Tag Archives: Kobane [PL]

Lista najpilniejszych potrzeb Kantonu Kobane

W styczniu 2015 ustanowiono Radę Odbudowy Kobane (ROK), której zadaniem jest ocena poziomu zniszczeń na terenie kantonu, oraz współpraca z międzynarodowymi ekspertami. Z pomocą zdjęć satelitarnych dostarczonych przez UNITAR, ROK opracowała szczegółowy spis szkód, oraz spis usług infrastruktury, których przywrócenie jest pilnie konieczne. Wraz z międzynarodowymi ekspertami, Rada pracuje obecnie nad szczegółową analizą szkód, lecz początkowe oceny już wskazują, że 80 procent regionu jest zniszczone w stopniu dużym lub umiarkowanym. Wskazuje to na ogrom pracy, jaką trzeba wykonać, aby Kobane mogło znów funkcjonować, a uchodźcy mogli wrócić do swych domów.kobane-view-2

Liczba uchodźców powracających do Kobane wywołuje pilną potrzebę międzynarodowej pomocy i wsparcia materiałowego, niezbędnych do natychmiastowego rozpoczęcia odbudowy. Według danych UNHCR1, w wyniku ataków ISIS od 2013 roku, a szczególnie po 15. września 2014, około 200 tysięcy uchodźców uciekło z miasta i okolicznych osad i żyje dziś w obozach na terytorium Turcji. Po oswobodzeniu Kobane tysiące z nich powróciło do swoich domów, co wywołało pilne zapotrzebowanie na podstawowe usługi i dobra, takie jak żywność, leki, woda pitna i odzież zimowa. Setki uchodźców dziennie powracają dziś przez granicę, tworząc stały napływ straumatyzowanych osób, pilnie potrzebujących podstawowych usług i infrastruktury. Do dzisiaj ponad 25 tysięcy mieszkańców wróciło do miasta i otaczających je wiosek, lecz brakuje im podstawowych usług, wody pitnej i żywności.

Ocena szkód na terenie Kantonu Kobane

Opierając się na zdjęciach satelitarnych z okresu między 6 grudnia 2014 a 22 stycznia 2015, UNITAR/UNOSAT2 zidentyfikował w obszarze poniższej mapy łącznie 3167 uszkodzonych budowli, z czego ponad trzy czwarte to elementy infrastruktury niezbędnej do skutecznego zarządzania kantonem. Poniższa maa satelitarna pokazuje zniszczenia obejmujące wielkie obszary miasta Kobane.

kobane-satellite-view

Na zobrazowanym powyżej obszarze Kobane widać 1167 całkowicie zniszczonych budowli, 1155 poważnie uszkodzonych i 845 umiarkowanie uszkodzonych. Szersza analiza całego Kantonu Kobane wykazała łącznie 3247 budowli, z czego 1206 zostało całkiem zniszczonych, 1169 uszkodzonych poważnie, a 872 częściowo. W mieście i jego najbliższej okolicy naliczono także 979 lejów po eksplozjach.

Powyższa inwentaryzacja ma charakter wstępny i musi być potwierdzona przez dokładne badania w terenie.

Liczba budowli o różnym stopniu zniszczenia

Poziom zniszczeń

Na terenie mapy

Na całym obszarze kantonu

Zniszczone

1167

1206

Poważnie uszkodzone

1155

1169

Umiarkowanie uszkodzone

845

872

Razem

3167

3247

Leje po eksplozjach

493

969

Podstawowa Infrastruktura Kobane – potrzeby w zakresie odbudowy

Infrastruktura techniczna

Zgodnie z systemową polityką reżimu syryjskiego, miasta z przewagą ludności kurdyjskiej, jak Kobane nie miały własnych elektrowni, ujęć wody pitnej ani własnych młynów zbożowych. Uzależnione były od dostaw z sąsiadujących miast (Mimbej, Sirrin i Sheklar).

Terroryści z ISIS przez ponad dwa lata niszczyli okoliczną infrastrukturę i odcinali dostawy wody i elektryczności do Kobane, traktując to jako element taktyki wojennej.

Administracja Kantonu Kobane (AKK) znalazła tymczasowe rozwiązanie, pobierając wodę z lokalnych studzien, oczyszczając ją i rozprowadzając poprzez lokalną sieć wodociągową. Niestety, po dwóch miesiącach działania, system ten został zniszczony przez terrorystów.

kobane-view-3

Elementy infrastruktury

Stan zniszczeń

Woda i ścieki

Brak oczyszczalni wody. Wodociągi i kanalizacja całkowicie zniszczone.

Elektryczność

Podstawowa infrastruktura i wyposażenie zniszczone.

Młyny zbożowe3

Zniszczone w 20-50 procentach

Budynki publiczne

  • Budynki i wyposażenie zarządów gmin – całkowicie zniszczone.

  • Kwatera główna policji (Asayesh) – całkowicie zniszczona.

  • Centrum Ewidencji Ludności – całkowicie zniszczone.

  • Centrala Zarządu Finansów – całkowicie zniszczona.

  • Saray (dawny budynek rządowy) – całkowicie zniszczony.

  • Budynek parlamentu – całkowicie zniszczony.

  • Centrala Kurdyjskiego Czerwonego Półksiężyca – całkowicie zniszczona.

  • Centrala przedsiębiorstwa energetycznego – całkowicie zniszczona.

  • Centrala Inspekcji Handlowej4 – całkowicie zniszczona.

  • Bank Rolny i jego oddziały – uszkodzone w 30-80 procentach.

  • Urzędy pocztowe – uszkodzone w 20-60 procentach.

  • Stacje paliwowe – uszkodzone w 20-70 procentach.

  • Centrala Stowarzyszenia Konsumentów5 – całkowicie zniszczona.

  • Budynki przejścia granicznego Murshid Pinar – całkowicie zniszczone.

  • Biura głównej partii politycznej – całkowicie zniszczone.

Stan zniszczeń infrastruktury technicznej

W efekcie tych działań Kobane jest pozbawione oczyszczonej wody pitnej, a 25 000 mieszkańców pije dziś wodę nieoczyszczoną. Kanalizacja i sieć elektryczna w granicach miasta jest całkowicie zniszczona. Skutkiem tych zniszczeń jest poważne zagrożenie zdrowotne i brak żywności na terenie miasta.

kobane-view-4

Opieka zdrowotna

Przed atakami ISIS, w Kobane działały cztery szpitale, zdolne obsłużyć około 500 000 mieszkańców. W czasie walk dwa z tych szpitali zniszczono całkowicie, a pozostałe uszkodzono w 20-50 procentach. Prywatne gabinety lekarskie i apteki również zostały uszkodzone w stopniu poważnym lub umiarkowanym. W efekcie istnieją krytyczne braki w infrastrukturze, która ma zapewnić ochronę zdrowia tysiącom uchodźców powracających do miasta i okolicznych miejscowości.

Usługi medyczne

Łącznie

Zniszczone

Uszkodzone

Szpitale

4

2

2 w ponad 50%

Gabinety lekarskie

8

8

Apteki

3

3

Stan infrastruktury medycznej

Edukacja

Przed wybuchem walk, w Kobane działało 19 szkół, od poziomu podstawowego do licealnego. W czasie oblężenia 4 z nich zostały całkowicie zniszczone zaś 15 jest uszkodzone w 20-80 procentach. W 300 okolicznych wioskach wszystkie szkoły i instytucje edukacyjne zostały całkowicie zniszczone.

Szkoły i instytucje edukacyjne

Łącznie

Zniszczone

Uszkodzone

W mieście Kobane

19

4

15: 20-80%

W okolicy

300

300

Stan infrastruktury edukacyjnej

kobane-view-6

Rozwiązanie krótkoterminowe – tymczasowy obóz dla uchodźców

Z powodu ciągłego napływu powracających uchodźców, niepewnej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa, zaminowania przez ISIS okolicznych miejscowości i braków w infrastrukturze, Rada Odbudowy Kobane proponuje wykorzystanie 16 hektarów terenu na zachód od miasta dla stworzenia miasteczka namiotowego dla powracających uchodźców. Według Ministra Obrony i Bezpieczeństwa najważniejszym powodem jest zagrożenie minami-pułapkami, które uniemożliwia mieszkańcom kantonu powrót do ich domów.

Dopóki tereny kantonu nie zostaną rozminowane, powracający mieszkańcy będą mogli mieszkać w miasteczku namiotowym. W tym celu potrzebuje ono dwóch punktów medycznych, czterech szkół, posterunków bezpieczeństwa i innych koniecznych usług publicznych. Budowa miasteczka namiotowego to jedna z najważniejszych potrzeb w dziedzinie pomocy i wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej.

Usługa

Liczba jednostek

Namioty mieszkalne

1000

Namioty szkolne

4

Punkty medyczne

2

Sanitariaty

500

Usługi potrzebne w miasteczku namiotowym

Podsumowanie

Rada Odbudowy Kobane prowadzi dalsze prace nad oceną i inwentaryzacją szkód w terenie, ale jednocześnie pragniemy podkreślić, że wsparcie, pomoc i zaopatrzenie jest niezbędnie i pilnie potrzebne. Choć społeczność międzynarodowa już okazała znaczącą pomoc, przekazując znaczne ilości zaopatrzenia dla Kobane, te transporty zostały zatrzymane na terenie Turcji i nie dotarły do Rojavy. Dlatego Rada wzywa społeczność międzynarodową, organizacje pomocy humanitarnej, praw człowieka i inne organizacje pozarządowe, Unię Europejską i jej kraje członkowskie, a także Organizację Narodów Zjednoczonych, aby pomogły w otwarciu bezpiecznego korytarza humanitarnego z terytorium Turcji do kantonu Kobane. Jest to jedyny sposób, aby niezbędna pomoc dotarła do mieszkańców Kobane.

Bohaterscy obrońcy Kobane stawili czoła terrorystom w imieniu całej ludzkości. Ich opór zatrzymał marsz ISIS w stronę Europy. Ale walka trwa, a kurdyjskie siły samoobrony wciąż walczą, aby uchronić ludność Bliskiego Wschodu przed zagrożeniem ze strony ISIS.

kobane-view-5

Międzynarodowa pomoc w odbudowie Kobane będzie więc służyć – oprócz zaspokojenia potrzeb mieszkańców kantonu – dwojakiemu celowi.

  • Pokaże jedność i współdziałanie społeczności międzynarodowej przeciwko wszelkim formom terroryzmu.

  • Pokaże zjednoczenie społeczności międzynarodowej w wysiłkach na rzecz demokracji, wartości humanistycznych i praw kobiet.

Dlatego Rada Odbudowy Kobane podkreśla wagę bezpośredniej współpracy organizacji międzynarodowych z Administracją Kantonu Kobane, na rzecz procesu odbudowy i zapewnienia długoterminowego globalnego bezpieczeństwa.

Idris Nassan

Rzecznik Rady Odbudowy Kobane


Kontakt w sprawach informacji i współpracy

Hewjin Aziz

Adres: Rue Jourdan 78, 1060 Bruxelles

Tel: +32.485103914

Web: http://helpkobane.com/

Email: reconstructkobane@gmail.com


1Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców (tłum.)

3Według danych Syryjskiego Centralnego Biura Statystycznego najważniejszym pożywieniem w kraju jest pszenica, spożywana przede wszystkim w postaci pieczywa. Trzeba podkreślić, że region Rojavy produkuje około 70% ziarna w skali całej Syrii, a uszkodzenia infrastruktury przetwórczej mają wpływ na bezpieczeństwo żywnościowe całego kraju.

4Oryg: Consumer Supervisory Center (tłum.)

5Oryg: Consumer Institution Centre (tłum.)

Apel Ministra Obrony i Bezpieczeństwa Kobane

do organizacji zajmujących się rozminowywaniem.

Od 27 stycznia 2015, siły YPG (Ludowe Oddziały Obrony) i YPJ (Kobiece Oddziały Obrony), ze wsparciem sił koalicji, Peszmergi i niektórych jednostek FSA (Wolnej Armii Syryjskiej), wyzwoliły ponad 237 wiosek w okolicach Kobane.

Jednakże w obliczu ciężkich strat zadanych przez nasze oddziały, terroryści zaczęli minować budynki w mieście i wioskach. Delegacja naszego ministerstwa odwiedziła wiele wyzwolonych osad i udokumentowała dziesiątki przypadków śmierci i okaleczenia osób cywilnych w wybuchach min-pułapek założonych w domach mieszkalnych. ISIS zakładało ładunki wybuchowe w pomieszczeniach mieszkalnych i najbliższym otoczeniu domów tak, aby wyrządzić jak największe szkody powracającym mieszkańcom1.

kobane-kids-hurtMinisterstwo Obrony i Bezpieczeństwa Kantonu Kobane zwraca się z prośbą do międzynarodowych organizacji i instytucji odpowiedzialnych za rozminowywanie, aby zapewniły pomoc techniczną i transfer wiedzy, niezbędne dla jak najszybszego oczyszczenia terenu kantonu z min.

Minister Obrony i Bezpieczeństwa

Ismet Sheikh Hasan

1https://www.youtube.com/watch?v=-OgzXaRfRKw


Rada Odbudowy Kobane
Kontakt w sprawach informacji i współpracy

Hewjin Aziz

Adres: Rue Jourdan 78, 1060 Bruxelles

Tel: +32.485103914

http://helpkobane.com/

reconstructkobane@gmail.com

Apel Administracji Kantonu Kobane

do międzynarodowych organizacji pomocy,
w sprawie odbudowy i normalizacji życia w kantonie

Po miesiącach walk bohaterskie oddziały YPG i YPJ wyparły siły terrorystów ISIS z demokratycznego kantonu Kobanê. Jesteśmy wdzięczni za międzynarodowe wsparcie, które pozwoliło nam zwyciężyć w tej bitwie. Jak dotąd jednak nie uzyskaliśmy pomocy humanitarnej od żadnej organizacji rządowej ani międzynarodowej. W tej chwili, z całej cywilnej populacji Kobanê (525 tysięcy ludzi), na terenie kantonu pozostało około 25 tysięcy. Około 200 tysięcy pozostaje w obozach na terenie Turcji zaś reszta rozpierzchła się po innych krajach. Wszyscy oni z niecierpliwością oczekują na powrót do swoich domów. Aby to umożliwić, należy jednak przezwyciężyć szereg przeszkód.

kobane-battle-map1. Odbudowa miasta Kobane. W wyniku ataków ISIS, ponad 80% miasta zostało zniszczone. Należy je pilnie odbudować. Ma to najwyższy priorytet, ponieważ uchodźcy nie mogą wrócić do domów przed odbudową miasta. Przez ostatnie dwa lata w mieście nie było prądu, a dostawy wody były na niewystarczającym poziomie. Brak podstawowej infrastruktury bardzo utrudnia przywrócenie normalnego życia w mieście. Zwracamy się z apelem do organizacji i grup międzynarodowych o pomoc w odbudowie naszego miasta.

2. Miny i niewybuchy. Mimo wyparcia ISIS z terenu miasta, mieszkańcy Kobane nadal pozostają zagrożeni. Miasto jest pełne niewybuchów – pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Dzieci bawią się na ulicach tuż obok niezdetonowanych ładunków. Prawie codziennie ktoś ginie w wybuchu. W okolicznych wioskach ISIS zaminowało domy, znacznie utrudniając działania naszych sił. Dopóki nie rozminuje się terenu, miasto i wioski w regionie są zbyt niebezpieczne, aby uchodźcy, przebywający w obozach na terenie Turcji, mogli bezpiecznie wrócić do domów. Wzywamy więc społeczność międzynarodową i Organizację Narodów Zjednoczonych, aby pilnie zapewniły nam pomoc techniczną i wyposażenie niezbędne do rozminowania kantonu.

3. Otwarcie korytarza humanitarnego. Autonomia Rojavy została oficjalnie ogłoszona 27 stycznia 2014, ale już od stycznia 2013 Turcja nałożyła embargo na demokratyczne kantony Kobane, Afrin i Cezire. Wzywamy społeczność międzynarodową, aby niezwłocznie zniosła to embargo, gdyż utrudnia ono odbudowę Kobane. Bez korytarza transportowego, umożliwiającego dostawy medyczne, pomoc humanitarną i transport materiałów do odbudowy Kobane, miasta nie da się odbudować. Otwarcie korytarza przez Turcję jest sprawą najwyższej wagi. Wzywamy społeczność międzynarodową, aby niezwłocznie zażądała tego od rządu tureckiego. Należy się to sprawiedliwie mieszkańcom i obrońcom Kobane. kobane-view-1

Kiedy 27 stycznia 2015 roku ogłosiliśmy, że nieustraszone oddziały YPG i YPJ wyparły siły ISIS z terenu miasta, cały świat świętował to jako zwycięstwo ludzkości nad terroryzmem. Premier kantonu Kobane, Enwer Muslim, powiedział wówczas: „zwycięska obrona Kobane przejdzie do historii jako przykład tryumfu ludzkości. W obliczu barbarzyństwa ISIS Kobane stawiło opór w imieniu całej ludzkości. Teraz jest czas, aby ludzkość, aby społeczność międzynarodowa, stanęła po stronie Kobane”.

Tych, którzy wspierali nas w walce, prosimy, aby wsparli nas też w odbudowie Kobane. Wzywamy też rządy i organizacje międzynarodowe, aby pomogły w odbudowie, zapewniając niezbędne wsparcie.

W imieniu Administracji Kantonu Kobane

Enwer Muslim


Rada Odbudowy Kobane

Kontakt w sprawach informacji i współpracy

Hewjin Aziz

Adres: Rue Jourdan 78, 1060 Bruxelles

Tel: +32.485103914

http://helpkobane.com/

reconstructkobane@gmail.com

Sieć Przyjaciół(ek) Rojavy: od teorii do praktyki!

we-will-stay-hereJak zorganizować pomoc dla Rojavy?

Najkrótsze określenie: sprawnie, realistycznie, elastycznie. Co to oznacza w praktyce?

Zasada pomocniczości.

Pomagać należy TYLKO w tym, czego Rojava nie jest w stanie sama zrobić. To jest nie tylko kwestia efektywności; także szacunku dla ludzi Rojavy. Pewne rzeczy są wiadome – jak masowe propagowanie informacji i wzywanie do wsparcia w polskim środowisku. Inne nie są wcale takie oczywiste. I tu wchodzi zasada numer dwa.

Stała współpraca z przedstawicielami Rojavy.

Jednym z pierwszych celów działania sieci (już „się pracuje” nad tym) jest nawiązanie możliwie bezpośrednich kontaktów z przedstawicielami Rojavy (jako całości i poszczególnych kantonów. To one/oni będą naszymi przewodni(cz)kami – od nich dowiemy się, co jest potrzebn na już. Z nimi też będziemy mogły omówić nasze genialne pomysły ;-).

Zaplecze finansowe: nie stwierdzono.

Sieć jest tania w działaniu. Nie liczymy na granty, sponsorów i te takie. Korzystamy z tych zasobów, które mamy: internet, jakiś transport, może dostęp do drukarki w pracy. A przede wszystkim nasz entuzjazm, czas, energia i kontakty. Jeśli pieniądze będą na coś potrzebne niezbędnie, to je znajdziemy. Ale lepiej, żeby pojechały do Rojavy.

Wyraźna tożsamość ideowa: NO LOGO.

Najłatwiejszym sposobem, żeby zabić ruch społeczny jest wpuścić go (się) w dyskusje polityczne. Zostawiamy swoje znaczki partyjne i inne w domu i skupiamy się na tym, dlaczego tu jesteśmy: żeby pomóc Rojavie przetrwać i rozkwitnąć. Dlaczego chcemy pomóc? Każdy ma swoje powody. Ale ważne jest to, że chcemy – i robimy to. Jeśli zrezygnujemy ze sporów o nasze postawy, więcej energii będziemy mieć na konstruktywne działanie.

I najważniejsze: sieć nie powstała po to, żeby z kimś/czymś walczyć. Nasze cele są 100% pokojowe i konstruktywne.

Jakie zadania na początek?

Budowa sieci

Budujemy sieć. Każde z nas powtarza w kółko trzy rzeczy:

1. Zaglądasz na forum sieci: https://www.loomio.org/g/7W8ruQX4/amargi-pl

2. Znajdujesz tam pomysł, projekt lub działanie, które uważasz za ważne. Jak nie znajdujesz, to proponujesz coś nowego.

3. Samodzelnie lub z innymi realizujesz to.

W międzyczasie zapraszasz nowych ludzi, którzy mogą być zainteresowani lub pomocni.

Czy jesteśmy w stanie w ciągu miesiąca wprowadzić do sieci 150 osób? Niech każde z nas co tydzień zaprosi jedną osobę (i kolejne z nich tak samo). Czy to wystarczy? Kto jest dobry w rachunkach?

Informacja i pieniądze

Na dzisiaj wiemy, że Rojava potrzebuje dwóch rzeczy:

1. Pomocy finansowej.

2. Rozpowszechniania informacji o tym, co się tam dzieje i o tym, dlaczego warto im pomagać.

Kontakty robocze

Już pracujemy nad tym, żeby mieć stałe kontakty z ludźmi w Rojavie. Na początku kwietnia w Hamburgu odbędzie się konferencja, na której będzie współprzewodnicząca PYD w Rojavie. Petros (prawdopodobnie) tam będzie również i pstara się zdobyć i utrzymać bezpośredni kontakt roboczy.

Nasi ludzie w Rojavie

Następnym etapem jest wysłanie naszej własnej misji do Rojavy – 2-3 osób, które będą tam pomagać na miejscu (muszą być użyteczne dla społeczności, to podstawa) a jednocześnie zapewniać nam informację i weryfikację tego, co się tam dzieje. Czy damy radę wysłać je na początku maja, a potem wymieniać na kolejne grupy co kilka miesięcy?

Tyle na początek – jak to zrealizujemy, to znajdą się następne zadania. :-)

Od teorii do praktyki! Chodźmy!

Działając na luzie, pomagając sobie wzajemnie, trzymając się tematu, jesteśmy w stanie wzbudzić w polskim społeczeństwie zainteresowanie i solidarność z Rojavą. Jesteśmy w stanie dać przykład innym krajom, które w większości nie radzą sobie z tym tematem. Jesteśmy w stanie rzeczywiście zmienić historię – dla nas i dla ludzi w Rojavie. Sami, bezpośredno, bez polityków i urzędników, którzy by nami kierowali. Jesteśmy dość mądrzy, żeby wspólnie ustalić, co trzeba zrobić – i wspólnie to zrealizować. Nie będzie łatwo, ale będzie wspaniale. Rojava liczy na naszą pomoc!

Pierwszy krok: https://www.loomio.org/g/7W8ruQX4/amargi-pl

Resztę informacji znajdziesz właśnie tam.

Do zobaczenia w Sieci Przyjaciół(ek) Rojavy!

Zbudujmy Sieć Przyjaciół(ek) Rojavy

W pierwszej części przedstawiam powody dla których warto jest stworzyć i uruchomić masową sieć praktycznej pomocy na rzecz odbudowy i rozwoju Rojavy.

  1. Dlaczego Rojava jest ważna?Kobane-Lionesse

Autonomia Rojavy jest – na skalę Europy i Bliskiego Wschodu – prawdopodobnie najważniejszym politycznym wydarzeniem ostatnich lat, pozostawiającym w tyle ostatnią zmianę rządu w Grecji, pojawienie się ISIS i wojnę domową na Ukrainie. Poniżej podsumowuję najważniejsze powody tej oceny, z punktu widzenia zwolennika Rojavy.

Autonomia Rojavy jest kulminacją zmian w politycznej linii ruchu PKK, rozpoczętych w roku 2005 oficjalnym odrzuceniem marksizmu i stalinizmu, a przyjęciem konfederalizmu demokratycznego. W istocie zmiany rozpoczęły się w sposób niewidoczny już w 2002 roku, kiedy Abdullah Ocalan podjął studia nad pracami Murraya Bookchina1. Zmiany te oznaczały odrzucenie agresywnej walki o utworzenie odrębnego państwa narodowego, a skupienie się na samoobronie i budowaniu autonomii społecznej, nieco podobnej do koncepcji „równoległego polis2” z czasów opozycji czechosłowackiej. Jest to na kontynencie eurazjatyckim ewenement – nacjonalistyczna organizacja bojowa o charakterze centralistycznym i autorytarnym, która przeszła wewnętrzną reformę tej skali, zachowując spójność i skuteczność działania. Nowy sposób działania przeszedł test w trudnych warunkach konspiracji na terenie Turcji (Kurdystan Północny) i posłużył za podstawę sformułowania ustroju Rojavy.

Oficjalnie proklamowana w styczniu 2014, Rojava do dzisiejszego dnia funkcjonuje i rozwija się, mimo braku integralności terytorialnej (kantony nie mają bezpośredniej styczności), mimo dramatycznej kampanii Państwa Islamskiego, które próbowało znieść z powierzchni ziemi kanton Kobane i mimo zimnej wojny prowadzonej przeciw Rojavie przez rządy Turcji, Syrii i – niestety – Kurdystanu Południowego (KRG).

Ustrój Rojavy oparty jest na zasadzie bezpaństwowej demokracji bezpośredniej, w której źródłem władzy są bardzo zróżnicowane społeczności lokalne (typowe dla Bliskiego Wschodu przemieszanie kultur, religii i narodowości etnicznych, w dużej części wskutek przesiedleń organizowanych przez rządy syryjski i turecki). Dzięki odrzuceniu państwa narodowego, jako ramy spajającej całość, żadna z grup nie ma zagwarantowanej pozycji dominującej, a stabilność całej Autonomii wynika z konsensusu między społecznościami. Ze wszystkimi niedoskonałościami realizacji, system ten sprawdził się zarówno we względnie pokojowym okresie do sierpnia 2014, jak i później, w czasie nasilenia walk.

Podstawową siłą Rojavy i jej aspektem najważniejszym dla nas, tu w Europie, jest ruch kobiecy. Nie byłoby Rojavy, nie byłoby nawet zmian w PKK, gdyby Ocalan, idąc za Bookchinem, nie wezwał kobiet do uwolnienia się spod politycznej dominacji mężczyzn. Powstanie niezależnych, ponadpartyjnych organizacji kobiecych – w tym wyłącznie kobiecych oddziałów bojowych YPJ – a następnie wprowadzenie parytetu i obowiązkowego współprzewodniczenia w organizacjach mieszanych doprowadziło do przełomu. Jak powiedziała to Dilar Dirik: „nie pytałyśmy nikogo, czy możemy to zrobić. Poszłyśmy i zrobiły”. Fatalna sytuacja kobiet w społeczeństwach Bliskiego Wschodu – nawet we względnie postępowym społeczeństwie kurdyjskim – dała potężny impuls kurdyjskiemu feminizmowi.

Te trzy aspekty czynią Rojavę unikalnym projektem politycznym, porównywalnym w naszej rzeczywistości politycznej jednie do hiszpańskiej Republiki z lat 30. XX wieku i do autonomii Neozapatystów z meksykańskiego Chiapas. Ale jest to projekt współczesny nam i pozostający w dużej mierze w europejskim kręgu tradycji politycznej.

  1. Czemu należy pomagać Rojavie?

Rojava jest ważna nie tylko jako ewenement poznawczy. Po naszej – europejskich sympatyków – stronie leżą pewne powody, dla których POWINNIŚMY się masowo zaangażować we wsparcie odbudowy i rozwoju Rojavy.

    1. Za wolność waszą i naszą.

Kiedy obrończynie i obrońców Kobane pytano, dlaczego walczą przeciwko Państwu Islamskiemu, odpowiadały zgodnie, że walczą w imię całej ludzkości, w imię wartości i wolności uniwersalnych, których ISIS jest całkowitym zaprzeczeniem. Nie wiemy i nigdy nie dowiemy się, co stałby się, gdyby ISIS bez przeszkód zajęło Kobane (i zapewne resztę Rojavy). Nie wiemy, jaka byłaby reakcja Turcji. Ale wiemy, że dzięki heroicznej obronie Kobane, dzięki międzynarodowej akcji poparcia, rządy państwowe podjęły radykalne działania przeciwko ISIS, co w efekcie znacznie ograniczyło jego postępy. To jest zasługą Rojavy. I to jest dług, który my, wciąż bezpieczni w Europie, mamy do spłacenia.

    1. Konstruktywna alternatywa społeczno-polityczna.

Rojava zapoczątkowała proces realizacji pierwszej praktycznej, konstruktywnej alternatywy dla systemu państw narodowych i innych struktur unitarnych i federalnych. Co ważne, alternatywa ta nie zakłada obalenia dotychczasowego porządku przemocą. Jest pozytywistyczna, kooperatywna i pokojowa w swej istocie.

Obecna forma ustroju Rojavy jest formą przejściową. Czytając przyjęty w 2012 roku „Kontrakt Społeczny3”, widzimy jak daleki jest on jeszcze od ideałów zakreślonych przez Ocalana. Misją Rojavy jest rozwijać się i doskonalić – a w naszym najlepszym interesie jest obserwować i wspomagać ten proces. To, co będzie się działo w drodze do osiągnięcia ideałów Rojavy, będzie ważną nauką dla wszystkich, którzy chcą rozwijać podobne alternatywy w innych miejscach.

    1. Zagrożenia, które dotyczą Europy w najbliższej przyszłości.

Zarówno zagrożenie ze strony ISIS, ze strony agresywnych lub rozpadających się państw narodowych, napięcia między społecznościami, nie mówiąc o problemach gospodarczych, jak i katastrofach naturalnych, to wszystko są problemy, które niebawem będą dotyczyć naszych własnych społeczności. Nowe, oparte na samorządności i porozumieniu, sposoby radzenia sobie z tymi niebezpieczeństwami, są bardzo ważnym uzupełnieniem wiedzy i umiejętności Europejczyków, szczególnie tych zaangażowanych w alternatywne ruchy społeczne.

    1. Stworzenie systemu pomocy wzajemnej, przydatnego też w innych przypadkach.

Jeśli uda się stworzyć sprawny i skuteczny system organizacji pomocy wzajemnej, będzie to kolejny ważny nabytek dla kultury współpracy. Kolejny krok na drodze od patriarchalnego, centralistycznego systemu politycznego, w stronę społeczeństwa kooperującego na zasadzie struktur poziomych. Szczególnie w polskiej sytuacji jest to szalenie potrzebne.

    1. Międzynarodowy precedens.

Rojava ma szanse ustanowić precedens nowego rodzaju podmiotu międzynarodowego, opartego na zupełnie nowych zasadach. Niezależnie od podobieństw i różnic ideologicznych, takiego precedensu potrzebują wszystkie ruchy i organizacje dążące do wyzwolenia się z dominacji państwa narodowego.

  1. Czy Rojava potrzebuje ochotników?

Osobista pomoc dla Rojavy – świadczona na miejscu lub zdalnie – ma sens tylko wtedy, jeśli przyniesie korzyści nieosiągalne inną drogą. Rozpatrzmy więc, jakie korzyści może Rojavie przynieść masowe zaangażowanie międzynarodowe na rzecz jej pokojowego rozwoju.

    1. Argumenty polityczne.

Uznanie międzynarodowe – zupełnie nowy rodzaj.

Jak pisałem niejednokrotnie, Rojava nie ma wielu przyjaciół. Żadne państwo, a już szczególnie żadne państwo, które ma interes w sytuacji politycznej na Bliskim Wschodzie, nie poprze na serio organizmu, który z definicji odrzuca państwowość, traktując ją jako rodzaj choroby, pasożyta na zdrowym ciele różnorodnego społeczeństwa4. Państwa bezpośrednio zagrożone przez sam fakt istnienia Rojavy: Turcja i Syria, inne państwa, na których terenach mieszkają Kurdowie: Irak i Iran – te zrobią wszystko, aby anomalia Rojavy została jak najszybciej zdławiona. Państwa Globalnego Zachodu – wliczając w to Izrael – w najlepszym razie widzą w Rojavie przeznaczonego „na rozkurz” gladiatora, zdolnego związać część sił wspólnego wroga, Arabów.

To właśnie od samego początku zadecydowało o politycznej izolacji Rojavy. Zarówno na płaszczyźnie „opinii publicznej”, która zaczęła dowiadywać się o istnieniu Rojavy dopiero podczas oblężenia Kobane, jak i na płaszczyźnie dyplomatycznej. Przedstawiciele administracji Rojavy są wykluczani z międzynarodowych konferencji dotyczących Kurdów. Nawet – teoretycznie sprzymierzony – rząd Kurdystanu Południowego (KRG), blokuje ruch graniczny na styku z kantonami Rojavy. Dostęp pomocy humanitarnej jest solidarnie utrudniany przez wszystkich sąsiadów Rojavy.

W obecnym modelu politycznym świata podstawą istnienia państwa jest uznanie ze strony innych państw. Ten model, narzucający standard westfalskiego państwa narodowego, obowiązuje w tzw. społeczności międzynarodowej i blokuje uznanie organizmów typu Rojavy. Aby być uznanym, trzeba się zdefiniować jako państwo. Aby być państwem, trzeba zostać uznanym przez inne państwa. Ściśle ekskluzywny klub.

Dla Rojavy – i przyszłych jej naśladowców – potrzebujemy nowego sposobu legitymizacji międzynarodowej. Opartego na stałym i poszerzającym się poparciu i solidarności międzynarodowych ruchów i organizacji społecznych. Celem tego poparcia nie powinno być doprowadzenie rządów do oficjalnego uznania Autonomii Rojavy. Celem powinno być zmuszenie rządów państw narodowych do uznania tej autonomii de facto, a zarazem stworzenie precedensu, z którego skorzystałyby kolejne ruchy autonomiczne. Uznanie Autonomii Rojavy przez rząd Syrii, tak jak uznanie autonomii Katalonii przez rząd w Madrycie, powinny być jedynie stwierdzeniem stanu faktycznego, a nie aktem konstytutywnym.

W praktyce oznacza to stworzenie nowego, zdecentralizowanego porządku międzynarodowego, opartego na powszechnym poparciu i uznaniu w sieci organizacji i ruchów społecznych. Ich skoordynowana siła, ich zdolność wywierania nacisku na rządy państw narodowych stanowić będzie zabezpieczenie suwerenności Rojavy i innych jej podobnych organizmów politycznych.

„Tylko góry przyjaciółmi Kurdów” – popularne przysłowie kurdyjskie.

Walcząc z naporem państwa tureckiego (i nie tylko) o wolność i o zachowanie tożsamości kulturowej, ruch kurdyjski zmuszony był do przyjęcia postawy obronnej, zakładającej nieufność wobec obcych, a szczególnie wobec sąsiadów. Zacytowane przysłowie ma zresztą znacznie dłuższą tradycję i znane jest wszystkim Kurdom. Dla swojego sukcesu Rojava wymaga przełamania tego nastawienia, ale przełamania wynikającego z rzeczywistości, a nie z ideologicznych założeń. Solidne, długoterminowe wsparcie ze strony sojuszniczych grup i ruchów, mające wymierne skutki wewnątrz i na zewnątrz Rojavy, jest jedynym sposobem, aby to przełamanie uzasadnić.

Należy pamiętać, że co prawda główną grupą tworzącą Rojavę są Kurdowie, ale celem jest rozwinięcie społeczeństwa bez dominujących grup. Będzie to możliwe jedynie, gdy rzeczywista solidarność mieszkańców Rojavy będzie szła w parze ze zmianą ich nastawienia do obcych.

Wewnętrzne podziały kurdyjskie.

Model Rojavy nie jest szczególnie popularny wśród Kurdów. Choć bohaterska obrona Kobane i sukcesy YPG/YPJ w gromieniu ISIS podniosły znacznie ich reputację w kurdyjskim społeczeństwie, wśród Kurdów dominującą postawą wciąż jest nacjonalizm, oparty na mieszanych, plemienno-kapitalistycznych przekonaniach. Rojava, z definicji otwarta na różnorodność, odrzucająca unifikację i hierarchię, jest coraz bardziej piętnowana jako wróg wewnętrzny, dogadujący się z odwiecznymi przeciwnikami i nowymi konkurentami do władzy na terenie Iraku i Syrii. Idzie za tym rosnący wewnętrzny i zewnętrzny nacisk propagandowy, zawłaszczający wszystkie działania Rojavy na rzecz idei „Wielkiego Kurdystanu” pod flagą KRG. Ma on potężne wsparcie ze strony państwa kolonialnych, które wybrały na swego faworyta kapitalistyczny, patriarchalny i nacjonalistyczny rząd Kurdystanu Południowego (KRG).

Wobec takiego naporu konieczne jest silne, skoordynowane wsparcie dające przeciwwagę informacyjną i propagandową.

Wsparcie procesów rewolucyjnych.

Jak już wspomniałem, obecny ustrój Rojavy jest z definicji przejściowy – bardziej zbliżony do demokracji przedstawicielskiej, niż do zdefiniowanego przez Ocalana konfederalizmu. Biorąc pod uwagę dynamikę wewnętrzną i zewnętrzne działania wrogów Rojavy, nie ma żadnej gwarancji, że sytuacja „w sposób naturalny” rozwinie się w dobrym kierunku. Obecność (osobista oraz zdalna) licznych stronników konfederalizmu demokratycznego wzmocni tendencje rozwojowe i osłabi działania przeciwników Autonomii.

    1. Argumenty gospodarcze i inne.

Oprócz korzyści politycznych, organizacja i długoterminowe prowadzenie masowej pomocy dla Rojavy przyniesie obu stronom korzyści gospodarcze, technologiczne i poznawcze.

Rozwój infrastruktury – samodzielność i rezyliencja5.

Dotychczasowe funkcjonowanie infrastruktury na terenie Rojavy (i szerzej, na terenach Syrii, objętych walkami z ISIS), oparte było na starym modelu, uzależnionym od instytucji i instalacji państwowych. Dwa najważniejsze media, woda i energia elektryczna, były przeważnie dostarczane z daleka, co zaowocowało znacznym ograniczeniem dostaw w sytuacji oblężenia. Lokalne zasoby były niedostateczne (studnie) lub nieefektywne (generatory spalinowe). Jeśli Rojava ma zachować suwerenność, infrastruktura musi być odbudowana i rozwinięta w sposób wzmacniający samodzielność regionu (i jego jednostek organizacyjnych), oraz pozwalający błyskawicznie odtwarzać zużyte lub zniszczone zasoby. Wymaga to podejścia modułowego i zdecentralizowanego, z zachowaniem koordynacji jedynie dla zadań o większej skali – dokładnie zgodnie z założeniami politycznymi Rojavy.

Pozwoli to również na łatwe dołączanie nowych jednostek terytorialnych, poprzez kopiowanie rozwiązań na poziomie lokalnym.

Transfer sprawdzonych rozwiązań Open Source.

Zaplecze przemysłowe, niezbędne do odtworzenia i utrzymania infrastruktury, zawsze było skromne, a walki spowodowały zniszczenie zaplecza i rozproszenie wykwalifikowanych fachowców. Pomoc z zewnątrz, w postaci wiedzy technologicznej i wykwalifikowanej kadry inżynierskiej, jest niezbędny, aby pchnąć rozwój technologiczny na nowe tory.

Jeśli pomoc ta miałaby nadejść ze strony kapitalistycznych firm, powiązanych z istniejącym państwami, będzie niewątpliwie obarczona szeregiem warunków, dających dostawcom faktyczną kontrolę na dalszym rozwojem Rojavy. Cały system międzynarodowych kontraktów „pomocowych”, wsparty regulacjami „własności intelektualnej” jest skonstruowany tak, aby podmioty zeń korzystające popadały w zależność od korporacji i współpracujących z nimi rządów. Nie ma znaczenia, których.

Istnieje jednak szeroki zakres technologii i organizacji wdrażających rozwiązania pod ogólną nazwą „Open Source”, które w znacznej mierze są dobrem publicznym i nie podlegają kontroli korporacji i rządów. Istnieje też duża międzynarodowa społeczność specjalistów adaptujących te rozwiązania do konkretnych potrzeb.

Nawiązanie relacji poziomych.

System Rojavy jest niekompatybilny z hierarchicznymi organizacjami międzynarodowymi. Najlepszym sposobem nawiązania kontaktów pozostają więc „struktury poziome”, organizowane przez poszczególne społeczności. I ne ma lepszej na to metody niż praktyczna współpraca.

Edukacja

Dzieci, młodzież i dorośli w Rojavie potrzebują edukacji. Potrzebują własnej, podstawowej i zaawansowanej edukacji w języku kurdyjskim, ale też potrzebują edukacji nastawionej na rozwój relacji ze światem: nauki języków obcych, korzystania z internet, adaptowania do własnych potrzeb różnych rozwiązań technologicznych. Zaraz po wsparciu informacyjno-propagandowym i finansowym, to jest najważniejszy zakres pomocy ze strony Przyjaciół(ek) Rojavy.

Koniec części pierwszej. W części drugiej zapoponuję zasady merytoryczne i organizacyjne dla skutecznego i partnerskiego systemu organizacji pomocy. Już niebawem.

1Janet Biehl: Ocalan, Bookchin i Dialektyka Demokracji. W: W Stronę Demokracji Bezpaństwowej https://freelab2014.wordpress.com/?attachment_id=2038

4Może jedynie z wyjątkiem Grecji, która zmierza w podobnym kierunku, zachowując jednak status państwa narodowego.

5Ang. resilience – w tym kontekście zdolność społeczności do odzyskania równowagi (poprzedniego poziomu samodzielności) po zakłóceniach (wojna, katastrofa naturalna, napięcia społeczne).

W Stronę Demokracji Bezpaństwowej opublikowane!

Okładka "W stronę demokracji bezpaństwowej" - A. Ocalan, J. Biehl, D. Dirik, K. Nawratek
Kliknij, aby pobrać ebook!

Demokracja tam tylko wyrasta, gdzie jest potrzebą mas ludowych. Zjawia się ona jako reakcja przeciwko zachłanności państwa, jako konieczna obrona samorodnych instytucji, zorganizowanych interesów ekonomicznych i kulturalnych ludu przeciw biurokracji.”

Edward Abramowski

Nie było nam dane wyruszyć do Kobane, aby z pierwszej linii frontu relacjonować wydarzenia. Mogliśmy jedynie z daleka, posiłkując się relacjami innych i zmysłem analitycznym, przedstawiać Czytelni(cz)kom historię oblężenia i implikacje tego, co się działo. Dzisiaj, gdy Kobane jest już wolne, a ISIS jest w militarnym odwrocie, najwyższy czas, abyście dowiedzieli się, skąd wzięła się Rojava, jakie są jej korzenie ideowe i jaka ideologia z nich wyrosła. Albowiem, kiedy obrończynie i obrońców Kobane pytano, dlaczego tak nieustępliwie walczą, odpowiadały zawsze, że walczą o idee Rojavy, o wartości ważne dla całej ludzkości.

Jesteśmy przekonani, że dla europejskiej kultury politycznej konfederalizm demokratyczny, ucieleśniony w Autonomii Rojavy, jest ważny. Jest ważnym przykładem praktycznego wdrażania samorządności i sprawiedliwego ustroju, w skrajnie nieprzyjaznym otoczeniu. Tym, czym dla mieszkańców Ameryk (zwłaszcza ich łacińskiej części) jest społeczeństwo neozapatystowskie w meksykańskim Chiapas, tym dla nas stać się może Autonomia Rojavy i kurdyjskie dążenie do konfederalizmu demokratycznego.

Zarówno myśl Bookchina, jak i praktykę Rojavy, chcemy wprowadzić do polskiego dyskursu politycznego. Planujemy następne publikacje, zarówno badające założenia ideologiczne, jak i opisujące praktykę ich wdrażania. Jeśli uda nam się wzniecić dyskusję, zasiać ferment i wzbudzić refleksję, uznamy to za spełnienie naszej misji.

Niniejsza publikacja nie mogłaby się ukazać bez życzliwości i wsparcia wielu osób, a w szczególności Laurance’a Bahri i Sherman’a Ghazi, którzy dali impuls do rozpoczęcia realizacji projektu.

Zespół The International Initiative „Freedom for Abdullah Ocalan – Peace in Kurdistan”, który skompilował i przetłumaczył na angielski i niemiecki „Konfederalizm Demokratyczny”, wyraził zgodę na wykorzystanie tej fundamentalnej pracy jako rdzenia naszego zbiorku.

Autorki i Autorzy pozostałych tekstów oraz ilustracji zechcieli wesprzeć publikację, udostępniając je bezpłatnie i na otwartej licencji.

Wreszcie sympatycy Freelabu, zwolennicy Autonomii Rojavy oraz nasi przyjaciele z sieci i nie tylko, zapewnili nam wsparcie i pokrzepiającą krytykę.

Dziękujemy im wszystkim.

O ile nie zaznaczono inaczej, materiały w niniejszym zbiorze opublikowane są na zasadach Creative Commons – Uznanie Autorstwa – Na Tych Samych Zasadach – Międzynarodowe – 4.0

Creative Commons License
W Stronę Demokracji Bezpośredniej by FreeLab and respective Authors is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 4.0 International License.

Alternatywna lokalizacja plików (więcej formatów): Archive.org (pamiętamy o Aaaronie Swartzu).

Rojava, Putin, Syriza – niepokoje anarchisty

„Muszę przyznać, że niepokoi mnie pewien fakt. Otóż pisałeś kiedyś o przychylnych deklaracjach Putina na temat Rojavy. Pamiętam, jak napisałeś wtedy, że czasem ma się dziwnych sojuszników. Otóż zauważam pewną niepokojącą tendencję: na fejsowej stronie Rojavy pojawił się komunikat z gorącymi gratulacjami dla ‘zwycięskich’ członków greckiej Syrizy.
Syriza zdaje mi się być tworem co najmniej kontrowersyjnym z kilku powodów: jednym jest zawiązanie koalicji z ultrakonserwatystami z ANEL, drugim zaś obecność w szeregach Syrizy tzw. stalinistów, którzy bodajże dwa lata temu zaatakowali anarchistów na wspólnie organizowanym demie, no i w końcu wykazywanie sympatii w stosunku do rosyjskiego autorytaryzmu.
W związku z powyższym nasuwa się pewne pytanie: jeśli ludzie z Rojavy popierają syrizę, zaś syriza zdaje się sympatyzować z putinowskim autorytaryzmem, to czy ludzie z Rojavy nie będą skłonni do takich samych sympatii (tym bardziej że wcześniejsze deklaracje rosyjskiego autorytarysty były Rojavie przychylne)?
Przykre by było, gdyby Rojava stała się częścią jakiegoś miernego, globalnego bloku politycznego. Może trzeba by coś niecoś napisać na profilu Rojavy, żeby przestrzec tych ludzi przed pułapką, w którą mogą wpaść? Coś zasugerować podpierając argumentami? Przede wszystkim zaś, chyba uświadomić problem?”

chess_3d_setTak napisał do mnie Sathaniell. Moja, w zamiarze zwięzła, odpowiedź (“Musimy Rojavie stworzyć alternatywę.”) bardzo szybko rozrosła się w niniejszy tekst.
Zaiste, przedstawiony przez Sathaniella obraz i wynikający stąd niepokój są realne. Na to, jak bardzo jest to niepokojące i co z tym zrobić, każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ale żeby odpowiedzieć, najpierw trzeba sytuację mniej więcej wyjaśnić i uporządkować. Spróbuję to zrobić, dodając garść moich analiz i opinii — bez aspirowania do roli autorytetu. Jeśli coś zabrzmi zbyt kategorycznie, proszę się nie przejmować, taki mam po prostu charakter. Pamiętajcie też, że jest to wszystko bardzo uproszczone — nie ma mnie (niestety, niestety) na miejscu, nie znam języka i w ogóle.
Sytuację Rojavy i dookoła Rojavy widzę jako przenikające się, symultaniczne rozgrywki geopolitycznych szachów, czy może ‘go’, rozgrywane na różnych szachownicach, połączonych jednym czy kilkoma polami. Popatrzmy na tę supersymultanę.

Główni gracze

Autonomia Rojavy: siły polityczne (oszczędzę Wam listy trzy- i czteroliterowych skrótów), które dążą do utrzymania i rozszerzenia strefy Autonomii, której dokumentem podstawowym pozostaje „Kontrakt Społeczny”, opublikowany tutaj: http://peaceinkurdistancampaign.com/resources/rojava/charter-of-the-social-contract/ (pdf tamże).

Ci, co znają założenia Konfederalizmu Demokratycznego (http://www.freedom-for-ocalan.com/english/download/Ocalan-Democratic-Confederalism.pdf), po przeczytaniu Kontraktu Społecznego mogą być nieco zdegustowani. Długi, nużący dokument, wprowadzający wiele rozwiązań typowych dla współczesnych systemów przedstawicielskich. Daleki bardzo od pełnych rozmachu tez Bookchina i Ocalana, tak porywających, gdy czyta się radykalną krytykę państwa narodowego.

Oportunizm Kontraktu Społecznego jest jednak oportunizmem radykalnym i rewolucyjnym. Jest to element PRZEJŚCIA od chaosu zewnętrznie sterowanych, podjazdowych walk plemienno-etniczno-religijnych do kooperacji w oddolnym tworzeniu wspólnego ustroju politycznego. I nawet jeśli ów ustrój ostatecznie będzie odbiegał od ideałów Bookchina, Ocalana, moich, czy Twoich, Czytelniku i Czytelniczko, to — moim zdaniem — Rojava jest dla nas cenna, bo udowadnia, że taki SPOSÓB budowania ustroju politycznego daje praktyczne i dzialające rezultaty. A jeśli to zadziała raz, wtedy zadziała dowolną ilość razy w różnych miejscach i społecznościach. Bo nie jest najważniejsze, jaki ustrój w końcu w Rojavie powstanie (pewnie i tak nie taki, jakibyśmy chcieli). Ważne jest, żeby był to ustrój stworzony oddolnie, przez mężczyzn i kobiety po równi, w dyskusjach i z jak największym udziałem konsensusu. To właśnie jest Skarb Rojavy.

Dla budowniczych Rojavy ma ona oczywiście więcej ważnych cech — mniej czy bardziej oczywistych. Oczywiste jest dążenie do przetrwania, do samorządności, do podmiotowości. Mniej oczywista jest wartość stabilnej, niepodległej Rojavy jako zaplecza dla Kurdów w Turcji, którzy nieprędko zakończą swoją walkę — Turcja nie planuje iść w ślady Syrii, czy Iraku. Prędzej już, jak Iran, będzie zaostrzać walkę z wolnościowymi dążeniami Kurdów.

Sukces Rojavy daje też wzmocnienie pozycji PKK i samego Ocalana — zarówno wobec Turcji, jak i w wewnętrznych rozgrywkach kurdyjskich. Rojava, założona własnymi siłami, w porównaniu do KRG (patrz niżej) jest maleńka i słaba. Ale Kurdowie dobrze wiedzą, jak bardzo KRG i klan Barzanich zalezny jest od zewnętrznego wsparcia globalnych graczy — a także nominalnych przeciwników. Rojava na tym tle świeci wręcz własnym światłem.

Kurdistan Regional Government (KRG) – rządzone przez klany powiązane z Barzanimi, kapitalistyczne, patriarchalne i mocno nacjonalistyczne prawie-państwo. Beniaminek USA, Izraela i wszystkich neokolonialnych potęg, dla których niestabilność Bliskiego Wschodu jest darem niebios, bo oznacza tanią ropę i inne surowce.

KRG ma ambicje, podsycane ostatnio mocno przez Izrael, by stać się regionalnym, nacjonalistycznym, militarnym mocarstwem antyarabskim (a przy okazji antyperskim, antyasyryjskim, antytureckim — takim drugim Izraelem, tylko że nie syjonistycznym). Już od kilku miesięcy KRG jest przez światowych graczy kreowany na Jedyny Prawdziwy Kurdystan i stąd czerpie legitymację do wezwań, aby wszyscy Kurdowie na całym świecie połączyli się pod jego flagą. Jak to nie jest państwo nacjonalistyczne, które zwalczali Bookchin i Ocalan, to ja nie wiem, co nim jest.

Osobiście uważam, że KRG się na tym przejedzie, bo jego patroni — może poza Izraelem — nie przehandlują ani dobrych układów z Iranem, ani integralności i nieagresji Turcji wobec Europy za marzenia o Wielkim Kurdystanie. W najlepszym wypadku Kurdystan Iracki może na jakiś czas się załapać jako gladiator Zachodu do kolejnych proxy wars. Na razie jednak — o ile widać w internetach — na całego podgrzewana jest histeria nacjonalistyczno-mocarstwowa i różne odwieczne braterstwa, o których nikt nie słyszał dwa lata temu. Znacznie mi to przypomina polską II Rzeczpospolitą…

Z regionalnych graczy najaktywniejsze są dwa państwa: Izrael i Turcja. Iran i Irak są mniej zaangażowane w sprawie Rojavy – mają na głowie ISIS, KRG i ruch kurdyjski w Iranie, co skutecznie zaprząta ich uwagę.
Izrael ma znakomitą sytuację. Kurdowie w Izraelu są lojalną, nieźle się mającą grupą, niesprawiającą kłopotów, a dzisiaj legitimizującą twierdzenia o tym, że Izrael zawsze wspierał niepodległość Kurdystanu, nawet jeśli nie mógł tego publicznie ogłaszać. Izraelscy instruktorzy (obok duńskich, niemieckich i amerykańskich kolegów) szkolą siły specjalne KRG, a izraelscy lobbyści internetowi prowadzą intensywną wojnę propagandową, nakierowaną na wypranie z kurdyjskich mózgów najmniejszych śladów myśli o pokojowym współistnieniu z Arabami i innymi narodowościami, nawet niekoniecznie wyznania muzułmańskiego. Oczywistym celem jest przełamania izolacji politycznej Izraela w regionie, skierowanie części arabskiej nienawiści na Kurdów i stworzenie politycznego alter ego. Powodzenie tej kampanii oznaczałoby bezterminowe – jak to jest w przypadku Izraela – uzależnienie istnienia KRG od ciągłego, politycznego i wojskowego, wsparcia ze strony USA. Byłby to faktyczny koniec niepodległego Kurdystanu.

Bardzo charakterystyczne jest, że Izrael konsekwentnie nie zauważa istnienia Rojavy. W publikacjach analityków politycznych kantony Rojavy określane są jako część Syrii i w żaden sposób nie wspomnia się tam o zadeklarowanej ich niezależności.

Turcja przeciwnie, Rojavę dostrzega jak najbardziej. I nie jest z tego powodu szczęśliwa. ISIS nie spełniło nadziei i nie rozgniotło Kurdów o umocnioną turecką granicę. Amerykanie nie pozwolili Turkom utworzyć „strefy bezpieczeństwa” na spalonej ziemi Rojavy. Międzynarodowa, oddolna mobilizacja medialna ściągneła na Turcję bardzo niechcianą uwagę świata. Teraz prezydent Erdogan musi improwizować ofensywę polityczną i propagandową. Już zapowiedział, że nie dopuści do żadnej legitymizacji Kurdów na terenie Syrii. Uderza to tyleż w Rojavę, co w mocarstwowe plany KRG, któremu marzy się dostęp do Morza Śródziemnego.

Turcja ma bardzo poważne kłopoty – uskrzydleni oswobodzeniem Kobane Kurdowie nie będą ani pokojowi, ani ulegli. Ocalan, w swoich wytycznych dla PKK, wyraźnie stwierdza, że pokojowe działania to jedno, a samoobrona to całkiem coś innego. Turcja, o ile nie zacznie rokowań, może mieć wojnę domową na pełną skalę.

Na plany i rozgrywki regionalnych graczy kładzie się cień prawdziwych potęg: koalicji Zachodu, pod przewodem USA, ale nie zawsze tak monolitycznej, jak by Amerykanie chcieli, oraz Rosji. Wielkim Nieobecnym jest oczywiście Państwo Środka. Na pewno ma ono oko na rozwój wydarzeń i ma swoje plany (być może związane z Iranem), ale mi przynajmniej nic o tym bliższego nie wiadomo.

„Globalny Zachód” nie jest specjalnie innowacyjny w swych dążeniach. Uzależniony od neokolonialnych źródeł surowców kapitalizm pragnie dla Bliskiego Wschodu tylko niestabilności. Zachodowi potrzebna jest Arabia stabilna na tyle, żeby dostawy ropy i gazu trwały bez przeszkód, ale słaba na tyle, żeby na cenę surowców można było łatwo wpływać metodami wojskowymi i politycznymi. Dlatego Zachód nie pozwoli na rozwój żadnej siły, która mogłaby zjednoczyć Bliski Wschód i uczynić go silnym, niezależnym politycznie regionem. Jeśli Kurdowie – czy to z Rojavy, czy z KRG – będą mieć takie zapędy, bardzo szybko spadną z pozycji dzielnych sojuszników USA na pozycję terrorystycznego zagrożenia dla „wolnego świata”.

Rosja, której ostatnio USA uprzykrzają życie wojną cen ropy i gazu, zapewne nie ma nic przeciwko temu, żeby Bliski Wschód się odrobinę wyemancypował. Działa też bardzo rozsądnie w sprawie Kurdów – z jednej strony Gazprom otwiera przedstawicielstwo w Kurdystanie Irackim i zaczyna eksploatację tamtejszych złóż, z drugiej – przewodniczący Dumy przyjmuje przedstawicieli Kurdów z Turcji i rozmawia o samostanowieniu i autonomii.

Putin nie byłby pewnie zbyt szczęśliwy, mając taką Rojavę na Krymie czy gdzieś na Syberii, ale cieszy go każdy cierń w boku przeciwników. Trzeba pamiętać, że tureckie ambicje wybicia się na regionalną mocarstwowość wprowadzają Erdogana na kurs kolizyjny z Rosją, szczególnie gdy chodzi o Azerbejdżan i okolice. Nie do pominięcia są też historyczne konflikty, w tym zagłada Ormian, którzy tylko w Rosji znaleźli schronienie i przetrwali.

Trochę niespodziewanie pojawiła się w tym wszystkim Syriza i radykalny zwrot w polityce greckiej. Jest to ważne, bo Grecja jest niemalże drzwi w drzwi z Rojavą, a w każdym razie na sąsiedniej uliczce. Specyfika grecka, szczególnie w stosunku do Rosji, komunizmu i Unii Europejskiej, to temat na oddzielny artykuł, i chyba nie uniknę tej roboty.

W odniesieniu do Rojavy ważne jest, że Grecja pod rządami Syrizy w koalicji z ANEL może się stać sojusznikiem Rojavy co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Turcja, mocno już zinfiltrowana przez ISIS, stanowi coraz większe zagrożenie militarne. Rojava, zaplecze dla kurdyjskiego oporu w Turcji, angażująca znaczny potencjał turecki w tlącą się wojnę domową, to znakomite zabezpieczenie dla Grecji. Dodatkowo trzeba pamiętać, że Unia wyznaczyła Grecji rolę obozu filtracyjnego dla uchodźców z Bliskiego Wschodu. Zarówno Syriza, jak – z innych nieco powodów – ANEL chciałyby zapewne wyzwolić się z tej roli.

Istnienie w Syrii obszaru, z którego ludzie NIE CHCĄ uciekać, a może i zechcą do niego wracać, mogłoby być dla Grecji wystarczającym powodem dla wsparcia Rojavy – ale też Wielkiego Kurdystanu. Trzeba też pamiętać, że Syriza jest – tak samo, jak reszta graczy w tej symultanie – ruchem propaństwowym. A to stawia ją po drugiej stronie ideologicznej granicy. Obecność w jej szeregach stalinistów, czy flirty z Putinem – uzasadnione kontekstem greckim – są jedynie wisienkami na torcie etatyzmu.

Scenariusze dla Rojavy

To, co może się stać z Rojavą, zawiera się w trzech grupach scenariuszy.

Najbardziej przerażająca jest możliwość, że Rojava się rozpadnie, a na jej miejscu znów powstaną „dzikie pola” – pokawałkowane terytoria plemienne, przechodzące z rąk do rąk, gdzie życie ludzkie będzie tanie, a władza nad nim – w rękach lokalnych watażków. Światowe media nazwą to anarchią, ale wiemy, że opresja – zwłaszcza opresja kobiet – osiągnie wówczas niewyobrażalne rozmiary. Bedzie to też rzeczywistość odwetu na ludziach Rojavy. Turcy, niedobitki – być może – ISIS, wszyscy ci, co dzisiaj muszą respektować prawo Autonomii, bedą mieli okazję, aby wziąć rewanż. To oznacza śmierć, rabunki, gwałty i tortury. I koniec nadziei na wolne społeczeństwo. Do tej grupy scenariuszy należy też zaliczyć wersję tureckiej “strefy bezpieczeństwa” na terenach Rojavy.

Smutną dla nas, ale mniej śmiercionośną dla mieszkańców, jest wersja, gdzie Rojava zostałaby włączona do Wielkiego Kurdystanu. Jeśli sięgnie aż do Morza Śródziemnego, Kurdystan będzie wystarczająco silny, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Rojavy, a Kurdom w Turcji przynajmniej symboliczne zaplecze. Ceną będzie rezygnacja z marzeń o pierwszym społeczeństwie wdrażającycm idee municypalizmu wolnościowego, a być może całkowite porzucenie wszelkiej autonomii. Barzani nie kocha rozłamowców ani odrobinę bardziej niż Erdogan.

Scenariuszem miłym każdemu wolnościowcowi jest Rojava samodzielna, rozrastająca się, chroniona przed próbami aneksji, ciesząca się szacunkiem i dobrobytem. Pokojowa, lecz dobrze uzbrojona. Budująca nowy ustrój dla siebie, świecąca przykładem dla Bliskiego Wschodu, Europy i świata. Krok za krokiem, o własnych siłach przechodząca od opresywnej struktury państwa narodowego do konfederacji wolnych społeczności lokalnych. Nie anarchistyczna, lecz wolna na tyle, na ile jej mieszkańcy będą na to gotowi i chętni.

Tylko komu na tym zależy?

Nie oszukujmy się. Mieszkańcy Rojavy przede wszystkim chcą żyć. Wojowniczki i wojownicy, ideowcy i wizjonerzy – w każdej populacji jest ich mniejszość. W Rojavie i tak – podejrzewam – stężenie ideowości przekracza wszelkie normy, ale nie samą ideowością prowadzi się politykę. W tej chwili mija wielka, historyczna chwila Rojavy. Wraz ze zwycięskim zakończeniem oblężenia Kobane, wraz z rosnącymi sukcesami Peszmergi KRG, wraz z blaknącym przerażeniem wobec ISIS, Rojava odchodzi w cień. A tam na nią czekają z nożami.

NIKT z wymienionych tu graczy NIE CHCE, aby Autonomia Rojavy zrealizowała idee, jakie ją zapoczątkowały. Szczególnie dotyczy to wolności i równości kobiet. KAŻDY z podmiotów z naszej listy wolałby Rojavę w zgliszczach, mieszkańców wyrżniętych lub sprzedanych w niewolę, niż rozrastającą się zarazę oddolnej konfederacji. NIEKTÓRZY z lokalnych graczy (KRG na przykład, być może Grecja, zapewne Izrael) zaakceptują włączenie Rojavy – za cenę asymilacji – do narodowego państwa kurdyjskiego. Ale nikt, zupełnie nikt nie kiwnie palcem w obronie jakiegoś dziwnego, lewackiego, bezpaństwowego tworu.

Dlatego Rojava nie ma sojuszników. Dlatego tak bardzo ich potrzebuje. Dlatego – żeby przetrwać, żeby chronić ludzi przed wymordowaniem – będzie, w miarę jak słabnąć będzie nadzieja, iść na coraz większe ustępstwa. Aby tylko ludzie przetrwali. Tak, większość YPG i YPJ zginie za ideę, jeśli będzie trzeba. Przywódcy, jeśli będzie trzeba, pójdą pod mur, pod miecz, albo – irańską modą – na szubienicę. Ale kto ma prawo żądać od stu tysięcy uchodźców z rejonu Kobane, od 4 milionów mieszkańców całej Rojavy, aby dla idei Bookchina i Ocalana ginęli lub żyli na obczyźnie? Jeśli alternatywą jest względne bezpieczeństwo w klatce państwa narodowego? Oto zaiste diabelska alternatywa.

Czy jest nadzieja?

ypj-vs-zombieOddolna, autonomiczna Rojava nie obroni się sama. Ale żadne państwo, żadna międzypaństwowa organizacja nie dadzą jej wsparcia. Najwyżej przyślą pomoc humanitarną, gdy już będzie za późno.
Jedyny sposób, żeby Rojava przetrwała ORAZ dochowała wierności swoim ideałom to NASZA aktywność; nasze wsparcie; nasze uznanie. Potrzeba naszej mobilizacji, osobistego udziału, pracy w terenie i w sieci, rozłożonej na lata. Potrzeba tak wielkiego wsparcia, jak to, które przez lata otrzymywali Neozapatyści z EZLN – globalnej czujności i reakcji na każdą próbę ataku, na każdą próbę zdławienia Autonomii. Potrzebny jest masowy ruch w mediach społecznych – od kapitalistycznego Fejzbuka po anarchistyczne ziny – utrzymujący Rojavę w centrum uwagi. Potrzebne są programy wolontariatu, wymiany młodzieżowej, kontakty kooperatyw i lokalnych społeczności, dające możliwość spotkania i zaprzyjaźnienia się ludzi. Potrzebne są niekapitalistyczne przedsięwzięcia gospodarcze: pomoc w odbudowie regionu, transfer wiedzy, wymiana dóbr i usług. A nade wszystko potrzebna jest wielka, globalna solidarność z Rojavą. Nie tylko anarchiści. Nie tylko municypaliści. Każdy, kto popiera choć jedną z idei, na których zbudowano Rojavę, niech dołączy do tego ruchu. Różnimy się, kłócimy, a czasem walczymy ze sobą. Ale jeśli jest nam drogi skarb oddolnej organizacji politycznej, oddolnej autonomii małych społeczności, skarb konfederacji, wolności i równości kobiet, Skarb Rojavy – idźmy razem za niego walczyć. Dziś możemy wspólnie obronić skarb, którego przybywa, gdy się nim dzielić. Zróbmy to.

Beata Kowalska: Porozmawiajmy o Kobane.

Dr hab. Beata Kowalska (Instytut Socjologii UJ), jest socjolożką, współzałożycielką Kurdyjskiego Centrum Informacji i Dokumentacji w Krakowie; zajmuje się problematyką bliskowschodnią.

Oto skrót jej wystąpienia podczas dyskusji “Czy Kurdowie potrzebują Państwa?“, 12 stycznia 2015 roku w Krakowie.


Pomysł dzisiejszego spotkania powstał spontanicznie w trakcie oblężenia przez ISIS kurdyjskiego Kobane. Reakcją środowisk wolnościowych Krakowa (i nie tylko), była potrzeba wyrazu solidarności z mieszkańcami i mieszankami tego miasta.

W 2001 roku pomimo nacisków tureckiej ambasady zorganizowaliśmy w Krakowie konferencję pt. Kurdystan państwo niechciane? z udziałem uczonych z całej Europy, ale przede wszystkim przedstawicieli społeczności kurdyjskich z różnych części Kurdystanu. Dzisiaj, gdy ciągle nasza uwaga zwrócona jest na Kobane, po raz kolejny chcemy oddać głos Kurdom. Tym razem będzie to głos Kurdyjek z Syrii.

  1. Krótko o Kurdach – największy naród bez państwa

  2. Skąd sukcesy ISIS?

  3. Co się stało w Kobane?

  4. Walka Kurdyjek o wolność i równość

  1. Kurdowie

Więźniowie geografii – co znamy z naszej historii – pomiędzy regionalnymi potęgami, na ich terenach znajdują się najważniejsze surowce naturalne – ropa i woda – co jest błogosławieństwem i przekleństwem dla Kurdów. Pełne politycznych napięć XX stulecie podzieliło Bliski Wschód sztucznymi granicami, przez co kurdyjskie społeczności znalazły się w odmiennych państwowych organizmach, w izolacji od siebie. (Turcji, Syrii, Iraku i Iranie + Zakaukazie). Wielu badaczy uważa problem kurdyjski na jeden „najbardziej złożonych i delikatnych przypadków dekolonizacji Trzeciego Świata”.

Separacja społeczności kurdyjskich w ramach odmiennych organizmów państwowych spowodowała, że ich rozwój przebiegał odmiennie w każdym z państw wzmacniając i tak już istniejące zróżnicowanie w sferze języka, kultury czy politycznych dążeń (trudność w budowaniu narodowej tożsamości: przykładem są trzy alfabety, w których zapisywane są kurdyjskie dialekty). Z jednej strony budują swoje życie w państwach, w których żyją, z drugiej – stali się nie do końca zasymilowaną mniejszością ze współczesnymi społeczeństwami państw, w których żyją.

Kluczowe dla budowania kurdyjskiej tożsamości były lata 80. kiedy we wszystkich częściach Kurdystanu nasiliła się polityka, której celem było zniszczenie tożsamości kurdyjskiej. Deportacje, masowe przesiedlenia, surowe represje, paradoksalnie wzmocniły determinację w zachowaniu własnej kultury. Wtedy też powstaje kurdyjska partyzantka. Symbolem tego okresu była Halabdża – wymarłe miasto – w ataku bronią chemiczną zginęło 5 tysięcy ludzi (1988): „Hassajn mordował, zachód milczał (w 25 rocznicę)”.

Rysem historii kurdyjskiej było instrumentalne traktowanie kwestii kurdyjskiej przez międzynarodowe potęgi i lokalne siły dążące do zdobycia przewagi w regionie. Manipulowanie frakcjami kurdyjskimi, wygrywanie ich przeciwko sobie, osłabiło i osłabia ruch ogólnonarodowy. Nie udało się stworzyć międzynarodowego poparcia dla sprawy kurdyjskiej (zwłaszcza w państwach, w których mieszkają – w latach 70. Kurdowie byli awangardą opozycji w krajach w których mieszkali).

Zmiana sytuacji na kurdyjskiej scenie politycznej po Wojnie w Zatoce (strefa zakazu lotów) – (proto)państwo: uniwersytety, gazety, inwestycje („bezpieczne niebo”).

Wyzwania ciągle aktualne:

  • czy w imię tworzenia ogólnonarodowej tożsamości kurdyjskiej uda się przełamać partykularne podziały (przede wszystkim plemienno-partyjne)?;
  • czy uda się stworzyć instytucje uprawomocnienia obywateli (demokracja oddolna)?;
  • czy uda się stworzyć demokratyczne narzędzie zabezpieczające prawa mniejszości (także kobiet!)
  1. Państwo Islamskie

Istnienie Państwa Islamskiego w Iraku i Lewancie dotarło do świadomości publicznej po zdobyciu pod koniec czerwca 2014 roku głównych miast północnego Iraku – Mosulu i Tikritu. Obejmuje znaczną część połączonych terytoriów Syrii i Iraku. Podbity obszar rozciąga się na zachodzie, na północ od Aleppo, do granicy z Turcją, a na wschodzie aż do Mosulu i granic Bagdadu. Pod władzą kalifatu znajduje się prawie 6 milionów ludzi.

Jak stosunkowo mało znacząca organizacja terrorystyczna, przerodziła się w krótkim czasie w skuteczny militarnie i propagandowo organizm polityczny posiadający swoje terytorium, strukturę dowodzenia i system pozyskiwania zasobów? Walczą przede wszystkim z wrogiem bliskim (nie Stany Zjednoczone czy Izrael), wypełniając polityczną próżnię:

  • Zwalczanie przez reżim iracki i syryjski – w imię „wojny z terroryzmem” – sunnickiej opozycji, którą udało im się skutecznie zradykalizować; dalsi sojusznicy: Waszyngton, Moskwa, Teheran (finansowania szyickich milicji, prowadzi do coraz większej polaryzacji wyznaniowej); kraje Zatoki Perskiej, finansowanie przedsięwzięć gospodarczych islamistów; Turcja otwarcie granicy z Syrią dla dżihadystów ze świata.

  • Pragmatyka: mniej chodzi mu o „podbój świata”, a bardziej o umocnienie się na zajętych pozycjach (zajęcie szybów), unikanie konfrontacji z silniejszym przeciwnikiem

  • Próżnia geograficzna: zajmowanie w Syrii pozycji opuszczonych przez wojska reżimu (siły opozycji z powodu wstrzymania finansowania nie mogłyby ich tam zastąpić); władze centralne w Bagdadzie przestały się interesować Mosulem czy Faludżą; tereny zamieszkałe przez chrześcijan i jezydów opuszczone przez wojska kurdyjskie

  • Próżnia ideologiczna: Utrata nadziei rozbudzonych przez Arabską Wiosnę;

  • Państwo Islamskie stało się płaszczykiem skrywającym powszechną polityczną próżnię. Powrót do retoryki „wojny z terroryzmem”, pozwala unikać konfrontacji z prawdziwymi dylematami, które wynikają z sytuacji w regionie – bombardowania w Iraku przez amerykańskie samoloty i drony nie rozwiążą sytuacji jezydów – zależy, od wielu innych czynników, skrywają brak reakcji na zbrodnie, do których dochodziło w ciągu ostatnich 3 lat (w przypadku jezydów raporty od lat donosiły o pogromach, morderstwach i innych aktach przemocy)

Państwo Islamskie, nie reprezentując wiele samo w sobie, czerpie w istocie z systemu, który zwalcza. Dla środowisk sunnickich przeżywających głęboki kryzys może stanowić rodzaj rozwiązania z braku jakiegokolwiek innego, okazjonalnego sprzymierzeńca, szansę awansu społecznego albo gotową niszę tożsamościową. Dla swoich najbardziej cynicznych krytyków może być użytecznym narzędziem odwracania uwagi albo straszakiem skupiającym w sobie mniej lub bardziej racjonalne lęki wszystkich regionalnych aktorów chcących uniknąć konfrontacji z własnymi porażkami” (LMD).

  1. Kobane

Syryjska scena polityczna

PKK: Partia Pracujących Kudystanu (1978); marksistowsko-leninowska, polityczno-militarna

PYD: Demokratyczna Partia Jedności, syryjska frakcja PKK

YPG: Powszechne Jednostki Obronne, zbrojne ramię PYD

KRNS: Kurdyjska Rada Narodowa w Syrii; powiązana z Masudem Barzanim

KRG: Kurdyjski Region Autonomiczny z Masudem Barzanim na czele

KDP: Demokratyczna Partia Kurdystanu (1946)

PUK: Patriotyczna Unia Kurdystanu (1975); Dżalal Talabani; kontroluje płd. Autonomii Kurdyjskiej

Autonomiczny region Rożawa („Syryjski Kurdystan”) – jasne miejsce na mapie syryjskiej rewolucji. Od 2011 demokratyczna prowincja właściwie niepodległą:

  • zgromadzenia ludowe, etnicznie zrównoważone rady (w każdym okręgu wśród trzech najważniejszych urzędników musi być ktoś pochodzenia arabskiego, kurdyjskiego i asyryjskiego/chrześcijańskiego, a co najmniej jedna osoba z tej trójki musi być kobietą)

  • rady młodzieżowe i kobiece

  • kobiece siły zbrojne YJA („Związek wolnych kobiet”). To one przeprowadziły dużą część operacji zbrojnych przeciwko siłom państwa islamskiego, ISIS.

 Syryjska kurdyjska Demokratyczna Partia Jedności współpracuje z turecką Partią Pracujących Kurdystanu, PKK: głęboka transformacja od 1999 roku (inspiracja ideami Bookczina, Zapatystami):

  • wolne, samorządne wspólnoty, oparte na zasadach demokracji bezpośredniej;

  • gospodarka spółdzielcza oraz stopniowy demontażu biurokratycznego państwa

  • solidarność ponad granicami (Kobiety z Rożawy jako pierwsze wysłały wyrazy solidarności z Palestynkami w trakcie bombardowania Gazy).

  1. Kobiety

Czy Dilik Dilar ma powody, żeby wątpić, że państwo jest rozwiązaniem dyskryminacji kobiet?

Udział Kurdyjek w ruchu oporu ma długa tradycję;

  • Koniec XIX wieku Kara Fatma poprowadziła (z 43 kobietami) batalion 700 mężczyzn przeciwko wojskom otomańskim w 1974, 22- latka Qasim. W kurdyjskich siłach zbrojnych w Syrii na 15 tysięcy 35% kobiety;

  • marsz z Sulejmaniji do Erbilu w 1994 by zakończyć konflikt między dwoma obozami; 2000 wystąpienie w ONZ w sprawie Anwal; 2000 powołanie organizacji Kobiety Kurdyjskie przeciwko Zabójstwom Honorowym.

Czy Autonomia odwdzięczyła się kobietom szanując ich prawa?

Prawo do życia: bezkarność zbrodni honorowych 11 tysięcy według oficjalnych danych podanych przez ministra zdrowia (organizacje kobiece mówią nawet o 30, ale tak naprawdę nikt nie wie – o skali zjawiska, można wnioskować analizując bazy danych o ofiarach – często zapomniane przez rodzinę, w ten sposób zostaje po nich ślad, zostają w pamięci – ilość Kurdyjek wśród ofiar jest smutna i zawstydzająca). Deeyah (musiała wyemigrować, bo mieszkając w skandynawskiej diasporze otrzymywała za swą działalności pogróżki), Diana Nammi (mając 15 lat dołączyła do opozycji, uciekając przed aresztowaniem dołączyła do partyzantki, od 2002 prowadzi organizację została ostatnio kobietą roku, oskarżana o szkalowanie wspólnoty kurdyjskiej): the Iranian and Kurdish Women’s Rights Organisation.

Czy mamy prawo krytykować zabójstwa honorowe?

  • Zbrodnie honorowe są traktowane jako „dowód” słuszności tezy o nieprzystawalności społeczności muzułmańskich do wymogów nowoczesnego demokratycznego świata. Przemoc wobec kobiet jest przyjmowana jako „naturalna” cecha charakteryzująca wszystkie muzułmańskie kraje, w ten sposób delegitymizacji ulega wiek zmagań feministycznych ruchów na Bliskim Wschodzie . Kultura nigdy nie jest monolityczna: są w niej wątki wolnościowe i konserwatywne – od społeczności kurdyjskich zależy, na których będą budować swoją tożsamość („nie mów, że to moja kultura, bo pozbawiasz nas uzasadnienia dla naszej walki – to my jesteśmy prawdziwą kurdyjską kulturą – która marzy o demokracji i wolności);

Fragmenty wywiadów:

Kurdyjska aktywistka: Ja wierzę, że nasze społeczeństwo nie jest takie. Tu jest ogromny potencjał dla nowoczesności, ogromny potencjał dla równości. Problem jest rząd i religia, a dokładniej jej wpływ na nasze prawo i na rząd. Jesteśmy rządzeni przez dwie główne partie, które szukają poparcia, bo mają konflikt. W ten sposób robi się miejsce dla politycznego islamu. Który zaczyna kontrolować prawo, meczet mówi co tydzień ludziom co robić, kontroluje kobiety.

BK: Oglądałyśmy wczoraj film o zabójstwie honorowym, ale bez zakończenia. Czy możesz mi go opisać?

KA: W tym kraju koniec zwykle jest taki: w pierwszy dzień ciało jest zabierane do szpitala na obdukcję. I to zależy czy doktor sympatyzuje z prawami kobiet i bierze to na poważnie. Przygotowuje raport. Czy to było morderstwo czy wypadek. Mężczyzna jest aresztowany. Jeśli w raporcie jest wypadek, puszczają go. Jeśli morderstwo, jest sąd. Ten zwykle szuka usprawiedliwienia dlaczego to zrobił… Jeśli znajdzie, np. zabójstwo honorowe, otrzymuje bardzo łagodny wyrok albo karę pieniężną, Jeśli rodzina byłą wysoko postawiona, bogata, albo morderca pracuje dla kogoś ważnego, dla jednej z partii, rządu, wszystko zostaje ukryte, utajone. Wiele zależy od sędziów, nasi nie są dobrzy, niezależni, należą do politycznego układów, tej samej kultury, wierzą w tą samą religię. Wiele zależy od sędziego czy nazwie zbrodnię zbrodnią. Tu jest sprzeczność. Nie ma szacunku dla prawa.

BK: Czy znasz przykłady przykładnej kary dla mordercy.

KA. Nie, nie ma. Teraz został utworzony nowy urząd ds. przemocy wobec kobiet. Tam jest trochę spraw… Ja nie znam takiego przypadku. Jeśli są, to bardzo rzadko. W porównaniu z tysiącami morderstw… B: Wiele liderek kobiecych mówiło mi, że problemem jest brak kobiet-sędziów, do stworzenia prawnej ochrony.

KA: Nie jestem pewna. To tak jak z kobietami w parlamencie. Tylko część z nich troszczy się o kwestie kobiece. W egzekwowaniu prawa kobieta nie jest konieczna. Jeśli masz dobre prawo, i wszyscy: sędziowie, oskarżyciele etc. go stosują. Zgadzam się, że potrzebny jest trening, szkolenia. Nasza minister ds. kobiet ciągle napotyka na blok, nie może działać. Nie może reprezentować dobrze sprawy. Obcinają jej fundusze, infrastrukturę. Spotkałam się z nią i innymi kobietami, które zajmują wysokie pozycje, ale nic nie mogą zrobić. To jest polityczna sprawa. Sprawy kobiet są tak traktowane. Islam zdominował konstytucje. Jest dużo duchownym w otoczeniu rządu i parlamentu, mają pieniądze i władzę. Jak w takiej sytuacji mówić o równości? Co znaczy równość, skoro jej nie ma w prawie? Państwo powinno chronić najsłabszych: kobiety i dzieci.

Trzeba też zadać pytanie, co zrobił Zachód „eksportując demokrację”?

Od początku zachodniej obecności w regionie trzon pomocy przeznaczany jest na pomoc wojskową, nie powstało ani jedno schronisko dla kobiet zagrożonych przemocą, a aktywność Ministerstwa ds. Kobiet, ze względu brak środków, jest fikcją. Natomiast jego istnienie jest często podawane jako dowód pogłębiającego się procesu demokratyzacji. Czy to jest kwestią przypadku, że zawsze jest wystarczająco środków na armię i wojnę, a znikome nakłady na promowanie wiedzy, kultury i polityki równości między płciami, na schroniska i inną pomoc dla maltretowanych kobiet? Poświęcenie kosztu tylko pojedynczego czołgu albo jednego samolotu Mirage na schronisko, na wsparcie bitych kobiet i promocję wiedzy przyniosłoby namacalne rezultaty dla demokracji”.

Wystąpienie Diana Nammi w trakcie odebrania tytułu kobiety roku:

Jako Kurdyjka, która walczyła jak Peszmerga (bojowniczka wolności) o prawa kobiet i równość chcę skorzystać z tej sposobności i uczcić wszystkie Peszmerga walczące dzisiaj na froncie, by zatrzymać fundamentalistów, którzy chcą nas wtrącić w średniowiecze. Pamiętam także o wszystkich kobietach i dziewczętach, które straciły życie przez „honor”, którym zabrano prawa zmuszając do małżeństwa i poddając obrzezaniu. Przed nami wielkie wyzwania, ale nasz ruch jest silny, a ta nagroda czyni nas jeszcze silniejszymi.

Kurdyjki wiedzą co to równość i demokracja, nie potrzebują zachodnich ekspertek – i jak widzimy w Rożawie – państwa (na którym się zawiodły).


Nagranie ze spotkania opublikujemy niezwłocznie po potrzymaniu od organizatorów.

List do organizatorów dyskusji “Czy Kurdowie potrzebują państwa”

dilar_dirik12 stycznia w Krakowie odbyło się pierwsze spotkanie na temat Autonomii Rojavy i jej aspektów politycznych. Tytuł – dość prowokacyjny – brzmiał “Czy Kurdowie potrzebują państwa?“.

Dilar Dirik, znana aktywiska Kuryjskiego Ruchu Kobiet, napisała do organizatorów dyskusji list. Oto jego tłumaczenie na polski. Continue reading List do organizatorów dyskusji “Czy Kurdowie potrzebują państwa”

Feminizm po kurdyjsku

Tłumaczenie wystąpienia Dilar Dirik, aktywistki Kurdyjskiego Ruchu Kobiet, na konferencji w Brukseli. Wideo można obejrzeć poniżej tekstu.

„Demokracja Bezpaństwowa:
jak Kurdyjski Ruch Kobiet uwolnił demokrację od państwa.”

[Moderatorka forum]

Dilar Dirik, doktorantka i aktywistka Kurdyjskiego Ruchu Kobiet.

Kobiety odegrały postawową rolę w kurdyjskim ruchu oporu. W roku 1997 Związek Kurdyjskich Patriotek wszedł w sojusz z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). To wystąpienie przybliży nam rolę Kurdyjskiego Ruchu Kobiet w emancypacji projektu wyzwolenia narodowego w Kurdystanie.

Dirik opowie, jak ruch kobiecy przeciwstawia się przemocy państwa, a także dominacji mężczyzn.

Uznanie wszechogarniającego systemowego ucisku społecznego za efekt kapitalistycznego, narodowo-państwowego systemu dominacji, doprowadziło Kurdyjski Ruch Kobiet do sprzeciwu wobec istnienia państwa.

Państwo jest tu postrzegane jako kopia relacji patriarchalnych, które można podważyć jedynie poprzez zasadniczą równość płci i radykalny konfederalizm demokratyczny.

Tytuł wykładu: „Demokracja Bezpaństwowa: jak Kurdyjski Ruch Kobiet uwolnił demokrację od państwa.”

[Dilar Dirik]

Zanim zacznę, chcę powiedzieć, że dedykuję to wystąpienie wszystkim rewolucjonistkom świata; szczególnie zaś tym, które w tej chwili walczą przeciwko obrzydliwej mentalności, zwącej siebie Państwem Islamskim. Jak wiecie, Kurdyjki są w tej chwili na pierwszej linii frontu walki zbrojnej z Państwem Islamskim.

Chcę też zadedykować moje wystąpienie trzem kurdyjskim rewolucjonistkom, zamordowanym brutalnie w zeszłym roku, w sercu Paryża. Już rok, osiem miesięcy i 12 dni czekamy na sprawiedliwość dla zamordowanych Sakine Canzis, Fidan Dogan i Leyli Saylemez.

Zabito je brutalnie w centrum Paryża.

Chciałabym zacząć to wystąpienie w szczęśliwszych i bardziej pełnych nadziei czasach, ale jak wiecie z wczorajszego wystąpienia Adem Uzun, ludzie w Kurdystanie, Iraku i Syrii stoją dziś w obliczu masakry.

Właśnie w tej chwili, w ciągu ostatnich 24 godzin, ponad 70 tysięcy ludzi zostało przesiedlonych. W ciągu doby. Ponieważ zostali otoczeni przez siły Państwa Islamskiego w granicach Syrii, na terenie kurdyjskich rejonów w Syrii. ISIS (Państwo Islamskie) atakuje na wielu frontach, zaledwie miesiąc po tym, jak zaatakowało Jazydyjskie społeczności Kurdów w Shengai i Sinjar.

Dzieje się to na oczach społeczności międzynarodowej.

Wiedzcie więc, że kiedy mówię o Kurdyjskim Ruchu Kobiet, ma to właśnie takie podłoże polityczne. Może właśnie obecne zagrożenie, któremu stawia czoła Ruch, pozwoli nam zrozumieć go lepiej.

Jak widzicie w mediach głównego nurtu, który właśnie zauważył istnienie Państwa Islamskiego… Przede wszystkim, Państwo Islamskie istnieje od lat. A Kurdowie w Syrii walczą z nim już od dwóch lat. Ale nikt się tym dotychczas nie przejął, no nie?

Dopiero w ostatnim miesiącu (sierpień 2014) świat zwrócił uwagę na to, co się tam dzieje – bo zaatakowano strategiczne miejsca w Iraku. I w tym kontekście zauważa się nagle rolę Kurdyjek, jak gdyby dopiero wczoraj zaczęły walkę.

Nie. Kurdyjki walczyły przeciw wielu reżimom. Przeciw Iranowi; przeciw drugiej największej armii NATO – Turcji; przeciw Saddamowi Husseinowi; a teraz przeciwko obu naraz: reżimowi syryjskiemu i Państwu Islamskiemu. Ale ludzie dopiero teraz zwrócili na to uwagę, bo wiecie… „One walczą z Państwem Islamskim. Jak to może być, że kobiety z takiego zacofanego rejonu świata walczą z Państwem Islamskim?”

Ale nikt nie zapyta „Jakie są ich motywacje? Jaki projekt polityczny za tym stoi? Jakie wsparcie mają te kobiety, że odważnie stawiają czoła Państwu Islamskiemu, gdy cały świat tylko dyskutuje, co z nim zrobić?”

Kurdyjki tymczasem walczą z nim twarzą w twarz. Ale nie dlatego, że są tak dobrze uzbrojone. Dlatego, że mają za sobą ideologię i nadzieję na lepszą przyszłość.

Więc chociaż sytuacja jest skrajnie napięta – a ja postaram się nie być zbyt gniewną w swoich słowach, choć to niemożliwe, biorąc pod uwagę sytuację – postaram się zakończyć nutą nadziei.

Dlaczego więc mówię o Kurdyjskim Ruchu Kobiet, kiedy zebraliśmy się tu, aby mówić o pństwie? O niepodległości narodowej? Co z tym ma wspólnego wyzwolenie kobiet?

Zacznijmy od zgrubnego opisu Kurdyjskiego Ruchu Kobiet. Jak pojawił się w kontekście wyzwolenia narodowego i jak ostatecznie odciął się od nacjonalizmu, uświadamiając sobie wstecznictwo i prymitywizm nacjonalizmu, z jego patriarchalnymi implikacjami.

Bowiem, jak wiemy, nacjonalizm zawsze wspiera patriarchat. Kobiety postrzegane są jako biologiczne i kulturowe replikatory tak zwanego narodu – co jest bardzo samczą koncepcją.

Kurdyjki zakwestionowały więc samą idę państwa. Jak więc ruch wyzwoleńczy, którego celem był początkowo niepodległy Kurdystan, doszedł do odrzucenia państwa, jako immanentnie opresywnego, immanentnie hegemonistycznego, niezgodnego z prawdziwymi wartościami demokracji i wolności? To jest właśnie ważne, jak sądzę.

Przedstawię więc koncepcję „konfederalizmu demokratycznego”, jako alternatywy dla państwa, opartej na zasadach równości płci, ekologii i radykalnej demokracji bezpośredniej.

Postaram się to rozwinąć, zgodnie z tą piękną mapą. Podziękowania dla jej projektantów.

Jak więc mówiłam, jednym z podstawowych celów ruchu jest konfrontacja z państwem; z wszystkimi jego kapitalistycznymi, patriarchalnymi i szowinistycznymi implikacjami.

Oczywiście jesteśmy tu wraz z przedstawicielkami wielu narodowości bezpaństwowych. Wiemy wszyscy, że być bezpaństwowym a tym systemie państw narodowych czyni nas wyjątkowo narażonymi. To jest bezdyskusyjne. Jeśli konfrontujemy się z państwem, musimy pamiętać, co oznacza bezpaństwowość.

Ale to nie oznacza, że państwo jest dobrym rozwiązaniem. Być może właśnie to państwo jest problemem. Jak mówiłam, bezpaństwowość naraża nas na ludobójstwo, na wymazanie ze społeczeństwa, na ucisk i asymilację. Nie muszę tego rozwijać. Wiedzą to też dobrze Kurdowie i Kurdyjki, często określani jako największy naród bez państwa, rozdzieleni pomiędzy cztery obce państwa: Iran, Irak, Syrię i Turcję.

Wiedzą jak cierpi bezpaństwowa społeczność. A szczególnie dotknięte tym cierpieniem są kobiety. Bowiem oprócz ucisku narodowościowego, cierpią tez dyskryminację społeczno-ekonomiczną, nie tylko ze strony patriarchalnego państwa, ale też własnej społeczności.

I to są właśnie ci ludzie, mężczyźni i kobiety, którzy pomysleli, że skoro państwo wywołuje tyle problemów, to może państwo nie jest najlepszym rozwiązaniem. Czy powinniśmy dążyć do ustanowienia dokładnie takiego systemu, jaki powoduje tyle problemów, tyle ucisku? Może nie przyniesie nam on sensownej wolności? Może da nam tylko to, co daje innym? Flagę i coś tam jeszcze.

Ale czyż może być wolność bez przemian społecznych? Kobiety szczególnie dobrze wiedzą – bowiem doświadczyły tego we własnych zmaganiach, wewnątrz ruchu narodowowyzwoleńczego – jak nasza własna społeczność, wciąż pod hasłem równości i wolności, potrafi całkowicie odmówić nam naszych praw. I musimy zapytać same siebie „Jaki to rodzaj wyzwolenia, który nie dba o prawa połowy własnej społeczności?”

Widząc kompromisy, do jakich dochodzi w ruchach narodowowyzwoleńczych, Kurdyjski Ruch Kobiet zdecydował się zorganizować w sposób niezależny. Wciąż jest powiązany z ogólnym ruchem narodowowyzwoleńczym, ale – aby zapewnić respektowanie praw kobiet – pozostaje wewnętrznie autonomiczny.

A to właśnie jest problem, z którym mierzą się kobiety w wielu różnych ruchach wyzwoleńczych, rewolucyjnych i socjalistycznych. Zawsze słyszą obietnice: „Gdy nadejdzie wolność, gdy będziemy mieć własne państwo, gdy przegnamy kolonizatorów, wtedy wszyscy będziemy wolni. Bo przecież jesteśmy o wiele lepsi niż oni. Byliśmy uciskani i nie będziemy tego robić sami.”

Ale tak się nie dzieje. W każdym miejscu świata, gdy już przegnano wroga, kobiety nagle miały mniej praw, niż przedtem.

Kurdyjki doświadczyły tego samego. Nie miałyśmy złudzeń. To właśnie doświadczenie tej opresji spowodowało, że kurdyjskie kobiety postanowiły się zorganizować w sposób niezależny.

Jednym z celów było także, aby ludzie na pewno zrozumieli, że wyzwolenie kobiet to nie tylko kwestia praw. Nie chodzi o papierowe prawa, bez zmiany myślenia całej społeczności. Żeby zmienić myślenie społeczności, nie można zrzucić tego jedynie na barki kobiet. „Kobiety, twórzcie własne społeczności i wtedy zdobędziecie prawa.” Tak to nie działa.

Wyzwolenie kobiet jest niezbędne dla prawdziwego zrozumienia demokracji i wolności. Słyszeliśmy tu wypowiedzi, które opisywały problemy kobiet w kategorii gwałtu. „Kobiety są gwałcone”. Ale to nie jest jedyny problem, jakiemu muszą stawić czoła. Jest ich znacznie więcej.

Więc, autonomiczne zorganizowanie się kobiet nadeszło wraz z ogólną zmianą wewnątrz ruchu kurdyjskiego. Ruch odszedł od koncepcji niepodległego państwa kurdyjskiego, z jasno okreslonymi granicami, na rzecz tego, co Abdullah Ocalan, ideologiczny przedstawiciel PKK, uwięziny od 15 w Turcji, zaproponował pod nazwą „Demokratycznego Konfederalizmu”.

W tym miejscu widzicie dość skomplikowaną mapę (raz jeszcze podziękowania dla projektantki).

Czym więc jest Demokratyczny Konfederalizm”? Przede wszystkim alternatywą dla państwa. I jest to projekt nie tylko dla Kurdów, ale dla wszystkich ludów w tym regionie. Albowiem uznaje on, że nie tylko Kurdowie zamieszkują Kurdystan.

Co więc możemy zrobić? Jak możemy żyć razem w pokoju i demokracji? Nie tylko na papierze, ale tak naprawdę?

Kobiety zastanawiały się, jakie są ich problemy. Patriarchat, kapitalizm, państwo narodowe. Musimy znaleźć sposoby, aby przeciwdziałać tym szalenie opresywnym siłom. Podstawami będą więc: równość płci – i aktywna walka o nią – ekologia i demokracja bezpośrednia.

Jest tu wiele elementów: wspólne uprawianie ziemi, kooperatywy pracownicze i – szczególnie ważny – system rad (zgromadzeń).

Ponieważ podstawową zasadą systemu rad jest, że to my, ludzie, decydujemy w naszych sprawach. I że rady są bardzo lokalne. Podjęte decyzje są potem koordynowane poprzez różne komitety, a wreszcie egzekwowane.

Ale jak to zrobić, mając dookoła siebie te cztery państwa?

Pomysł jest, żeby to zrobić pomimo istnienia tych państw. Ważna jest tu też sama organizacja konfederalizmu. Konfederalizm jest nazwą dla całości idei, całego projektu. Pierwsze praktyczne kroki w tym kierunku nazywamy „demokratyczną autonomią”.

Tworzymy więc demokratyczną autonomię pomimo dominujących wokół struktur. Jedną z interesujących rzeczy jest zasada obowiązkowego współprzewodniczenia, co oznacza, że niezależnie od stanowiska – czy to przewodniczenie partii, czy małej wiosce, czy komitetowi – zawsze przewodzą wspólnie jeden mężczyzna i jedna kobieta. Ta sama zasada jest dziś wprowadzona w parlamencie tureckim. Partia, którą nazywają „partią kurdyjską” – ale która siebie tak nie określa – ma na każdym poziomie, od góry do dołu, współprzewodniczących. Mimo, że państwo tureckie tego nie uznaje, stosują to, bez względu na życzenia państwa.

Chcę Wam pokazać, że ruch kobiecy jest jednocześnie aktywną częścią ruchu autonomii demokratycznej, ale też częścią wewnętrznie niezależną. Dlaczego?

Na przykład, przy głosowaniu na współprzewodniczących gminy, aby zapewnić, że wspólprzewodnicząca nie będzie tylko marionetką, manipulowana przez mężczyzn, Ruch Kobiet decyduje, kogo wystawić jako kandydatkę.

W Turcji, z racji ucisku przez państwo, jest to bardzo trudne do realizacji. Właśnie z powodu autonomii demokratycznej, za zadeklarownie tej autonomii, 10 tysięcy ludzi poszło do więzienia pod zarzutem terroryzmu i „zachwalania oddzielenia się od państwa”.

Za organizowanie własnych szkół, własnych rad ludowych, własnych autonomicznych struktur, równoległych do państwa i samowystarczalnych, ludzie są zamykani w więzieniach i kryminalizowani.

Spójrzmy teraz na syryjską część Kurdystanu, zwaną Rojava. Rojava po kurdyjsku znaczy „Zachód”, a więc mówimy o „Zachodnim Kurdystanie” – syryjskiej części Kurdystanu.

W 2012 roku… Nie będę Was zanudzać szczegółami wojny, ale w 2012 roku reżim syryjski wycofał się z tego rejonu, co stworzyło przestrzeń, przejętą przez Kurdów. Tak więc w zasadzie północna Syria, regiony kurdyjskie, są teraz w pełni kontrolowane przez Kurdów. I co tam uczynili? Uruchomili właśnie system demokratycznego konfederalizmu. Mogli go tak wprowadzić w czyn łatwiej niż w Turcji, bo nie było tam żadnego państwa, które mogłoby im w tym przeszkodzić.

Co to oznacza? Oznacza współprzewodniczenie na wszystkich poziomach. Oznacza 40% parytet kobiet. Pierwsze wprowadzone prawa zakazują „zabójstw honorowych”, poligamii, małżeństw dzieci, małżeństw wymuszonych, przemocy domowej – i nie tylko jest to nielegalne, ale jest to zbrodnia. Mężczyzna, który dopuści się przemocy domowej nie może zajmować stanowisk publicznych. I temu podobne. Wiele ciekawych rzeczy tam się rozwija.

Spisano statut dla trzech autonomicznych kantonów, które ostatecznie ogłoszono w poczatkach 2014 roku. W nich – nie chcę mówić, że integrują – współpracują różne grupy etniczne i religijne regionu. Nie ma już mowy o Kurdystanie. Używa się nazw kantonów – kanton Cezire i tp.

Na przykład w kantonie Cezire, który jest najbardziej wielokulturowy z nich trzech, 30% miejsc w parlamentach przeznaczone jest dla Arabów, 30% dla Asyryjczyków, 30% dla Kurdów i 10% dla innych grup mniejszościowych. W każdej z tych części 40% mają stanowić kobiety. To, co się tam dzieje jest bardzo interesujące i wielu Arabów, wielu Asyryjczyków dołaczyło do nich. To już nie chodzi o enklawę dominowana przez Kurdów. Ludzie starają się pracować razem z innymi, w pokoju.

W ostatnim miesiącu, w sierpniu – na pewno słyszeliście o atakach Państwa Islamskiego w Iraku, gdzie kurdyjska społecznośc Jezydów, która doświadczyła 72 masakr w swojej historii, znów została zmasakrowana, przez Państwo Islamskie. Gdy się to stało, oddziały Kurdów syryjskich przeszły przez granicę do Iraku i uratowały 10 tysięcy ludzi.

Dlaczego Kurdowie z Syrii, a nie Kurdowie z Iraku?

Dla Kurdów w Iraku ważne jest, aby pewne ruchy polityczne zyskały uznanie większych sił. Kurdystan iracki, który ma wielką historię ucisku i walki z reżimem Saddama Husseina, został przygarnięty przez międzynarodowe mcarstwa. Jeste teraz kwitnącą gospodarka kapitalistyczną. Jest wybitnie patriarchalny i feudalny – i jest jedynym rejonem kurdyjskim, który nazywa siebie państwem. Jest to bardzo interesujące.

Pomimo, że [Kurdystan iracki] ogłasza niepodległość, a ruchowi związanemu z PKK zarzuca rezygnację z niepodległości, siły zbrojne irackiego rządu kurdyjskiego wycofały się. Nie były w stanie się utrzymać, bo zbyt polegają na międzynarodowym wsparciu politycznym i militarnym, aby mogły samodzielnie ochronić rodaków.

To właśnie Kurdowie z Syrii, politycznie i gospodarczo marginalizowani, uciskani przez społeczność międzynarodową, izolowani politycznie i gospodarczo, wykluczeni z Konferencji Pokojowej Genewa II – to oni i one właśnie przekroczyli granicę i uratowali ludzi.

To jest odpowiedź na pytanie, co jak wiele niepodległości może dać dążenie do własnego państwa, jeśli sam system państwowy nie pozwala być niepodległymi.

Jeśli państwo jest dla nas wyzwolicielem, jeśli wierzymy w paradygmat, że tylko państwo może nas wyzwolić, skończymy w systemie, który czyni nas kompletnie zaleznymi od status quo.

Dlaczego? Ludzie zależą w nim od państwa, a państwo zależy od uznania innych państw narodowych. A system tych państw, „społeczność międzynarodowa” jest w rękach kilku najsilniejszych państw. Wiemy to wszyscy bardzo dobrze.

Jak wiele z państw Bliskiego Wschodu, niepodległych na papierze, jest tak naprawdę niepodległe w praktyce? Zapytajmy nas samych o to.

Przykład ataku na Jezydów pokazuje, że nie kwitnąca gospodarka, czy miedzynarodowe uznanie czynią nas w istocie niepodległymi. To samowystarczalność, oddolna organizacja, wsparcie dla w społeczności, współpraca z innymi – a nie izolowanie się w granicach państwowych – to daje nam istotne podstawy niepodległości, autonomii i samostanowienia.

W pewnym sensie operacja w Shengal (Sinjar) była praktykowaniem demokratycznego konfederalizmu. Ponieważ ludzie nie uznają tych granic [państwowych]. Stwierdzili „przejdziemy przez granicę, aby uratować tamtych”. W tym sensie nie jest to odwrót od niepodległości. To jest głębsza forma niepodległości.

Będę powoli kończyć. Uważam, że przykład Rojawy, zachodniego, czy syryjskiego Kurdystanu (żałuję, że nie mam więcej czasu, aby to rozwinąć), pokazuje nam w praktyce, że mimo politycznego i gospodarczego embargo, mimo ataków Państwa Islamskiego, ludzie tamtejsi, Kurdowie, Asyryjczycy, Arabowie, wspólpracują ze sobą. Mówi nam „tak, oczywiście, to jest możliwe”. Ludzie, równolegle do walki o życie, przeciwko ISIS, w tym samym czasie tworzyli kobiece akademia, szkoły. Kooperatywy.

To nie jest utopia. Ludzie w Rojavie starają się tak żyć. Ten system jest właśnie teraz atakowany przez Państwo Islamskie, Ale przedtem był atakowany przez marginalizację w społeczności międzynarodowej. Czemu na rokowania pokojowe Genewa II nie wpuszczono nawet małej delegacji z Rojavy? Dlaczego?

Dlaczego utrzymuje się polityczną i gospodarczą blokadę Zachodniego Kurdystanu, gdzie ludzie współpracują, a kobiety są na pierwszej linii?

Myślę, że powinniśmy zadać sobie pytanie, jak rozumiemy niepodległość i samostanowienie. Czy są one możliwe w ramach państwa? Czy są możliwe, jeśli system państwowy zakłada tak wielka zależnośc od status quo, które wywołało trzecią wojnę światową – bo to jest trzecia wojna światowa we wszystkim, oprócz nazwy – poprzez globalny handel bronią, politykę kierowaną zyskami, wspieraną przez struktury państwa, system miedzynarodowy działający poprzez państwo. Bo wiecie, tylko państwo ma prawo decydować. Ale pytam was tu, w tym pokoju, kto „ma państwo”?

Jak bardzo niepodlegli jesteście? Czy wasz rząd pytał was, czy ma rozpocząć wojnę gdzieś na Bliskim Wschodzie, albo w Afryce? Czy to była wasza decyzja? Nie sądzę.

Co więc oznacza niepodległość? Czy naprawdę możemy ją osiągnąć poprzez państwo?

Czy nie powinniśmy raczej pracować nad oddolnym zorganizowaniem nas samych?

Wiem, to brzmi utopijnie, ale to właśnie się dzieje. Gdy „społeczność” miedzynarodowa wciąż dyskutuje, co zrobić z Państwaem Islamskim, to właśnie Kurdyjki walczą przeciw niemu na froncie. To Kurdyjki i Kurdowie uratowali Jezydów, gdy dwa dni później Amerykanie wysłali pomoc [humanitarną], która nawet nie dotarła do wszystkich potrzebujących.

Syryjscy Kurdowie dali społeczności międzynarodowej lekcję pomocy humanitarnej i pokazali systemowi państw narodowych, co naprawdę oznacza niepodległość.

Oznacza ona, że nie potrzebujesz czyjejś zgody, aby ratować ludzi.

Nie potrzebujesz starać się o cudzą pomoc, czy cokolwiek, jeśli chcesz coś zrobić, zwłaszcza jak masz ISIS przed nosem. Jeśli jesteś naprawdę niepodległa, nie potrzebujesz niczyjej biurokratycznej zgody.

Zapytajmy więc siebie, czy to [państwo] jest własciwą drogą? Czy właśnie struktura państwa jest miejscem, gdzie powinniśmy szukać idei niepodległości? Czy może powinniśmy próbować zmienić system?

Tak, bezpaństwowość stawia nas w zagrożeniu, ale to państwo jest problemem. Nie możemy czekać na wyzwolenie, które może nigdy nie nadejdzie. Musimy działać tu i teraz. I to jest właśnie – jak sądzę – siłą Kurdyjskiego Ruchu Kobiet. Bo to, co robią za każdym razem, to nie czekanie, aż meżczyźni zaakceptują cokolwiek w strukturach partyjnych. Nie, one wychodzą przed szereg. Nie czekały, aż państwo tureckie zaakceptuje ideę współprzewodniczenia. Wprowadziły ją tak czy owak. Nie czekały na nic – po prostu stworzyły to tu i teraz.

Kiedu ISIS zaatakowało Kobane, które wciąż jest atakowane, kilka miesięcy temu, kobiety nie czekały na dostawy broni. Kobiety, 50-60-letnie, sformowały własny batalion. Uzbroiły się same, stare babcie, aby walczyć z Państwem Islamskim.

Kiedy w Genewie zaczynały się negocjacje. Kurdowie z Rojavy nie zostali zaproszeni. Tego samego dnia, co zrobili? Ogłosili powstanie 3 autonomicznych kantonów, podczas gdy „społeczność międzynarodowa” wciąż – zapewne – próbowała wymyślić rozwiązanie kryzysu.

Kiedy więc świat dyskutuje co zrobić z ISIS, Kurdyjki po prostu robią to. I robią nie same, a we współpracy z innymi ludźmi.

Kiedy więc myślimy o państwie, jeśli myślimy tylko o własnej niepodległości, o tym, jakie granice możemy stworzyć – sami się izolujemy.

Jeśli cały system wokół nas jest wadliwy, jeśli jest strefą wojny, nie będziemy wolni w izolacji. To nie będzie wolność. To będzie totalna niestabilność.

Trzeba współpracować z ludźmi, w całym regionie. Trzeba przekroczyć granice państwowe, które przede wszystkim nam narzucono. I z tego czerpać legitymizację. Można czekać i czekać i czekać ale to samo nigdy nie nadejdzie. Trzeba działać teraz i zacząć teraz. Uważam, że ludzie zasługują na coś lepszego [niż jest teraz].

Jak powiedziałam, niepodległość to bardzo szeroka koncepcja. Musimy się upewnić, że to [do czego dążymy, to] jest istotna niepodległość.

Ostatnio Pństwo Islamskie wydało otwartą wojnę kobietom. Trzeba to wyraźnie zauważyć. Systematycznie używają przemocy seksualnej jako narzędzia wojny. A ludzie to ignorują. Mówia „O, te kobiety zostały zgwałcone”. A ISIS czyni to celowo. Wykorzystują istniejące w tym regione koncepcje honoru, istniejące struktury patriarchalne, aby wywoływać ataki na kobiety.

Właśnie dzięki autonomicznej organizacji Kurdyjski Ruch Kobiet ma możliwość przeciwstawienia się tej mentalności. Ponieważ ISIS jest kompletnym przeciwieństwem. Jest tym wszystkim, przeciwko czemu ruch kobiet walczy. To jest wojna z kobietami. Kobietobójstwo.

Kończąc, chcę powiedzieć, że największym zagrożeniem dla status quo nie jest kolejne państwo. Jest nim oddolna, samorządna, aktywna organizacja pomiędzy ludźmi z w tych regionach, które są tak bardzo uciskane przez dominujący porządek. To jest znacznie bardziej niebezpieczne dla systemu.

A co jest jeszcze większym zagrożeniem? I to nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale na całym świecie?

To zorganizowane, zmobilizowane i świadome kobiety. Nie zapominajmy o tym, bo wyzwolenie kobiet jest niezbędne, aby odpowiedzieć na pytanie „o jakim rodzaju demokracji i wolności mówimy?”

Na koniec raz jeszcze chcę uczcić ludzi, którzy w tej chwili aktywnie walczą przeciw takiemu właśnie systemowi. Przeciwko ultrapatriarchanemu systemowi ISIS, który jest tylko ekstremalną formą tej samej przemocy, której doświadczają kobiety wszędzie indziej.

Kończę więc kurdyjskim zawołaniem. Brexwedan jian e! Czyli „opór to życie”.

Dziękuję bardzo.