda bardzo biznesowo (na ile oczywiście można wyglądać biznesowo w raju – zobacz zdjęcia!), pracuje w przemyśle informatycznym, a jednocześnie służy wspólnocie jako członkini rady. Zaprosiła mnie do domu, przedstawiła mężowi – P., człowiekowi o rozlicznych talentach. Oficjalnie jest kompozytorem, ale zapewniam Was, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Przez kilka następnych dni poznawałem okolice, spotykałem ludzi i po prostu – zakochiwałem się. Nie tylko dlatego, że to wspaniałe miejsce: morze, las, słońce i wiatr. Przede wszystkim z powodu troski, miłości i ducha wspólnoty, które napotykałem na każdym kroku. Ludzie ci – a to już teraz cztery generacje żyjące wspólnie, głównie latem – pracują nad rozwojem unikalnego i długotrwałego modelu wspólnoty opartej na idei wspólnego dobra, chroniąc kawałek Grecji przed dewastacją, komercjalizacją i sprzedażą globalnemu kapitałowi. A teraz, w gwałtownie zmieniających się okolicznościach, mają potencjał aby stać się ważnym ośrodkiem, będącym wzorem dla podobnych inicjatyw w Grecji – i poza jej granicami.

Prostota w działaniu

 Nie kupili tego miejsca. Wprowadzili się i zaczęli o nie dbać. Stworzyli tymczasową strefę autonomiczną, a strefa ta ewoluowała w jedną z najbardziej fascynujących wspólnot o jakich kiedykolwiek słyszałem.

Wspólnota Meltemi posiada spisane w połowie lat 50-tych zasady, określające wewnętrzne relacje i działania chroniące ten kawałek Grecji, na którym osiedli. Zbudowali tam swoje chaty i zaczęli tworzyć ekowioskę kilka dziesięcioleci przed pojawieniem się tego pojęcia. Ich cel jest prosty: utrzymać to miejsce czystym, naturalnym, niekomercyjnym i niewielkim. Większość chat przypisanych jest do konkretnych rodzin. Maja one prawo z nich korzystać – i nic więcej. Nie mogą ich nikomu wynajmować, ani nawet użyczać za darmo. Nie ma ruchu samochodowego, oprócz trasy między bramą a wyznaczonym miejscem do parkowania. Nie ma śmieci na ziemi – prawie na każdym rogu są pojemniki na odpady. Ochrona przeciwpożarowa (pożary lasów osiągają w Grecji katastrofalne rozmiary) na poziomie profesjonalnym: wszyscy mieszkańcy powyżej 16 roku życia są przeszkoleni w walce z ogniem, a ujścia wody zaopatrzone w węże zainstalowano wszędzie. Jest także wieża strażnicza z armatką wodną, na której w sezonie letnim dyżury pełni się non stop.

 Znaczna ilość domów nie jest przydzielona na stałe do nikogo. Ponieważ historia Meltemi ma swój początek w ruchu robotniczym, domy te są dostępne dla członków związków robotniczych, którzy spędzają w Meltemi urlopy. To jeden z ważnych trybutów składanych przez społeczność swym początkom. Solidarność trwa poprzez pokolenia.

 Na miejscu jest biblioteka, kino, plac zabaw dla dzieci, no i sfora wspólnotowych psów (11), włóczących się swobodnie po Melteni.

 Mógłbym wyliczać długo jeszcze…

 Presja otoczenia

 Ponieważ nie istnieje żadna centralna instytucja nadzorująca życie wspólnoty – rada jest raczej ciałem technicznym, bardziej służącym społeczności niż zarządzającym nią – zasady są wprowadzane i przestrzegane przez samą społeczność. Jeżeli żyjesz w takim otoczeniu, lepiej przestrzegaj reguł, możesz bowiem utracić reputację, no i wsparcie ze strony sąsiadów. A to znaczy dużo w Meltemi, gdzie sieć społeczna jest bardzo gęsta. Dla tych, którzy dopuszczają się poważnych wykroczeń przewidziane są bardziej ekspresyjne sankcje, nie spotkałem jednak nikogo, kto by nie rozumiał potrzeby istnienia zasad.

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Realizowany jest projekt spisania historii Meltemi. Ogromna ilość dokumentów, głównie starych fotografii została zebrana i zdigitalizowana. Planowane są wywiady video z Pierwszymi Osadnikami. Istnieje potrzeba zapisania historii, gdyż przychodzą nowe pokolenia nie mające świadomości, że raj, w którym żyją, został zbudowany ciężką pracą i wielkim duchem ich rodziców i dziadków. Perspektywa historyczna potrzebna jest również tym, którzy zaczęli teraz tworzyć podobne wspólnoty (na przykład Plemię Czerwonej Ziemi). Będą mogli zobaczyć, że w sprzyjających okolicznościach można zacząć  bardzo skromnie i z czasem zbudować coś, co wykroczy poza perspektywę pojedynczego człowieka. A – przy odrobinie szczęścia – jest to w zasięgu większości z nas.

 Wspólnota Meltemi jest dynamiczna. Nadchodzi zmiana pokoleń i teraz, w tych „ciekawych czasach”, które nastały w Grecji, pojawiają się zagrożenia dla wspólnoty i ziemi, którą ona zarządza. Toczą się rozmowy i dyskusje nad możliwymi strategiami, gdyż nikt nie chce przemiany raju w komercyjne osiedle, ani też sprzedaży globalnemu kapitalistycznemu inwestorowi. Ale opowieść ta wykracza poza moją rolę opowiadacza, pozostawmy ją więc na inny czas.

 W mojej głowie pojawiła się jednak alternatywna historia o przyszłości Meltemi. Bezpieczne, stabilne miejsce, dobrze zakorzenione w historii samoorganizacji robotników, ruchu peer-to-peer i działań na rzecz wspólnego dobra. To miejsce (i wspólnota) będące centrum podobnych działań w Grecji i poza nią. Mając za podstawę solidarność, będzie przekazywać wiedzę, wsparcie i inspirację wszystkim, którzy chcą zamienić inny kawałek naszej planety w lepsze miejsce do życia. Moim marzeniem jest uczestniczenie w takiej właśnie przyszłości.

A opowieść toczy się dalej….

Obiecuję, że nie jest to ostatnia historia o Meltemi. Na ile tylko będę mógł, będę śledził rozwój wydarzeń i informował Was o nich. A być może będę mógł zaprosić Was tam, jeśli zechcecie współtworzyć wspaniałą historię najstarszej greckiej wspólnoty opartej na dobru wspólnym.

 

Greki trzymają się mocno!

115 lat temu wybuchło w Chinach powstanie. Powstanie przeciwko międzynarodowemu imperializmowi Zachodu, przeciwko skorumpowanemu rządowi centralnemu. Przeciwko upokarzającym prawom, rabunkowym cłom i podatkom. Przeciwko beznadziei i przeciwko propagandzie, głoszącej, że tak już będzie zawsze.

Nawet w podkrakowskiej wsi, goście na chłopskim weselu kibicowali powstańcom. „Co tam Panie w polityce? Chińczyki trzymają się mocno?”.

Dzisiaj wielcy tego świata, dziedzice władzy i fortun zdobytych na kolonizacji – nie tylko Chin – drżą przed chińskim smokiem. A my drżymy wraz z nimi, bo żadne państwo, choćby najbardziej skrzywdzone w przeszłości, nie będzie się przejmować losem obywateli – zwłaszcza cudzych. A Chiny wciąż nie wyrównały rachunków ze światem.

Chory człowiek Europy

Tymczasem w Europie jest kraj, w którym wybuchło następne powstanie. Ciche i pokojowe, ale przeciw tym samym wrogom. Przeciw międzynarodowym korporacjom – bankom i spółkom surowcowym. Przeciw skorumpowanej klasie politycznej. Przeciwko narzuconej biedzie i niemożności. Przeciwko beznadziei i przekonaniu, że inaczej się nie da. To Grecja.

Telewizja i internet z lubością (ale oszczędnie) pokazują nam na zmianę walki uliczne pod parlamentem i znękanych, biednych ludzi. Opisują kolejne cięcia budżetowe, możliwe scenariusze katastrof i upadku, który jednak nie następuje. Unii Europejskiej potrzebny jest cierpiący, ale wciąż żywy „chory człowiek Europy” – odstraszający przykład, stale przed oczami potencjalnych dysydentów.

Poniżej radaru

Tuż poza krawędzią ekranu, dzieją się nieco inne rzeczy. Ludzie, kiedy już otrząsnęli się z szoku i zrozumieli, że NIKT o nich nie dba, zaczęli dbać o siebie nawzajem. Najpierw rolnicy i konsumenci ominęli łańcuch pośredników i zaczęły się bezpośrednie dostawy żywności do miast. Potem ludzie, którzy stracili utrzymanie w miastach, zaczęli wracać na wieś, uczyć się farmerstwa i zagospodarowywać najmniejsze skrawki ziemi, dotąd pozostawionej odłogiem.

Tymczasem reszta szuka. Szuka nowych sposobów życia: kooperatywy; banki czasu; kolektywy robotnicze przejmujące fabryki; społeczności intencjonalne testujące najdziwniejsze koncepcje społeczne; darmowe szpitale i przychodnie; sieci wolontariuszy, organizujące się wokół opieki nad bezdomnymi psami – Grecja stała się wielkim, oddolnym, crowdsourcingowym laboratorium społecznym.

Bez najmniejszej przesady można stwierdzić, że Grecy, po raz kolejny w historii ludzkości, prowadzą nas w stronę nowych, nieznanych, a dramatycznie potrzebnych, rozwiązań cywilizacyjnych. Zmuszeni sytuacją, ale mając za sobą najdłuższą w Europie tradycję społeczeństwa demokratycznego, właśnie oni mają realną szansę znalezienia drogi, która może nas wszystkich wyprowadzić ze strefy zniszczenia, jaką jest obecna „cywilizacja Zachodu”.

I nie ma w tym żadnego (prawie) teoretyzowania. Jest codzienna ciężka praca u podstaw, samowychowanie i walka o byt. To nie są aktywiści, ani zawodowi działacze. To są zwyczajni ludzie: robotnicy, gospodynie domowe, farmerzy, studenci, bezrobotni, hipsterzy, anarchistki, nauczyciele i urzędniczki. Ludzie, których pazerność międzynarodowych banków i ich własnego rządu wypchnęła z „małej stabilizacji” i postawiła przed wyborem: zmień się, albo giń. I zmieniają się. Nazywają to „gospodarką solidarnościową”, której celem jest nie zysk finansowy, ale zwiększanie użyteczności – jak najlepsze zaspokajanie potrzeb jak największej ilości ludzi.

Nie każdy chce wolności

Oczywiście, powyżej poziomu (czasem) samorządu lokalnego, nikt nie dba o takie rzeczy, a wielu się im przeciwstawia. Zamiast chwalić się rosnącą samoorganizacją społeczną, państwo zajmuje się pilnym wykonywaniem absurdalnych zaleceń wierzycieli – a dla bezpieczeństwa wynajmuje międzynarodową korporację najemniczą.

Grecki kapitał nie ma ochoty utracić wpływów i jest gotów robić interesy kosztem obywateli – choćby umierali z głodu. A upadający sklepik łatwiej jest przejąć, niż prosperujący. Wreszcie faszyści – jak wszędzie – są przeciwni każdej otwartej działalności, szczególnie tej niepaństwowej; zwłaszcza, że Grecja jest bramą dla nielegalnych imigrantów.